Każdy mężczyzna, który podąża za kobietą, cierpi.
Dzisiaj, gdy do naszego społeczeństwa i kultury przekrada się nowa wizja — zamiana ról — widzimy to coraz wyraźniej. Motywowane zewsząd kobiety wyskakują przed szereg, a zniechęcani wszystkimi siłami mężczyźni usuwają się w cień.
Pytanie brzmi: czym to się skończy? Czy kobieta sprawdza się w roli lidera? Czy zaburzenie tradycyjnej hierarchii przyniesie pozytywne skutki?
„Nie” — brzmi moja odpowiedź. W artykule pokażę ci, dlaczego.
Społeczna zamiana ról
Przyjmijmy taktykę „od ogółu do szczegółu” i spójrzmy najpierw na to, jak radzi sobie nasza cywilizacja, kultura i społeczeństwo. Spojrzenie makro najlepiej pokazuje zmiany, jakie dokonały się za sprawą kobiet.
Na pierwszy ogień weźmy moje ulubione feministki. Od momentu, w którym wywalczyły sobie — najpierw w Stanach Zjednoczonych, potem w innych regionach świata — prawo wyborcze, kultura zachodnioeuropejska z roku na rok słabnie.
Potrzebujesz dowodów? W takim razie przyjrzyjmy się, co zyskaliśmy za sprawą feministek:
terror mniejszości nad większościami,
postępującą poprawność polityczną,
mocny zwrot polityczny w lewą stronę (socjalizm),
demoralizację społeczną (LGBT, aborcja, rozluźnienie seksualne),
prymat emocji nad rozumem,
zaraźliwą mentalność ofiary i nieuzasadnioną roszczeniowość.
Spojrzenie makro zdradza, że tzw. „ruchy kobiece” popierają wszystko, co najgorsze. Co jeszcze ciekawsze, większość z ich postulatów ma bardzo mało wspólnego z kobietami.
Pochylmy się nad każdym z nich, żeby z obrazu całości nie umknął nam żaden kolor.
Terror mniejszości nad większościami
Pod terminem „mniejszości” ukrywają się zarówno mniejszości seksualne, jak i etniczne. Tych drugich co prawda nie mamy w Polsce wiele, ale kawałek dalej wspomnimy o nich w kontekście światowym. Najpierw jednak przyjrzyjmy się temu, co dla nas ważniejsze, czyli mniejszościom seksualnym.
Od ładnych paru lat funkcjonują pod wspólnym mianem LGBT+, które łączy w sobie homoseksualizm, biseksualizm, transseksualizm, teorię gender, drag queen i całą masę innych zboczeń.
I chociaż w przypadku pociągu seksualnego do tej samej płci jeszcze jestem w stanie zrozumieć wątpliwość moralną u niektórych ludzi, popieranie reszty tego bagna nie ma usprawiedliwienia. Genderyzm, zmiana płci, faceci w sukienkach i inne? Przecież każdy, kto ma choć odrobinę zdrowego rozsądku, widzi, że to co najmniej głupie.
A już na pewno nienormalne.
Czym się kończy poparcie dla LGBT?
Spójrz na Stany Zjednoczone. Męska część społeczeństwa amerykańskiego ustąpiła miejsca kobietom i LGBT, a w zamian otrzymała:
zmuszanie kilkuletnich dzieci do zmiany płci,
drag queen, którzy czytają dzieciom bajki,
naukę o zboczeniach seksualnych w szkole,
pogłębiającą się psychozę najmłodszej części społeczeństwa.
Poza powyższymi szereg innych problemów, o których przeczytasz w dalszej części artykułu.
Mimo to feministki popierają LGBT. Co to ma wspólnego z kobiecością i prawami kobiet? Nie mam pojęcia. Widać obrona zepsucia stała się misją numer jeden współczesnego ruchu feministycznego.
Potwierdzają to również kolejne punkty, o których więcej za chwilę.
Jednak póki jesteśmy w temacie, poświęćmy chwilę mniejszościom etnicznym. Walka o ich prawa stanowi coś w rodzaju flagowego przedsięwzięcia wszystkich, którzy uważają się za tolerancyjnych i akceptujących. Oczywiście kobiety (głównie feministki) należą do tej grupy.
Tolerancję i akceptację chętnie wepchnęłyby do gardła każdemu, kto ma czelność mieć inne zdanie.
Nie zrozum mnie źle — równe traktowanie ludzi innych wyznań i kolorów skóry jest oczywiście czymś dobrym. Jednak problem pojawia się wtedy, gdy tworzymy z tych grup społecznych święte krowy. Właśnie coś takiego dzieje się teraz.
Biała część cywilizacji zachodnioeuropejskiej (w którą wliczają się Stany Zjednoczone) nie ma prawa powiedzieć czegokolwiek złego na mniejszości etniczne. Nawet jeśli te ewidentnie zachowują się skandalicznie.
Mniejszości grają kartą ofiary za każdym razem, gdy im to wygodne.
Ludzie, do których należy dany kraj, tracą prawo głosu. Mniejszości etniczne wyciągają kartę ofiary i poszkodowanego za każdym razem, gdy „biały człowiek” ma im coś do zarzucenia. Wtedy od razu dostaje łatkę „rasisty” czy „człowieka nietolerancyjnego”. W efekcie rodowici obywatele ustępują pola, a mniejszości zaczynają panoszyć się coraz bardziej.
Kobiety oczywiście stają po stronie obcych, bo przecież są tacy „bezbronni” i „poszkodowani”.
Ci zaś w międzyczasie przerabiają Europę na własną modłę. Zmieniają dostatnie państwa w te same gówniane kraje, z których uciekli w poszukiwaniu lepszego życia.
Myślisz że przesadzam?
Spójrz na Francję, gdzie rodowici obywatele boją się zapuszczać w niektóre rejony własnego kraju, bo muzułmanie mogą ich zamordować. Na Szwecję, gdzie jakakolwiek skarga na mniejszości jest równoznaczna z rasizmem. Na Niemcy, gdzie po przyjęciu uchodźców od razu wzrosła liczba gwałtów na białych kobietach.
Jasne, nie wszyscy uchodźcy są źli, ale większość z nich nie asymiluje się. Jeśli ktoś tak twierdzi, kłamie albo jest ignorantem. Ci ludzie przybywają z żałosnych krajów i przywożą ze sobą żałosne idee. Przerabiają Europę na to samo getto, z którego uciekli.
Chrześcijanie zamiast podziękowań otrzymują roszczenia, żądania i nienawiść.
To tak, jakbyś zaprosił kogoś do domu, a on — zamiast być wdzięcznym za gościnę — zaczął przemeblowywać twoje pokoje i mówił ci, jak masz żyć. Jak długo wytrzymałbyś takie traktowanie? Co zrobiłbyś, gdyby twoja żona kazała ci siedzieć cicho, bo gość jest biednym człowiekiem i potrzebuje więcej zrozumienia?
Granie ofiary i poszkodowanego szybko wywołuje emocje w kobiecie, przez co traci logiczny rozum. Dlatego im więcej władzy mają kobiety, tym większy terror mniejszości nad większością.
Aborcja
O aborcji szczegółowo pisałem w artykule Strajk kobiet, aborcja i reszta tego bagna, który polecam ci przeczytać w celu zgłębienia tematu. Tutaj podzielę się tylko kilkoma głównymi myślami.
Przede wszystkim fascynuje mnie pokrętność ludzkiego intelektu. Bo jakie fikołki myślowe musi zastosować osobnik, który uważa mord na nienarodzonym dziecku za coś zupełnie w porządku, i jednocześnie postrzega siebie jako dobrego człowieka?
To nie jedyny idiotyzm logiczny u działaczy prochoice.
Niektórzy rządzę mordu podpierają twierdzeniem, że „płód to nie człowiek”, więc usunięcie płodu nie jest morderstwem. Naprawdę? Przypominam, że każdy z nas zaczynał jako płód. Tzw. „usunięcie płodu” sprawia, że dany człowiek nigdy nie pojawi się na świecie. Nie wiem jak u ciebie, ale u mnie wygląda to na morderstwo.
I to najgorsze z możliwych, bo przeprowadzone na dziecku — niewinnej istocie.
Jednoczesne popieranie aborcji i uważanie się za dobrego człowieka wymaga niezwykłych fikołków umysłowych.
Idźmy dalej i weźmy na warsztat kolejne twierdzenie feministek, czyli „to ciało kobiety, więc do niej należy wybór”. Od kiedy dziecko dojrzewające w ciele matki jest matką? To tak, jakbym połknął zabawkowy samochodzik i od tej pory traktował go jako część mojego ciała.
Wiem, głupie porównanie, ale dobrze oddaje sytuację.
Ciało dziecka nie jest ciałem kobiety, a życie dziecka nie należy do matki. Ile buty i egoizmu tkwi w kobiecie, która uważa, że ma prawo decydować o życiu i śmierci człowieka? Jeśli podążymy tą logiką, powinniśmy bez problemu akceptować sytuacje, gdy matki mordują już narodzone dzieci.
Na koniec ostatnie popularne twierdzenie, czyli „mężczyzna nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia”. Serio? Ojciec nie ma prawa do sprzeciwu, kiedy matka chce zamordować jego dziecko? Chyba coś tu jest nie tak, prawda?
W ogóle dlaczego feministki tak uczepiły się aborcji i akurat w niej widzą ostoję wyzwolonej kobiecości? Tak bardzo pragną dziecięcej krwi? Tak bardzo są zdemoralizowane?
Ronald Reagan powiedział swego czasu: „Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić.” Tym cytatem kończę i przechodzę dalej.
Poprawność polityczna
Niejeden mężczyzna przekonał się na własnej skórze, że kobiety nie lubią słuchać prawdy o sobie. Szczególnie wtedy, gdy nie jest im przychylna.
Niejeden w chwili szczerości zobaczył prawdziwy charakter kobiety, który przedtem ukrywała pod zasłoną łagodności.
Dlatego nikogo nie powinno dziwić, że ruchy kobiece popierają ideę poprawności politycznej. Czasami skrywa się ona pod sprzeciwem wobec „mowy nienawiści”, ale nie dajmy się zwieść ładnym stwierdzeniom.
Chodzi o cenzurę. Zwykłą, brudną i komunistyczną cenzurę (do samego socjalizmu jeszcze przejdziemy w kolejnym punkcie).
Feministki oraz ich sojusznicy dążą do eliminacji głosów — ich zdaniem — nienawistnych. Tłumacząc to z lewicowej nowomowy na normalny język: pragną cenzury dla wszystkich, którzy nie popierają „jedynych słusznych” poglądów. Zresztą nowomowa to kolejna cecha poprawności politycznej.
Takie stwierdzenia jak:
toksyczna męskość,
biała supremacja,
„n word” (czyli ocenzurowane angielskie słowo określające murzyna),
genderyzm,
LGBT,
drag queen, transseksualizm, queer, etc.
Służą tylko jednemu celowi — ograniczeniu wolności słowa oraz wpędzaniu ludzkiego myślenia w z góry ustalone tory.
Bo czym jest „mowa nienawiści”? Kto będzie o tym decydował?
Czy naprawdę chcemy świata, w którym wszyscy chodzą jak na szpilkach i ważą każde słowo, bo przez przypadek mogą urazić jakiegoś zakompleksionego lewicowego aktywistę?
Nawet jeśli chciałbym wylać na kogoś wiadro pomyj… Ba! Nawet jeśli ktoś chciałby je wylać na mnie — będę bronił jego prawa do wolności słowa. Bo jak ocenimy swoje poglądy, jeśli zamkną nam usta?
Socjalizm
Większość kobiet ma w sobie matczyny pęd do opieki nad innymi. Nawet te, które są zagorzałymi przeciwniczkami dzieci, szybko znajdują sobie obiekt do przelewania uczuć. Czasem jest to facet, ale częściej jakieś zwierzę.
Dlatego nie dziwi mnie, że w spojrzeniu społecznym większość kobiet popiera socjalizm i wierzy w opiekuńcze państwo.
Pokazują to swoim wsparciem dla dodatkowych praw LGBT, programów socjalnych, poszerzonej troski nad tzw. „słabszymi”, opisanej wyżej poprawności politycznej, obejmującej jeszcze więcej kwestii publicznej służby zdrowia czy nauki. Podczas niedawnych (z 2019 roku) marszów kobiet protestowały nawet przeciwko kapitalizmowi.
Duch matki, która pragnie kompletnej kontroli i bezpieczeństwa nad podopiecznymi jest silny w kobietach.
Tutaj możesz zadać pytanie: co w tym złego?
Po pierwsze i najważniejsze — nikt nie będzie opiekował się tobą za darmo. W zamian za pieniądze i troskę oczekuje co najmniej posłuszeństwa. Tak jak matka, która zrobi dla ciebie wszystko, póki wykonujesz jej polecenia. Zbuntuj się, a wypomni ci swoje każde poświęcenie i wpędzi w poczucie winy. Innymi słowy: manipuluje tobą.
Kiedy państwo staje się taką matką, jest jeszcze gorzej. Bądź na jego garnuszku, a całkowicie stracisz wolność. Zbuntuj się, a doświadczysz dużo gorszych konsekwencji, niż manipulacja.
Po drugie — w takim państwie są równi i równiejsi. Pojawiają się uprzywilejowane grupy, które graniem ofiary i wzbudzaniem emocjonalnych reakcji zdobywają dla siebie kolejne nagrody. Mama nie pożałuje pokrzywdzonemu dziecku, o czym czytałeś już w przypadku mniejszości etnicznych, religijnych i seksualnych.
Socjaliści i komuniści nieraz wykorzystywali kobiety do przepychania swoich chorych idei.
Po trzecie — gdy państwo się tobą opiekuje, nie rośniesz. Nie uczysz się niczego, nie dojrzewasz, nie rozwijasz swoich umiejętności. Dokładnie tak samo jak facet, który całe życie mieszka z matką.
Prawdziwy mężczyzna nie pozwala, żeby ktoś się nim opiekował.
Po czwarte — socjalizm nie działa. Wszystkie próby wprowadzenia tego ustroju, w różnych miejscach świata, kończyły się tragedią. Nie tylko gospodarczą, ale również ludzką. Skrajna bieda oraz miliony zamordowanych ludzi — do tego prowadzi socjalizm. Zawsze i wszędzie.
Kapitalizm też czasem kuleje, ale wciąż jest jedyną formą gospodarki, która wyciąga ludzi z biedy w zawrotnym tempie.
Państwo powinno być ojcem, nie matką. Bronić obywateli przed wrogiem, umożliwiać zarobek i zajmować się tylko tymi, którzy z powodu różnych chorób nie są w stanie o siebie zadbać. W takim państwie zdrowy człowiek ma dwa wybory: albo weźmie się do pracy i będzie się bogacił, albo zdechnie z głodu.
Prymat emocji nad rozumem
Kobiety przedkładają uczucia nad logiczne myślenie, co jest bardzo niebezpieczne w rozumieniu politycznym. Każdy, kto umiejętnie rozhuśta emocjonalnie żeński elektorat, wykorzysta go do własnych celów. Kobiety nawet nie zauważą, że będą tylko narzędziem w rękach jakiegoś cwaniaka (prawdopodobnie socjalisty — komuniści nieraz wykorzystywali panie do przepychania swoich durnych idei). Emocje zaślepiają i człowiek nie myśli jasno.
Idealnym przykładem są wściekłe macice (szerzej znane jako strajk kobiet), które terroryzują Polskę.
Prymat emocji nad rozumem prowadzi również do egoizmu emocjonalnego. Bo liczą się tylko moje uczucia i to, co ja przeżywam. Jeśli popsujesz mi humor, jesteś za to odpowiedzialny i należy ci się kara. Nie możesz mówić o mnie źle, nawet jeśli mówisz prawdę.
Przykro mi, zakompleksiona uczuciowa osobo, ale jeśli obrażasz się lub wściekasz, to twoja wina. Ty nie panujesz nad emocjami. Drugi człowiek ma pełne prawo do wolności słowa. A jeśli jakieś wyrazy cię obrażają, pokazujesz tylko swoją słabość.
Słowa nie mają mocy, póki samodzielnie im jej nie nadasz.
To właśnie przez feministyczną dominację emocji, której — niestety — poddają się również mężczyźni, na wierzch wychodzi wszystko, co złe. Nie liczy się już to, co słuszne, tylko to, co miłe i przyjemne. Każdy chce żyć w swojej nibylandii.
Dlatego coraz mniej ludzi bierze odpowiedzialność za swoje czyny, a zboczenia i zepsucie wychodzą przed szereg. Mamy aborcję, LGBT, wolność seksualną i socjalizm. Mamy coraz więcej niezrównoważonych psychicznie ludzi.
Jeszcze nie tak dawno temu normalny człowiek wstydziłby się popierać lub być częścią którejkolwiek z tych rzeczy. Gdzie zgubił się wstyd?
Mam wrażenie, że jako ludzkość coraz częściej o nim zapominamy.
Ciąg dalszy nastąpi…
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie panie mają takie poglądy, ale większość — przynajmniej częściowo — podpisuje się pod nimi.. Ponadto sprawy, o których piszę powyżej, nie są tylko i wyłącznie domeną kobiet.
Istnieje wielu mężczyzn, którzy też popierają demoralizację. Jednak osobiście nie nazwałbym ich mężczyznami, tylko kobietami płci męskiej.
Na koniec uwaga techniczna: z powodu długości rozdzieliłem artykuł na dwie części. Dlatego zamiana ról powróci za tydzień i będzie traktować o sferze mikro (rodzinie i związkach).
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Zdjęcie artykułu pochodzi ze strony pexels.com
Uznanie ojcostwa nastepuje z dniem urodzenia sie dziecka takze wtedy, gdy przed przeniesieniem do organizmu kobiety komorek rozrodczych pochodzacych od anonimowego dawcy albo zarodka powstalego z komorek rozrodczych pochodzacych od anonimowego dawcy albo z dawstwa zarodka mezczyzna oswiadczy przed kierownikiem urzedu stanu cywilnego, ze bedzie ojcem dziecka, ktore urodzi sie w nastepstwie procedury medycznie wspomaganej prokreacji z zastosowaniem tych komorek albo tego zarodka, a kobieta ta potwierdzi jednoczesnie albo w ciagu trzech miesiecy od dnia oswiadczenia mezczyzny, ze ojcem dziecka bedzie ten mezczyzna.
Właśnie stałeś (łaś?) się autorem jednego z najdłuższych zdań w języku polskim 😉
Zaś jeśli chodzi o ojcostwo, nie wiem, jak sytuacja wygląda prawnie. Może być tak jak piszesz, co by oznaczało, że prawo jest idiotyczne.
Bo jeśli zapłodnię jakąś kobietę, a ona powie, że nie jestem ojcem, to nie zmienia faktu, że i tak nim jestem. A jeśli nie wie, czy jestem ojcem, czy nie, niezbyt dobrze to o niej świadczy, prawda? 🙂
Do sztucznego zapładniania nawet się nie będę odnosił, bo to i tak nienaturalne.
„Nie zrozum mnie źle — równe traktowanie ludzi innych wyznań i kolorów skóry jest oczywiście czymś dobrym. Jednak problem pojawia się wtedy, gdy tworzymy z tych grup społecznych święte krowy. Właśnie coś takiego dzieje się teraz.”
Piękne