Źle się dzieje na świecie. Lekarze przeprowadzają eksperymenty medyczne na ludziach chorych psychicznie, a społeczeństwo temu przyklaskuje jak widownia w cyrku. Jednak na koniec dnia jedynym poszkodowanym zostaje ów człowiek z problemami, któremu wszyscy wokół wmawiali, że zło jest dobrem. Nawet wymyślili sobie na to zło nazwę (transseksualizm), żeby je znormalizować.
A chory człowiek w końcu uwierzył…
Znasz tę aktorkę?
Swego czasu była w Hollywood pewna aktorka, którą nawet zaliczano do grona najlepszych aktorów młodego pokolenia. Pewnie też ją kojarzysz.
Jeszcze do niedawna wyglądała tak:

Pamiętasz ją w tej postaci? Też uważasz, że całkiem ładna młoda kobieta? W takim razie mam dla ciebie niemiłą niespodziankę, bo dzisiaj wygląd Ellen Page „odrobinę” się zmienił.
(Długo zastanawiałem się, czy pokazywać kolejne zdjęcie, bo jest po prostu niesmaczne, ale może dzięki temu dobrze zadziała w formie ostrzeżenia.)
Oto, jak Ellen Page wygląda dzisiaj:

Możesz uwierzyć własnym oczom — to ta sama osoba. Ellen po prostu przeszła terapię hormonalną i niedawno kazała lekarzowi uciąć jej piersi.
Obrzydliwe. I smutne zarazem.
Ta historia ma tak wiele rzeczy nie na miejscu, że aż nie wiadomo, od czego zacząć.
Nowa moda — transseksualizm
Myślę, że nazwanie transseksualizmu modą jest całkiem na miejscu. Ludzie w końcu zmądrzeją (mam nadzieję) i wyprą z pamięci ten niechlubny epizod swojej historii.
Pójdą dalej, a potwory, które stworzyli, będą musiały sobie jakoś radzić.
Piszę potwory, bo powyższy człowiek na pewno nie jest mężczyzną. W tym stanie trudno go też nazwać kobietą. Więc czym innym może być, jeśli nie niechlubnym wynikiem eksperymentu medycznego, czyli potworem?
Dlaczego nazywam to eksperymentem medycznym?
Bo nie ma żadnych — powtarzam: ŻADNYCH — badań, które potwierdzałyby skuteczność operacji zmiany płci, jeśli chodzi o poprawę życia osób „transseksualnych”. Lekarze zwyczajnie eksperymentują na ludziach z problemami, aby zobaczyć, co z tego wyjdzie. No i z całą pewnością nie robią tego za darmo.
Taki zabieg niczym nie różni się od okaleczania, które jest wbrew przysiędze lekarskiej.
Poza tym od kiedy spełnianie zachcianek osoby chorej psychicznie uznajemy za skuteczny sposób jej leczenia?
Wyobraź sobie, że kogoś z manią prześladowczą leczylibyśmy w taki sposób, iż wysłalibyśmy za nim grupę ludzi, aby go śledzili. Tadam! Pacjent wyleczony! Teraz już mu się nie wydaje, że ktoś go prześladuje, bo faktycznie tak jest.
Chore…
Z tym, że operacja zmiany płci jest o wiele gorsza. Prześladowców można zawrócić, a uciętych piersi i terapii hormonalnej już tak łatwo nie cofniemy.
Transseksualizm niszczy ludzi
Wiesz że statystyki samobójstw u transseksualnej młodzieży przekraczają 50% (chłopcy) i ok. 30% (dziewczynki)? Nie z powodu dyskryminacji, jak niektórzy twierdzą. Źródłem problemu jest niestabilność psychiczna. Ci ludzie po prostu są głęboko nieszczęśliwi.
Wydaje im się, że po zmianie płci życie w magiczny sposób ulegnie poprawie, ale tak się nie dzieje. Przychodzi rozczarowanie.
To również potwierdzają badania. Po operacji prawdopodobieństwo samobójstwa u takich ludzi rośnie, nie maleje.
Przykład Ellen Page tylko potwierdza to, o czym piszę. Pochodzi z rozbitego domu. Długi czas była zwykłą dziewczyną, aż w końcu ujawniła się jako lesbijka. To jej nie dało szczęścia, więc poszła o krok dalej — transseksualizm. Co potem? Co, gdy skończą się drogi ucieczki od problemów życia?
Oczywiście życzę tej zagubionej kobiecie jak najlepiej. Mimo to nie zdziwię się, jeśli za parę lat usłyszymy, że popełniła samobójstwo.
Smutne jest to, że ludzie jej przyklaskują i tym samym wpędzają w jeszcze większe bagno. Bo jak Ellen ma zrozumieć swój błąd, skoro nikt w jej otoczeniu go nie wytyka? Ani jednego życzliwego człowieka w zasięgu wzroku.
Tylko pseudoprzyjaciele klaszczą, kiedy ona niszczy sobie życie.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Dokonanie naruszen nigdy nie bylo tak latwe, jak jest to mozliwe obecnie dzieki komunikacji w Internecie. Pojawiaja sie nowe postaci naruszen praw, jak np. obrazliwe memy, ktore moga naruszac prawo do ochrony wizerunku, czci i inne dobra osobiste. Dotyczyc to moze nie tylko osob popularnych. Udzielenie prawa do wizerunku jest takze czesto warunkiem dostepu do niektorych uslug internetowych. Wspolczesnym problemem ochrony wizerunku jest takze ograniczona mozliwosc pociagniecia do odpowiedzialnosci posrednikow komunikacji, czyli uslugodawcow takich jak np. Facebook. Na podstawie prawa europejskiego podmioty te zobligowane sa do interweniowania, jesli zasygnalizujemy naruszenie. Reguluje to zarowno prawo krajowe jak i unijne, ktore naklada na internetowych uslugodawcow liczne obowiazki, takie jak monitorowanie i zapewnienie mechanizmow sygnalizowania naruszen. W trakcie sesji podkreslono, ze funkcjonariusz publiczny nie jest w pelni wladca swojego wizerunku w chwili wykonywania swoich obowiazkow sluzbowych. Tak wiec np. policjant czy straznik miejski nie moze sie sprzeciwic publikacji jego zdjec, wtedy, kiedy jest na sluzbie. Wizerunek funkcjonariuszy podlega ochronie jedynie w sytuacjach zycia prywatnego. Uzasadnieniem dla ograniczenia mozliwosci rozpowszechniania wizerunku policjanta moze byc argument, ze utrudnia to wykonywanie czynnosci sluzbowych, jednak warunek ten powinien byc interpretowany wasko. Jako obywatele mamy jednak na pewno prawo do utrwalania wizerunku lub nagrywania funkcjonariuszy przy wykonywaniu zwyklych czynnosci, takich jak np. kontrola drogowa.
XD
Nic dodać, nic ująć 😉
Bardzo trafne słowa o analogicznym „leczeniu” manii prześladowczej. Jednak nazywanie ludzi „potworami”zastąpiłabym „kalekami”. Potrowami są ci, którzy ten trend kreują.
Jak już sobie poucinają to i tamto, a później przyszyją co innego, będą wyglądali jak potwory, a nawet kalekie potwory 😉