Wiesz, jaki jaki jest problem z prawdziwą prawicą? Przegrywa wojnę kulturową, która ze względów wyborczych jest o wiele ważniejsza od poglądów gospodarczych. Dlaczego? Ponieważ tematy ekonomiczne nie są lotne.
A lotność idei jest bardzo ważna w ustroju politycznym, który zwie się demokracją.
Dlatego, drodzy prawicowcy, mam dla was koncept strategii, dzięki której możecie przechylić szalę wojny kulturowej na swoją stronę. W telegraficznym skrócie moja rada brzmi tak:
Grajcie na mężczyzn — szczególnie młodych mężczyzn.
Teraz pozwólcie, że wytłumaczę wam, skąd taki pomysł.
(Gwoli ścisłości: kiedy piszę o prawdziwej prawicy, nie mam na myśli PiS-u. PiS-owcy nie rozpoznaliby prawicowych poglądów nawet jakby do nich podeszły i przywaliły z liścia prosto w pysk ;))
Dodaj tu swój tekst nagłówka
Jeśli miałbym wskazać grupę społeczną, która jest najbardziej olewana (nie tylko w Polsce, ale również na świecie), byliby nią właśnie młodzi mężczyźni. Wszyscy inni (kobiety, dzieci, starcy. zboczeńcy) cieszą się mniejszym lub większym zainteresowaniem rządów lub chociażby mediów.
A młodzi mężczyźni? Powiedzmy sobie szczerze: oni nikogo nie obchodzą. Nikt nie interesuje się tym:
- co robią?
- jak im się wiedzie?
- jakie mają problemy?
No chyba że trzeba powiedzieć o nich coś złego — wtedy machina medialna chętnie się uruchamia. Poza tym nic, zero, null, zapomnij.
Jednak nie jest to jedyny problem.
Pół biedy, gdyby młodzi mężczyźni po prostu byli zostawieni samym sobie. Niestety współczesny świat nie tylko ignoruje ich problemy, ale jeszcze dokłada im kolejnych zmartwień. Mainstream nieustannie wmawia im, że są nic niewarci i (jako mężczyźni) odpowiadają za wszystko, co złe na tym świecie.
Kiedy kobiety się wychwala i motywuje do działania, mężczyzn się obraża i spycha na boczny tor.
Wyobrażasz sobie, jakie to destrukcyjne dla umysłu młodego chłopaka, gdy nie może liczyć na jakiekolwiek słowa otuchy ze strony społeczeństwa? Gdy zaczyna wierzyć w kłamstwa, jakoby kobiety były takie cudowne, że mężczyźni mogą im co najwyżej buty całować?
Albo że mężczyźni odpowiadają za całe zło tego świata?
Gdyby młody chłopak miał przynajmniej solidną rodzinę, nie byłoby to jeszcze takie straszne. Jednak we współczesnych domach ojcowie są słabi i żałośni, a matki dzierżą władzę. Co to za przykład dla wchodzącego w dorosłość chłopaka?
Gdy zsumuje to wszystko, w jego młodym umyśle rodzi się tylko jeden wniosek: nigdzie nie ma ratunku.
I właśnie w tym miejscu na arenę powinna wkroczyć prawica. Zaoferujcie młodym mężczyznom wyjście z tego marazmu, dajcie im płomyk nadziei.
Jeśli prawica zapali dla tych chłopaków choćby bardzo liche światełko w tunelu, będą jej wdzięczni do końca życia (a przynajmniej przez wiele lat).
Daje wam na to moją gwarancję.
Co prawica może zaoferować młodym mężczyznom?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, zadajmy na początek inne. Mianowicie: co pociąga młodych mężczyzn i rozpala ich dusze?
Odpowiedzi jest kilka:
- majątek,
- kariera,
- siła,
- niezależność,
- wolność,
- bycie bohaterem,
- podziw innych (szczególnie kobiet).
Przecież to wszystko są postulaty łatwe do wykorzystania politycznie. Tylko na początek trzeba tych młodych mężczyzn na nowo zmotywować.
Muszą wiedzieć, że są potrzebni. Że to on nich zależy przyszłość tego kraju — nie od kobiet, bo kobiety niczego nie zmieniają (chyba że mówimy o zmianach na gorsze).
Trzeba mężczyznom przypomnieć, że nie powinni się wstydzić, tylko czuć dumę z faktu bycia mężczyzną. W końcu wszystko, z czego składa się nasza cywilizacja, powstało za sprawą mężczyzn.
Co to za problem, żeby powiedzieć tym wszystkim młodym chłopakom:
“Stawiamy na was. Chcemy, żebyście byli silni i niezależni. Pomożemy wam osiągnąć sukces, zdobyć majątek, zyskać sławę, a kiedy już to wszystko będziecie mieli, kobieta się sama znajdzie.” 😉
Niech te lewackie psy jęczą, że to seksizm, że mizoginizm, że powrót patriarchatu. Niech jęczą teraz, bo już nie będą mogli, kiedy prawdziwi mężczyźni wrócą na arenę dziejów.
Jedyny problem polega na tym, że stawianie na mężczyzn wymaga odwagi. Wymaga przeciwstawienia się mainstreamowi, który pcha wszędzie kobiety. Prawica musi mieć jaja, żeby tak zrobić.
Jest to ryzykowna zagrywka — nie ukrywam. Jednak może być bardzo opłacalna, co zaraz udowodnię.
Dlaczego warto stawiać na mężczyzn?
Jak już napisałem wcześniej, mężczyźni (szczególnie młodzi) są dziś w tak opłakanym stanie, że każdy, kto da im choć cień nadziei, może liczyć na dozgonną wdzięczność.
Myślisz, że skąd wzięła się popularność takich osób, jak np. Jordan Peterson? Właśnie stąd, że dał młodym mężczyznom nadzieję i szansę na lepsze życie.
Druga sprawa — kobiety są bardzo niewdzięcznymi istotami, przez co stawianie na nie nie ma sensu. Nawet jeśli przerobilibyśmy państwo tak, żeby tylko kobietom żyło się w nim dobrze, nie liczyłbym na stałe poparcie z ich strony.
Wystarczy, że politycy zrobią jedną rzecz, która się nie podoba, a kobiety już zapominają o sympatii i idą głosować gdzie indziej.
No i trzecia, najważniejsza rzecz — to od mężczyzn zależy kształt państwa. Mężczyźni mają w sobie siłę sprawczą, nie kobiety. Ponadto mężczyźni są bardziej stali w poglądach, więc tworzą solidny fundament wyborczy.
Innymi słowy: jeśli prawica będzie miała głosy mężczyzn, będzie dysponowała siłą, z którą trzeba się liczyć.
Jeśli zaś chodzi o głosy kobiet (czyli — Boże broń — połowy społeczeństwa), nie martwiłbym się zbytnio. Dlaczego? Z dwóch powodów:
- po pierwsze — mądre kobiety i tak poprą partię celującą swoim przesłaniem w mężczyzn, bo wiedzą, że silni mężczyźni to duży plus również dla nich (w końcu żadna kobieta nie chce mieć u swojego boku pizdy);
- po drugie — jeśli mężczyźni będą popierali prawicę, kobiety chcąc nie chcąc pójdą za nimi (tak drogie feministki, kobiety zawsze będą szły za mężczyznami — no chyba że dany mężczyzna jest słaby i żałosny, wtedy to on podąża za kobietą).
Podsumowanie
Jak już nieraz wspominałem, mężczyźni są solą tej ziemi i światłem tego świata. Wystarczy ich zlikwidować (lub sfeminizować/spizdołowacić), a cywilizacja zaczyna trząść się w posadach.
Myślisz, że dlaczego neokomuniści tak stawiają na kobiety? Właśnie dlatego, że za ich pomocą najłatwiej zniszczyć społeczeństwo.
Jednak nie ma tego złego… Gdy mężczyzna odzyskuje swoją prawdziwą naturę, przestaje bać się opinii publicznej czy taktyki zawstydzania, którą uwielbiają stosować kobiety. Wtedy zaczyna robić to, co słuszne, a nie to, co przyjemne i wygodne.
Dlatego prawico: stawiaj na mężczyzn i tradycyjne męskie wartości.
Siła, rozum, pracowitość i niezależność.
A nie:
Spizdołowacenie, emocje, marazm i uzależnienie.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Zdjęcie wpisu autorstwa Papaioannou Kostas z Unsplash
Bo to za mała pula wyborcza. Zakładając w grupie mężczyzn 18-29 poparcie 100% i frekwencje 100% daje to poparcie w wyborach mniej niż 10%. A są to niemożliwe i zbyt „optymistycznie” założenia.
Zresztą dokładnie to robi konfederacja.
Nawet nie będę dyskutować z tezą „kobiety są bardzo niewdzięcznymi istotami”, tylko poprosiłbym jakiś przykład.
Widzę, że na siłę próbujesz znaleźć cokolwiek, co można mi wytknąć. Nie ma sprawy, mi to nie robi problemu, a nawet pozytywnie wpływa na bloga.
Tak czy inaczej użyłeś argumentu, który ma sens w próżni, ale nie w życiu. Po pierwsze — stawianie na młodych mężczyzn nie znaczy, że starszym taka merytoryka by się nie podobała. Po drugie — znalazłby się także pewien odsetek kobiet, który by to popierały. Po trzecie — to nie musi być jedyne przesłanie prawicy.
A konfederacja w ogóle nie stawia na młodych mężczyzn. Niby w jaki sposób?
Konfederacja jest bezpłciowa pod tym względem. Oczywiście duży odsetek młodych mężczyzn ją popiera, ale z innych powodów (przede wszystkim gospodarczych).
Chcesz przykład braku wdzięczności kobiet? Żyją w nowoczesnym i wygodnym świecie zbudowanym przez mężczyzn i uważają, że są „ofiarami patriarchatu”. Oczywiście nie wszystkie, ale spora część.
1) nie, nie staram się czepiać na siłę, tylko dyskutować, by „zderzyć” swoje poglądy z kimś o zupełnie innych. W tym przypadku wydaje mi się, że z kalkulacji politycznych nie jest to możliwe „stawiać na młodych mężczyzn”. Nie życzę Twojemu blogowi źle i nie robię na złość, wręcz podziwiam, że Ci się chce, bo to sporo pracy tak regularnie pisać.
2) Konfederacja przedstawia podobny światopogląd do prezentowanego przez Ciebie tutaj na blogu, podobnie nastawionego na:
a) patrialchalny, anyfeministyczny układ społeczny – w jakiś sposób odpowiada to na Twoją sugestię nadania podmiotowości mężczyznom
b) libertariańskie odchyły, mniej państwa, więcej decyzji indywidualnym osobom – odpowiada to na zasugerowany przez Ciebie aspracjom majątkowym
W jaki inny, konkretny sposób chciałbyś odzwierciedlić Twój postulat?
3)
a) Najprawodpodobniej Ty i ja jesteśmy potomkami chłopów (jak >95% Polaków). Nie dziękujemy PRLowi, że zniósł szlachectwo, zelektryfikował wieś i zlikwidował analfabetyzm. Raczej krzyczymy precz z komuną i dążymy do tego aby nie wrócił. Czy to znaczy, że jesteśmy niewdzięczni?
b) To że coś jest dobre, nie znaczy, że nie może być lepsze. Zabawmy się w counterfactual – być może, gdyby nie patryjarchat, świat ten byłby jeszcze wygodniejszy?