Pewnie będę w mniejszości (szczególnie w szeroko pojętych kręgach męskiego internetu), ale wolę kierować się prawdą, niż stawać po jednej ze stron wojny między maskulinistami i feministkami. Dlatego przyznam się już na początku, że wierzę w siłę kobiet.
Chociaż w tym przypadku chodzi nie tyle o wiarę, co o wiedzę. Wiem, że kobiety dysponują pewną siłą, ponieważ (tak samo jak mężczyźni) zostały stworzone na obraz Boga. Co za tym idzie, noszą w sobie moc, która może kształtować lub niszczyć.
Nawet kręgi związane z czarną lub czerwoną pigułką nie odmawiają kobietom siły, mimo że sprowadzają ją do seksualności. Do handlowania seksem i kontrolowania za jego pomocą mężczyzn. Oczywiście jest w tym trochę prawdy — tym więcej, im bardziej sprowadzimy ludzkie istnienie do biologii — ale przecież człowiek to coś więcej, niż biologia.
Dlatego siła kobiet, ta prawdziwa, leży gdzie indziej. Gdzie? W tworzeniu i podtrzymywaniu ogniska domowego.
Kobiety są albo budowniczymi domów, albo ich niszczycielkami.
Kiedy więc współczesny świat mówi o „wzmocnieniu pozycji kobiet”, w rzeczywistości ma na myśli pozbawienie ich bosko nadanej siły i przekonywanie, że strzępy kobiecości, które im pozostawiono, są atrakcyjne, modne i „na czasie”. Ten sam świat, przypomnijmy, wierzy, że kobiety (jak i cała ludzkość) wyewoluowały z małp i ameb, oraz że mężczyźni mogą stać się kobietami, jeśli tylko wystarczająco się umalują, zrobią implanty piersi lub założą sukienkę.
Ale koniec z dywagacjami, bo chciałbym zaznaczyć jeszcze jedno, zanim przejdziemy do konkretów.
Wszyscy się zgodzimy, że mężczyźni są grzeszni. Jednak mają tendencję do grzeszenia w sposób jawny, przez co nawet kiedy próbują być przebiegli, zazwyczaj nie są tak sprytni, jak im się wydaje. Każdy rodzic, który wychowywał synów, może o tym zaświadczyć. Chłopcy zwykle grzeszą w sposób otwarty i widoczny. Gdy zaś próbują ukryć swoje przewinienia, często robią to mniej skutecznie, niż im się zdaje.
Innymi słowy, mężczyźni i chłopcy nie są szczególnie subtelni. A kobiety? No, no… W przypadku kobiet sytuacja wygląda zupełnie inaczej…
Subtelni grzesznicy
Teraz uwaga, bo wypowiem kontrowersyjną tezę: kobiety też grzeszą. Wiem, wiem, pojechałem po bandzie. W końcu w dzisiejszym świecie powiedzenie czegokolwiek złego o kobietach od razu stawia człowieka w jednym rzędzie z Hitlerem i Stalinem.
Jednak pozwól, że pozostanę przy mojej myśli.
Zacznijmy od stwierdzenia kilku faktów. Kobiety zazwyczaj lepiej od mężczyzn ukrywają swoje grzechy. Czasem są w tym tak skuteczne, że nawet same siebie potrafią przekonać o własnej niewinności.
Ma to związek z odmiennymi cechami mężczyzn i kobiet.
Chwała mężczyzny tkwi w jego sile, dlatego został stworzony, aby być asertywnym i działać jawnie. Natomiast chwała kobiety polega na byciu ozdobą mężczyzny, na jej pięknie i zdolności wnoszenia piękna i życia do otaczającego ją świata. Prawdopodobnie dlatego lepiej ukrywa brudne zakamarki swojej natury.
Kobieta jest bardziej wyrafinowana, subtelniejsza i — nawet w chwili grzechu — wydaje się słodsza.
Fakt ten stanowi większe wyzwanie dla rodziców dziewcząt i dla każdego, kto stara się pomóc kobiecie spojrzeć w lustro. W końcu kobieta zazwyczaj wygląda na miłą i zadbaną (w przeciwieństwie do jej faceta, który z natury jest bardziej surowy i nie przykłada tak wielkiej wagi do swojego wyglądu).
Nie zrozum mnie źle — czarownice istnieją. To złe, paskudne kobiety, które rzeczywiście są okrutne, złośliwe i bez skrupułów. Prawdopodobnie każdej nocy wyją do księżyca, latają na miotłach i walczą o prawo do aborcji 😉
Jednak o wiele częściej spotykamy pary, gdzie kobieta jest miła, uprzejma i skromna, a lista wszystkich problemów w domu i małżeństwie zawsze trafia na konto mężczyzny. Bo przecież jak moglibyśmy oskarżać o coś ładną i miłą żonę, prawda?
Jasne, zdarzają się mężczyźni, którzy są chamscy, narcystyczni, manipulujący, agresywni i knują złowrogie plany w piwnicy. Jednak, szczerze mówiąc, większość facetów nie jest aż tak przebiegła.
Kiedy mężczyzna robi coś złego, w większości przypadków jest to od razu widoczne — zapomina o ważnych sprawach, ulega pragnieniom (np. pożądaniu i piciu) czy wpada w gniew. W ten sposób może wyrządzić wielkie szkody swojej rodzinie.
W końcu słabości męża, jako głowy, silniej oddziałują na innych domowników.
Jednak tutaj znowu należy rozróżnić dwie odrębne sytuacje. W pierwszej złe zachowanie męża rzeczywiście może wynikać z jego własnych słabostek. Natomiast druga dotyczy okoliczności, w których mąż został sprowokowany przez żonę.
Wyjaśnijmy to sobie na przykładzie.
Granie świętej
Rodzice powinni być świadomi, że któreś z ich dzieci może być „kapusiem”. Zazwyczaj jest to córka, która pierwsza przybiega z donosem i może nawet wydawać się szczerze zatroskana o młodszego brata, który rzuca zabawkami w pokoju obok.
Jednak mądry ojciec lub matka powinni natychmiast zadać pytanie: A co ty zrobiłaś?
W końcu istniało wcześniejsze wydarzenie, które poprzedziło tę sytuację. Coś bardziej subtelnego, trudniejszego do zidentyfikowania, ale równie złego. I chociaż nie jest to zjawisko ograniczone tylko do dziewczynek, często dotyczy właśnie ich.
Może siostra zrobiła coś na pozór nieznaczącego, ale celowo irytującego. Coś trudnego do uchwycenia na zdjęciu, ale niewątpliwie pozbawionego szacunku.
Bardzo podobne rzeczy dzieją się w małżeństwie. Na pierwszym planie widzimy rozzłoszczonego męża i współczujemy żonie, bo nie zdajemy sobie sprawy, że 5 minut wcześniej to ona „wbiła mu szpilę”, tak żeby zabolało.
Dlatego zawsze należy pamiętać o słowach z Księgi Przysłów, nawet w kontekście dzieci:
„Ten, który jest pierwszy w swojej sprawie, zdaje się sprawiedliwy, ale przychodzi jego bliźni i sprawdza go.”
Prz 18, 17
Szkody wynikające z braku szacunku
Ponieważ mężczyźni i kobiety są stworzeni inaczej, istnieje pewien aspekt relacji, który dla kobiety lub dziewczyny może być trudny do dostrzeżenia.
Mianowicie:
Bóg zaprogramował kobiety, by były szczególnie wrażliwe na miłość, podczas gdy mężczyźni są szczególnie wyczuleni na szacunek. A ponieważ mamy tendencję do dawania tego, co sami pragniemy otrzymać, kobiecie może być bardzo łatwo kochać swojego mężczyznę, nie okazując mu szacunku. Często żona nawet nie uświadamia sobie, jak bardzo takim zachowaniem szkodzi swojemu małżeństwu.
Na tej samej zasadzie mężczyzna może szanować swoją kobietę, ale nie darzyć jej miłością. I też nie jest świadomy, jak bardzo jego zachowanie potrafi ranić.
Kobieta może więc kochać swojego męża przez cały dzień, ale nie okazywać mu przy tym ani krzty szacunku. Jednak, drogie panie, musicie wziąć pod uwagę, że mężczyzna to widzi.
I czuje.
Podobnie jak żona jest wrażliwa na miłość i potrafi rozpoznać, kiedy mąż „działa automatycznie”, bez prawdziwego uczucia, on potrafi dostrzec, kiedy brakuje jej szacunku.
Może to być subtelny, stale obecny brak szacunku albo głęboko zakorzeniona uraza, gorycz i frustracja. Być może chodzi nawet o zazdrość o innych mężczyzn lub męża innej kobiety. Albo u żony kwitnie irytacja wynikająca z braku przywództwa, zrozumienia czy miłości ze strony męża.
Powód braku szacunku nie ma w tym momencie znaczenia.
Ważne jest to, że kobieta w swojej arogancji może uważać, iż głównym problemem w domu jest mężczyzna, podczas gdy to ona, poprzez brak szacunku, niszczy własne małżeństwo i dom. Dzisiaj prawie nikt nie zwraca uwagi, że żona potrafi wyrządzić ogromną krzywdę mężowi i rodzinie poprzez brak szacunku.
Z zewnątrz często wydaje się, że mężczyzna jest po prostu nieczuły. Codziennie chodzi do pracy, a kiedy wraca do domu, jest zmęczony i nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Być może czasami bywa nieco gburowaty wobec żony lub dzieci. Może pyta, dlaczego obiad się spóźnia lub dlaczego w salonie panuje bałagan. Zdarza się też, że jest nieuprzejmy lub szorstki.
Oczywiście nie powinien zachowywać się w ten sposób, a raczej bardziej starać się o żonę.
Jednak często bywa tak, że mąż od czasu do czasu rzeczywiście się stara. Przeprasza za swoje niewłaściwe zachowanie, przynosi kwiaty, próbuje mówić żonie, że jest piękna. Ale wciąż jest tylko człowiekiem, grzesznym i zapominalskim.
Krytyczna i nieżyczliwa żona będzie oceniała jego starania przez pryzmat własnych frustracji, tworząc sobie mentalny rachunek krzywd, doprawiony odrobiną samowspółczucia, przekonując siebie, że jest w trudnym małżeństwie z ciężkim mężczyzną. Jeśli na dokładkę ma wokół siebie niewłaściwe osoby, które utwierdzą ją w przekonaniu, że mąż jest zły, tragedia gotowa.
Fałszywi przyjaciele pozwolą jej na wylewanie żali, przytulą ją, potrzymają za rękę, kupią kawę i powiedzą, jak im przykro i że wszyscy się za nią modlą.
Takie osoby wcale nie pomagają. Zamiast tego dolewają oliwy do ognia, ponieważ podsycają niezadowolenie, zazdrość, urazę oraz to, co leży u podstaw tych emocji — brak szacunku do męża.
Dwa powody do szacunku
Niezadowolone żony często bronią się, pytając:
- Jak mam szanować mężczyznę, który nawet nie wie, co to romantyzm?
- Jak mam szanować mężczyznę, który nie pamięta o moich urodzinach i zapomniałby o naszej rocznicy, gdybym nie przypominała mu co tydzień?
- Jak mam szanować mężczyznę, który każdego wieczoru jest zmęczony i nie stara się o mnie, z wyjątkiem chwil, gdy interesuje go seks?
Pozwólcie, że odpowiem.
Istnieją co najmniej dwa powody, dla których żona powinna szanować męża. Pora je przybliżyć.
Powód 1.
Po pierwsze, Bóg nie nakazuje żonie szanować męża tylko wtedy, gdy na to zasługuje. Żona ma szanować męża po prostu dlatego, że jest jej mężem. Nawet w sytuacjach, gdy chłop rzeczywiście bywa trudny na różne sposoby, są rzeczy, za które można go szanować.
Może mąż nie jest najbardziej troskliwą osobą, ale codziennie rano wstaje i cały dzień pracuje dla żony i dzieci. Czy to nie powód, żeby go doceniać i oddawać należny szacunek?
Może jest zmęczony każdego wieczoru po całym dniu pracy, po wszystkich poświęceniach dla rodziny, ale żona nie myśli o tym z uznaniem. Zamiast tego samolubnie skupia się wyłącznie na sobie, swoich potrzebach i pragnieniach.
Inny powód do szacunku — wierność. Czy mąż dotrzymał obietnicy, że będzie tylko z jedną kobietą, swoją żoną? Czy to nie jest godne szacunku w świecie pełnym niewiernych mężczyzn i w kulturze zachęcającej do przygodnego seksu?
A co z innymi sprawami?
Płaci rachunki? Dba o dom? Zajmuje się dziećmi, mimo ciężkiej pracy?
Wymieniać można jeszcze długo. Chodzi jednak o to, że powód do szacunku zawsze się znajdzie, tylko zapatrzone w siebie kobiety nie chcą tego dostrzec.
Powód 2.
Po drugie, Boże nakazy nie są przypadkowe. Dzięki nim małżeństwo może być prawdziwie błogosławione.
Tak samo jak mężczyźni muszą nauczyć się, że miłość jest pokarmem dla ich żon, kobiety muszą zrozumieć, że szacunek jest pokarmem dla ich mężów. Jeśli więc kobieta chce, by jej mąż był godny szacunku, zgodnie z Bożym nakazem powinna mu służyć, okazując ów szacunek.
Dlaczego?
Bo mężczyzna nigdy nie czuje się tak pewnie, jak wtedy, gdy jego kobieta patrzy na niego z podziwem. Chcesz, żono, by twój mąż czuł się pewnie i działał? Szanuj go więc. Szanuj go w swoim sercu, w swoich słowach i w swoich czynach.
Św. Piotr poucza kobiety, które mają nie do końca dobrych mężów, by poddały się im, starając się pozyskać ich serce za pomocą cnotliwej postawy, łagodnego i spokojnego ducha oraz posłuszeństwa.
Oto wasze wytyczne, drogie żony.
Wystarczy chociaż na chwilę schować swoją arogancję do kieszeni, aby zrozumieć mądrość tej nauki. Bo jeśli mąż rzeczywiście nie domaga pod pewnymi względami, w czym pomoże mu krytyczna, czepialska i obrażalska żona? Chyba tylko w tym, żeby jeszcze głębiej wpędzić go w desperację. Albo facet po prostu będzie chciał zrobić jej na złość i stanie się jeszcze gorszy.
Ale nie są to porady dla kobiet, które się poddały. Lub takich spod znaku szybkiego jedzenia i szybkich relacji.
To wytyczne dla żon chcących używać Bożych taktyk oporu. Dla kobiet, które naprawdę pragną zmiany w swoich mężach.
Teraz niejedna delikwentka powie, że „już tego próbowała”. Jednak lata chłodu, dystansu i gburowatości męża sprawiły, że ma dość. Naprawdę? A czy którakolwiek zastanowiła się, ile w jego zachowaniach jest jej winy? Ile w historii małżeństwa było jej złych postaw?
Skoro Bóg objawiony w Chrystusie jest tak cierpliwy wobec zła żony, czy żona nie powinna być cierpliwa wobec problemów mężczyzny, któremu obiecała małżeństwo?
Dlatego zachęcam do zastanowienia się przede wszystkim nad sobą. Tak, być może mąż cię zranił, ale czy szczerze postanowiłaś w sercu go szanować? Czy dziękujesz mu za wszystkie przejawy jego wierności i troski? Czy twoje serce jest naprawdę spokojne i wyciszone w Panu? A może jest niespokojne, rozdrażnione i pełne frustracji? Czy nauczyłaś się doceniać każdą sytuację, jak człowiek ufający Bogu powinien, czy też stale pożądasz tego, co (jak ci się wydaje) mają inne rodziny, inne małżeństwa, jacyś inni mężczyźni?
Nawet jeśli kobieta ma bardzo dobre powody do rozwodu, wciąż możliwe jest, że i ona miała swój udział w zniszczeniu małżeństwa.
Jasne, brak szacunku żony nie daje mężowi wolnej ręki ani usprawiedliwienia dla złych postaw, dystansu, chłodu czy jakiegokolwiek grzechu. Jeśli jednak żona nie okazywała mu szacunku przez wiele miesięcy lub lat, to ona musi zdać sobie sprawę, że ciężko zgrzeszyła wobec męża.
Mężczyzna może nie potrafić tego wyrazić słowami, co nie zmienia faktu, że taka postawa kobiety nie tylko utrudnia mu życie, ale też rani.
Teraz zatoczę pełne koło i przypomnę, że kobiety też zostały stworzone na obraz Boga. Dlatego mają siłę, za pomocą której (jeśli ją źle skierują) mogą zburzyć swój własny dom.
Idealnym podsumowaniem będzie tutaj kolejny fragment Księgi Przysłów:
“Mądra kobieta buduje swój dom, a głupia burzy go własnymi rękami.”
Prz 14, 1
Podsumowanie
Cóż więcej można rzec? Chyba tylko tyle, że w sprawach damsko-męskich należy zachować rozsądek i nie patrzeć tylko na to, co widać na powierzchni.
Bo chociaż grzechy i słabości męża mogą zajmować większość pierwszego planu, w tle znajdują się również grzechy i słabości żony. Bardziej subtelne i skryte w cieniu, ale równie destrukcyjne dla całej rodziny.
Dlatego zajmowanie się tylko mężczyznami sprawia, że ignorujemy połowę problemu.
To tak, jakbyśmy rozdzielili stado owiec na dwie grupy i zajmowali się tylko jedną. Jaki będzie efekt? Druga grupa rozlezie się po całym terenie i albo się zgubi, albo zostanie porwana przez wilki, albo pójdzie za fałszywymi pasterzami.
A ścieżki kobiet już tak długo nie były prostowane, że ich zło zaczyna wylewać się na pierwszy plan.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
milosc=szacunek akceptacja uczciwosc przyjazn zaufanie pozadanie i tez jak zauwazyles wybaczanie.
Gdzieś wyczytałem, że św. Paweł nawołuje mężów, żeby kochali swoje żony, a żony, żeby szanowały swoich mężów, bo mężczyznom z zasady lepiej wychodzi szanowane innych, a kobietom kochanie (w sensie emocjonalnym) innych. Coś jest na rzeczy w tym wytłumaczeniu.
Dodałbym do tego jeszcze to, co pisałem w tekście, czyli że mężczyzna lepiej rezonuje z szacunkiem, a kobieta z miłością.
Ale tak jak piszesz, prawdziwa miłość zawiera w sobie o wiele więcej rzeczy, niż tylko emocjonalne uczucie.