Kto mnie zna, ten wie, że nie lubię postmodernizmu. W moich oczach postmoderniści są słabymi ludźmi, którzy nie potrafią grać według zasad, więc co robią? Niszczą grę.
Bardzo podobnie działali komuniści na początku rewolucji w Rosji.
Co więcej, postmodernizm tkwi w jakimś dziwnym splocie miłosnym z komunistycznymi ideami. Samo to już wskazuje, że filozofia „ponowoczesności” jest niebezpieczna.
Jeśli nie jesteś wielkim znawcą sztuki czy teorii kultury (nie dziwię się — dziś to jedno wielkie bagno) i nie orientujesz się, czym jest postmodernizm, już wyjaśniam. W telegraficznym skrócie: wyznawcy tej filozofii uważają, że wszystko jest względne, nie ma żadnych „wielkich narracji” ani ponadczasowych zasad postępowania.
Wygląda na to, że żaden postmodernista nigdy nie trudnił się uczciwą pracą i budową majątku od zera.
Ale ale… co to wszystko ma wspólnego z tematem artykułu? — prawdopodobnie pytasz w myślach.
Zaraz wyjaśnię.
Postmodernizm zakorzenił się we wszystkich nowoczesnych społeczeństwach (głównie zachodnich). Jego trucizna niszczy fundamenty, na których zbudowane jest wszystko, co znamy i kochamy.
Zaś męskość obrywa najmocniej.
Skąd pomysł o zmianie znaczenia i rozumienia męskości?
Z czym od wieków kojarzymy męskość? Z siłą, odwagą, pracą i honorem (przeczytaj o tym więcej w mojej serii artykułów poświęconych męskości).
Jednak jest jeszcze coś. Coś, co sprawia, że męskość zawadza każdemu rewolucjoniście.
Co takiego?
Ład i porządek, a w nich ukryta moralność. Męskość stoi na straży zasad, na których wyrasta każde prosperujące społeczeństwo. Z tego powodu wydaje się wymagająca dla słabych mężczyzn i stanowi przeszkodę dla każdego, kogo interesuje destrukcja.
Wiedzą o tym tyrani.
Pozbaw społeczeństwo silnych i samowystarczalnych mężczyzn, a zrobisz z nim, co zechcesz. Pozostawione same sobie kobiety i dzieci dużo łatwiej zmanipulujesz.
W tym kryje się główny interes wszystkich, którzy chcieliby widzieć zmianę w mężczyznach.
To właśnie ci ludzie wymyślają terminy w stylu:
toksyczna męskość,
szowinizm,
systemowy patriarchalizm,
seksizm,
etc.
Te wszystkie cudaczne słowa mają jedno zadanie: zawstydzić cię, jeśli jesteś mężczyzną. Utrzymują cię w szeregu, żebyś nie wychylał głowy i nie odzywał się, kiedy inni przepychają słabość, demoralizację czy destrukcję zasad.
Zwróć uwagę, że demoralizacja do kolejny sposób kontroli społeczeństwa. Człowiek bez kręgosłupa moralnego jest jak marionetka — rzuć mu trochę gotówki, seksu, używek lub nastrasz go. Wtedy bez namysłu zrobi, co zechcesz.
I teraz rodzi się pytanie: dlaczego tak wielu mężczyzn popiera destrukcję męskości? Działanie kobiet jeszcze jest zrozumiałe (w końcu na pozór umacniają swoją pozycję), ale mężczyźni?
Skąd w nich ta nienawiść do własnej natury?
Słabość, nienawiść, feminizacja
Problem wielu dzisiejszych mężczyzn (którzy tak naprawdę są dorosłymi chłopcami) bierze się jeszcze z domu. Dorastali przy matkach i prawdopodobnie mieli słabych ojców. W efekcie wyrośli na osobników, którzy z wyglądu przypominają mężczyzn, ale myślą jak kobiety.
Interesuje cię ten temat? Na blogu znajdziesz wiele artykułów mu poświęconych (dlatego nie będę tutaj po raz kolejny rozwijał problematyki „synów mamusi”).
Chłopcy wyrastają na mężczyzn wrażliwych, emocjonalnych i strachliwych. Nie panują ani nad umysłem, ani nad uczuciami czy żądzami.
W efekcie nie myślą logicznie, tylko emocjonalnie.
Kiedy na swojej drodze spotykają mężczyznę z prawdziwego zdarzenia, czują się gorsi. Prawdziwy mężczyzna samą obecnością odsłania ich słabość. Co więc robią? Upokarzają. Obgadują go za plecami, sprowadzają do swojego poziomu, umniejszają jego zasługi.
Bardzo często przepychają narrację (przy pomocy kobiet), że to z nim jest coś nie tak; że to oni są „normalni”.
Czy takie zachowanie coś ci przypomina? Jeśli kiedykolwiek obracałeś się w kobiecym gronie, prawdopodobnie wydaje ci się znajome. Słuszne spostrzeżenie. Dorośli chłopcy zachowują się jak kobiety, bo myślą jak kobiety.
To jeszcze nie wszystko.
Tradycyjna męskość nie pasuje do współczesnych czasów, czy współcześni mężczyźni nie dorastają do pięt tradycyjnej męskości?
Nie ufają męskości (ani sobie). Dorastali przy matkach, więc w świecie również szukają uznania kobiecego, nie męskiego. Męski mężczyzna jest dla nich obcy, tajemniczy, nawet niebezpieczny.
A co słabi ludzie robią z tym, czego nie rozumieją? Albo unikają kontaktu, albo niszczą.
Stąd tak ogromne rzesze mężczyzn, którzy są skorzy nieść sztandary z feministycznymi hasłami. Przytakują na pomysły, że:
- współczesny mężczyzna powinien być wrażliwy;
- słabość jest ok;
- zdrowo jest odpuścić i leniuchować;
- nie ma nic złego w zajmowaniu się kobiecymi obowiązkami.
Niektórzy brną w to bagno tak daleko, że zostają w domu i zajmują się dziećmi, bo żona chodzi do pracy.
Jeśli jesteś jednym z tych, którzy nie widzą w takim zachowaniu nic złego… Cóż, zastanów się nad sobą, póki nie jest za późno. Mężczyźni nie ubierają spódnicy, przynajmniej nie ci prawdziwi.
Może uważasz, że dzięki temu wygrasz miłość kobiety? Kolejny błąd. Kobiety nienawidzą słabych mężczyzn.
Tak oto trafiamy na finał naszych rozważań.
Co jest nie tak z dzisiejszymi mężczyznami?
Większość współczesnych mężczyzn jest słabych, więc przepychają słabość. Siła jest dla nich czymś niepojętym. Traktują ją jako coś złego i tym samym stawiają cały świat na głowie. Ze słabości próbują uczynić cnotę, z siły grzech.
Takie rozumowanie niesie ze sobą ogromne niebezpieczeństwo.
Męska siła to opanowanie, ład i porządek. Mężczyźni bronią tego, co słuszne — nawet jeśli muszą to robić w pojedynkę.
Mężczyźni pracują, budują i — kiedy trzeba — walczą.
Dorośli chłopcy narzekają, niszczą i — kiedy trzeba — uciekają.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Photo by Bret Kavanaugh on Unsplash