Współczesny świat na różne sposoby okrada nas z męskości (zła dieta, siedząco-leżący tryb życia, wszechobecny mikroplastik, promocja zboczeń i feminizmu, etc.). Jednak istnieją złodzieje o wiele gorsi. Tacy, którzy podszywają się pod męskość, żeby sprowadzać ją na manowce.
Chodzi przede wszystkim o pornografię i gry komputerowe.
W artykule przyjrzymy się, dlaczego to właśnie one są tak niebezpieczne. Dlatego bez zbędnego gadania przejdźmy do meritum.
Porno
Popęd seksualny jest jednym z motorów napędowych produktywności. Wynika to z faktu, że dawniej o seks (lub jego iluzję) nie było tak łatwo. Mężczyzna musiał bowiem ciężko pracować, aby mieć coś, co przekonałoby ojca dziewczyny do wydania jej za mąż.
Oczywiście prostytucja istniała, ale nie była tak rozpowszechniona jak w nowoczesnych zachodnich społeczeństwach. Wręcz przeciwnie. Stanowiła całkowity margines, a ponadto wiązała się z dużym niebezpieczeństwem.
W efekcie prostytutki wyglądały o wiele gorzej, niż dzisiaj, a korzystanie z ich usług nieraz kończyło się dla “klientów” grabieżą lub pobiciem.
Jednak mijające lata przyniosły rewolucję. Pojawiły się bowiem katalogi wysyłane pocztą, a za nimi magazyny pornograficzne sprzedawane na stacjach benzynowych i w kioskach. Aż finalnie cały rynek zdominowały materiały online dostępne za darmo.
Osłabiają one męski popęd seksualny, co według wielu obserwatorów jest celowym działaniem elit rządzących, wymierzonym w pacyfikację mężczyzn.
Dawniej popęd seksualny skłaniał do działania. Do bycia płodnym i mnożenia się, tak jak Bóg przykazał. Natomiast pornografia jest czymś w rodzaju seksualności podanej w formie kroplówki z morfiną — znieczula mężczyznę i odbiera wszystko, pozostawiając jedynie poczucie winy i wstydu.
Więcej o niebezpieczeństwach pornografii przeczytasz w 👉tym artykule👈
Nie oddawaj swojej siły kobiecie
Skoro już przy tym jesteśmy, warto przypomnieć biblijną mądrość, która brzmi:
Nie oddawaj swojej siły kobiecie.
Oczywiście nie chodzi tutaj o każdą kobietę, tylko o delikwentki, które nie zasługują na męską siłę. A jak poznać, czy kobieta jest warta twojej siły? Przede wszystkim po tym, czy jest chętna ją pomnożyć. Jeśli na przykład oddasz swoją siłę cnotliwej kobiecie, a ona da ci pięciu synów, będą oni jak dodatkowe naboje w twoim magazynku.
Innymi słowy, twoja siła rozmnoży się i rozkwitnie.
Jeśli jednak roztrwonisz ją niczym Syn Marnotrawny, który wydawał wszystkie pieniądze na nierządnice, zostaniesz z niczym. Nie tylko nie będziesz w stanie pomnożyć swojej siły, ale jeszcze stracisz tę, którą do tej pory miałeś.
Jednak nie da się ukryć, że dawniej trwonienie siły było trudniejsze, ponieważ wymagało działania w świecie. Dzisiejsi mężczyźni, z winy pornografii internetowej, mogą zabijać się znacznie skuteczniej, na większą skalę i niższym kosztem.
Gry
Gry komputerowe działają podobnie do pornografii.
Tak, dobrze przeczytałeś.
Co prawda niektórzy twierdzą, że granie na komputerze czy konsoli nie jest męskie, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Gry są tak męskie, że bardziej się nie da — i właśnie tutaj tkwi ich problem.
Ba jakie jest założenie większości z nich? Grupa facetów łączy siły, rozwija swoje umiejętności i podbija wirtualne światy. To skrajnie męski sposób spędzania czasu. Jednak męskość ta (niestety) zostaje wymierzona w fikcję.
Gry co prawda pobudzają pragnienie dominacji, zdobywania, rozwoju umiejętności i kształtowania kultury, ale kierują to wszystko na cele, które ostatecznie nie przynoszą nikomu pożytku.
Podsumowanie
Mamy więc gry i pornografię. A tuż za rogiem czeka jeszcze metaverse, które podniesie siłę rażenia dwóch pierwszych do kwadratu.
Wszystko to próbuje wyeliminować męską naturę z naszego świata, co idzie w parze z dążeniami elit rządzących, które nie chcą silnych mężczyzn w społeczeństwie. Dlatego faraon zabijał pierworodnych synów Izraela. Podobnie robił Herod, kiedy dowiedział się o narodzinach nowego króla (Jezusa). Obaj władcy reprezentowali elity, które bały się, że nowe pokolenie mężczyzn mogłoby je obalić.
Ta duchowa wojna jest widoczna również dzisiaj. Politycy, profesorowie i tzw. “gwiazdy kultury” coraz częściej mówią, że próbują zniszczyć rodzinę. Aby tego dokonać, skupiają się na mężczyznach.
Bo kiedy znikną (prawdziwi) mężczyźni, znikną też rodziny.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Zdjęcie wpisu autorstwa Tsvetoslav Hristov z Unsplash