Związek ze starszą kobietą to temat bez dwóch zdań kontrowersyjny. I słusznie, bo powinien taki być.
Co prawda w ostatnich latach machina propagandowo-medialna robi wiele, aby “osłodzić” wizerunek tego typu relacji (wpisz w Google hasło “związek ze starszą kobietą”, a zobaczysz same artykuły pozytywnie nastawione do tego pomysłu), ale nawet dla propagandystów temat jest trudny do ugryzienia.
Dlaczego? Ponieważ normalny mężczyzna wzdryga się na samą myśl o takim związku. Nie robi tego dlatego, że jest jakimś mizoginem czy “brakuje mu dojrzałości”, jak chciałyby wierzyć feministki.
Nic z tych rzeczy.
Przyczyna jest o wiele prostsza, bo wynika zarówno z natury, jak i z rozsądku. Naturalnym jest bowiem, aby mężczyzna związał się z kobietą młodszą od siebie. To także jedyny sensowny wybór pod kątem czysto zdroworozsądkowym.
Dzisiaj wytłumaczymy sobie raz na zawsze, dlaczego.
Przyczyna biologiczna
Zacznijmy od rzeczy oczywistej, czyli od biologii. Normalni ludzie wiedzą, że mężczyźni i kobiety różnią się od siebie w kilku istotnych aspektach, a jednym z nich jest tempo rozkwitania oraz przekwitania organizmu.
U kobiet proces ten odbywa się znacznie szybciej.
Dlatego nastoletni chłopak w większości przypadków nadal wygląda jak wymoczek, a nastoletnia dziewczyna, szczególnie w drugiej połowie swojego “naście”, w ekspresowym tempie zaczyna przypominać kobietę. Tym bardziej dzisiaj, kiedy makijaż i ubiór dodatkowo podkręcają ów proces.
Na powyższe nakładają się jeszcze aspekty kulturowe. Współczesnych chłopców nie zachęca się do dojrzewania, co opóźnia ich drogę ku męskości. Z kolei dziewczyny są motywowane przez kulturę do seksualizacji samych siebie, co fizycznie upodabnia je do kobiet, ale powoduje poważne skrzywienie umysłu.
Wróćmy jednak do sedna.
Mężczyzna później osiąga pełnię swoich sił biologicznych, ale zachowuje je na dłużej. Dlatego nawet w wieku 40 lat może być atrakcyjny i — co ważne — nadal mieć gromadkę dzieci. Powiem nawet więcej: istnieje duża szansa, że z wiekiem mężczyzna stanie się przystojniejszy (o ile dobrze się prowadzi).
Kobiety wypadają pod tym względem gorzej, bo 40-letnia kobieta pełnię swoich sił biologicznych ma już dawno za sobą. Najlepszym tego sygnałem jest menopauza i ogromna trudność zajścia w ciążę.
Wszystko to sprawia, że nawet małżeństwo rówieśników nie jest do końca kompatybilne. Przecież 40-letni mąż, będący w pełni sił, nadal ma swoje potrzeby (zakładając, że nie jest miękką, utuczoną kluchą). Czy 40-letnia żona jest w stanie o te potrzeby zadbać? No i co zrobimy z faktem, że kobieta starzeje się szybciej od mężczyzny?
Chłop w sile wieku ma obok siebie coraz starszą babę, której nie tylko się nie chce, ale jeszcze szybko traci atrakcyjność (zarówno z powodu wieku, jak i przez własne zaniedbania).
Mógłbym tutaj jeszcze poruszyć temat, że odmawianie seksu w małżeństwie jest grzechem (poza paroma wyjątkami). Jednak nie będziemy się teraz zagłębiali w tę kwestię.
Przypominam, że ciągle mówimy o rówieśnikach. Teraz wyobraź sobie sytuację, w której panuje duża różnica wieku w związku i kobieta jest np. 10 lat starsza. Wtedy 40-letni mąż miałby 50-letnią żonę. Efekt? Wszystkie problemy, które poruszyłem, powinniśmy podnieść do potęgi.
Problem autorytetu
Kolejny problem pary z dużą różnicą wieku (ona starsza) dotyczy kwestii przywództwa. Związek nie jest bowiem żadnym partnerstwem, mimo że współcześnie wielu ludzi tak myśli.
Jedyna równość, jaka panuje w małżeństwie, dotyczy równej wartości męża i żony jako istot ludzkich. Z tego też wynika obowiązek darzenia się wzajemnym szacunkiem i miłością. Jednak poza tym żadnej równości w małżeństwie nie ma.
Panuje za to hierarchia:
Mąż
Żona
Dzieci
Jeśli więc chcesz być głową swojej żony — a powinieneś chcieć, bo to twój obowiązek — nie rzucaj sobie pod nogi kłód w postaci relacji ze starszą kobietą.
Dlaczego? Ponieważ od czasów upadku serca kobiet skrywają zazdrość wobec męskiego autorytetu, która z zasady utrudnia im podporządkowanie się mężom. A jeśli mąż jest młodszy, kobieca arogancja tym bardziej bierze górę i tym bardziej nie chce się słuchać.
Oczywiście poziom nieposłuszeństwa zależy od indywidualnej damulki, ale fakt pozostaje faktem.
Jeśli kobieta jest starsza, przez jej głowę o wiele częściej będą przechodziły buntownicze myśli pokroju: “dlaczego mam się słuchać kogoś młodszego i mniej doświadczonego?” To istotny problem, który znacznie utrudni ci utrzymanie autorytetu męża, co z kolei będzie ciążyło na całym związku.
Nie spodziewaj się niczego dobrego po owocach powyższego układu. Zazwyczaj są nimi:
- ciągła wojna,
- twoje podporządkowanie się żonie,
- koniec związku.
Jak widzisz, nic pozytywnego.
W związku z młodszą od siebie kobietą nie masz tego problemu, bo twoja przewaga wieku wzmacnia autorytet głowy rodziny, zamiast go osłabiać. Oczywiście nie znaczy to, że młodsza żona będzie w 100% posłuszna, bo wiadomo… Ale przynajmniej nie będzie miała dodatkowego argumentu, którym diabeł mógłby ją kusić do nieposłuszeństwa.
Siła manipulacji
Jako że mężczyźni są z zasady bardziej ekstrawertyczni, a kobiety bardziej introwertyczne, w ich nastawieniu do życia występują pewne różnice.
Mężczyźni interesują się przede wszystkim światem zewnętrznym, co objawia się dążeniem do poznawania jego różnych mechanizmów, chęcią podboju, porządkowania i ogólnie pojętej ekspansji (czyli działania na zewnątrz). Innymi słowy, mężczyźni preferują rzeczy, które da się dotknąć, policzyć, zbadać i przeanalizować.
Z kolei kobiety skupiają się głównie na swoich przeżyciach wewnętrznych i na tym, jak różne elementy świata zewnętrznego na nie wpływają. Dlatego są bardziej związane z emocjami, przeżyciami i nawiązywaniem więzi opartych na dzieleniu się doświadczeniami uczuciowymi, a nie materialnymi.
Oczywiście charakter indywidualnej jednostki może być różny, ale taka jest ogólna zasada.
Przekłada się ona również na sposób radzenia sobie z problemami. Mężczyźni są bardziej bezpośredni w swoich konfliktach i trudniej jest im je ukryć. Natomiast kobiety wręcz przeciwnie — są skryte i przebiegłe. Swoje wojny prowadzą w cieniu i zazwyczaj opierają się na zadawaniu ran emocjonalnych i psychicznych, a nie fizycznych.
Dlaczego o tym piszę?
Ponieważ jako mężczyzna powinieneś wiedzieć, że im kobieta jest starsza i bardziej “otrzaskana” z życiem, tym większą przebiegłością i chytrością dysponuje. A ty będziesz głównym celem jej zabiegów mentalnych, jeśli się z nią zwiążesz.
Jeśli więc przeciętny współczesny mężczyzna nie jest w stanie poradzić sobie nawet ze swoją rówieśniczką, jakie ma szanse w starciu z kobietą dysponującą przewagą doświadczenia?
Niewielkie. Żeby nie powiedzieć, że żadne.
W większości przypadków znajomości tego typu kończą się tak, że nieopierzony facet ląduje w sidłach starszej pantery. Co więcej, przeważnie nie ma nawet świadomości, że jego wybranka owinęła go sobie wokół palca.
Dlatego najlepiej będzie, jeśli zwiążesz się z kobietą, która ma mniejsze doświadczenie od ciebie (albo co najwyżej takie samo). Dzięki temu nie tylko łatwiej ci będzie zachować autorytet głowy rodziny, ale również bez większego trudu dostrzeżesz ewentualne manipulacje.
Młodsze kobiety po prostu nie są tak skuteczne na tym polu i często uroczo wyglądają, kiedy starają się być 😉
Mommy issues
Na koniec chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym problemie. Mam bowiem roboczą teorię, że mężczyźni zainteresowani starszymi kobietami tak naprawdę szukają sobie zastępczej mamusi, która się nimi zaopiekuje.
Skąd taki pomysł?
Przede wszystkim stąd, że bardzo wielu współczesnych mężczyzn ma mommy issues (problemy z matką). Objawiają się na wiele różnych sposobów, ale ich fundament jest taki sam — nieodcięta pępowina i całkowita lub dominująca rola matki w wychowaniu syna.
Kiedy taki chłopak dorasta i staje się młodym mężczyzną, bardzo łatwo może stać się ofiarą samotnej pantery. Starsza kobieta nie tylko “otuli” go swoim doświadczeniem, ale jeszcze zapewni odpowiednią ilość przyjemności w postaci seksu. Facet dostaje więc wszystko, czego potrzebuje — zastępczą matkę i kochankę w jednym.
Nie musi się nawet szczególnie o to starać, co w przypadku nieporadności życiowej jest kolejną zaletą.
Samotna i starzejąca się kobieta potrafi bowiem być bardzo obrotna i uczynna, kiedy trzeba usidlić faceta. Zastawia więc sieci, w które niedoświadczony, młody mężczyzna łatwo wpada.
Jednak, jak już wspomniałem, do takich relacji trzeba mieć pewne predyspozycje wyniesione z wcześniejszych doświadczeń życiowych. Mnie osobiście (i dziękuję Ci Boże za to) żadna starsza kobieta nie skłoniłaby dzisiaj do związku, niezależnie od tego, jak ładna i miła by była.
Po prostu nie ma już we mnie ani jednej struny, na której taka delikwentka mogłaby zagrać, żeby w jakikolwiek sposób mnie zauroczyć.
Oczywiście rozumiem też, że niektórzy wchodzą w podobne związki z lenistwa, wygody albo po prostu braku innych opcji. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że połączenie się z kobietą, która desperacko chce znaleźć faceta i uciec od samotności, zanim resztki jej wdzięków przeminą, sprawia mniej problemów.
Z kolei dla niej związek z młodszym mężczyzną jest atrakcyjny głównie dlatego, że łatwiej go kontrolować.
Tak czy inaczej fakt pozostaje faktem. Mężczyzna zazwyczaj nie robi takich rzeczy z własnej woli. Wręcz przeciwnie, jego słabości lub przeszłe traumy zniewalają go na tyle, że sam działa na swoją niekorzyść.
Dlatego najpierw powinieneś uwolnić swoją duszę z najcięższych łańcuchów (na tyle, na ile z łaską Bożą jest to możliwe), zanim w ogóle pomyślisz o związku.
Związek ze starszą kobietą: Podsumowanie
Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedną rzecz, bo w przeciwnym razie kobiety znowu się na mnie obrażą. 😉
Nikomu nie radzę, żeby zostawiał swoją żonę, kiedy się zestarzeje. Nie mam też na myśli, że każdy facet koniecznie musi zakończyć związek, jeśli z jakiegoś powodu jest ze starszą od siebie kobietą.
Nie w tym rzecz.
Moim zamiarem jest wskazanie najważniejszych problemów wynikających z takich relacji. I stąd wynika moja rada: mężczyzno, jeśli jesteś jeszcze przed związkiem, dobrze byłoby już na wstępie wyeliminować utrapienia, które można wyeliminować.
A faktem jest, że kiedy różnica wieku w związku przechyla się na stronę kobiety, zazwyczaj wiąże się to z większymi problemami. Najważniejsze z nich opisałem powyżej.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Wszystko w punkt. Do listy czynników wykluczających związek dopisałbym inną rasę (bezwzględnie) i narodowość (tolerowane w przypadku krajów sąsiednich, niepożądane przy bardziej odległych), różnicę wzrostu oraz wyniesionego z domu kapitału finansowego i kulturowego (gdyby obie były na niekorzyść mężczyzny).
Zapomniałem o religii, ale to też dość oczywista sprawa.
Przeczytałam kilka Twoich wpisów. Pierwsze cztery dotyczyły męskości i więzi z matką oraz powrotu do ojca i wyjścia w kierunku samodzielności.
Mimo,że sama wychowałam samotnie córkę,bo ojciec pił…nie obraziłam się na słowa dotyczące winy mojej w ztym związku. Może dlatego,że pisząc nie znasz wszystkich sytuacji ludzi ,którzy to czytają. Zachęcam do poznawania,bo piszesz w sposób inny niż propagandową psychologia i jest w tym dla mnie wartościową mądrość,która pozwoliła mi spojrzeć inaczej na moje małżeństwo…z….. dekadę młodszym mężem…tak….do tego dochodzą jeszcze problemy,że jestem sercu bardziej męska niż kobieca .
Na szczęście…ufam Bogu,czytam Biblię..to mój ratunek… znajduję tam recepty dla mojego życia.
Pozdrawiam
Cieszę się, że moje teksty są pomocne. Co do Twojego związku, nie mogę się wypowiedzieć, bo nie znam szczegółów. Napiszę jedynie, że taka różnica wieku (kiedy to kobieta jest starsza) już sama w sobie bardzo ciąży na związku, co tłumaczę w tekście.
Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego poszłaś w tę stronę i dlaczego jesteś bardziej męska, niż kobieca. Bo skądś to się wzięło.
Co do córki, wychowywanie się bez ojca już jest dla niej wystarczająco ciężkie. Dlatego nie utrudniaj jej tego jeszcze bardziej, nastawiając ją przeciwko ojcu albo utrudniając jej kontakty z nim, jak to wiele matek ma w zwyczaju. W taki sposób tylko zrobisz jej większą krzywdę. Bo nawet jeśli Ty za bardzo nie przepadasz za jej ojcem, to nadal jej ojciec i powinna w swoim sercu hodować złości wobec niego. W przeciwnym razie to się negatywnie odbije na jej życiu.
Dziękuję za odpowiedź.
Jest mi miło,że odpowiedziałeś.
Na tę okoliczność,przyznam,że to związki małżeńskim jestem 6 lat.
Minęło trochę. Oboje jesteśmy ludźmi wierzącymi.
Córce staram się nie utrudniać, jest już pełnoletnia i sporo w relacji ojciec – córka przeszła z niekorzyścią dla ojca niestety…
Wiele razy prosił mnie o pomoc w odbudowaniu relacji…
Różnie to się w życiu układa.
Wezmę do serca,to.co.napisaleś w odniesieniu pomocy.
Myślę że gdybym miała tobie powiedzieć dlaczego związałam się z młodszym mężczyzną… To musiałabym napisać chyba rozprawę doktorską… Mam pewne spostrzeżenia, które mogę tutaj umieścić. Przede wszystkim moja nie dojrzałość w jakiejś sferze emocjonalnej. Z jednej strony byłam bardzo męska i dojrzała, bo musiałam sobie radzić sama… Z drugiej strony w sferze emocjonalnej i uczuciowej byłam totalnie daleko. Dysharmonia. Jeżeli chodzi o mojego męża to wychowywał się bez ojca i bardzo długo mieszkał przy mamie. Nawet gdy wyjechał za granicę, wciąż się opiekował mentalnie swoją mamą.. tak jakby moje zdanie więc nie do końca będzie ono obiektywnie.
Dodatkowo był najmłodszy z rodzeństwa. Różnica pomiędzy nim, a rodzeństwem była kilkanaście lat. Wszyscy z nich przeżyli tragedie życiową związaną z alkoholizmem ojca i w końcu jego śmiercią. Mojego męża dotknęła ona najmniej, dlatego, że był właśnie najmłodszy. To najmniej jest tak naprawdę bardzo subiektywne. To są pełne schematy. Myślę że na początku było nam bardzo trudno. Teraz, gdy już przyzwyczailiśmy się do siebie. Czasem się nawet śmiejemy z tego i ja jestem starsza, a on jest młodszy. Wiesz jest jeszcze taka kwestia jak fizjonomia. Ludzie dopasowują się do siebie choćby tego nie chcieli. W efekcie mimo ośmioletniej różnicy wieku. Niewiele osób wie o tym. Nawet gdy im mówimy, to myślą że żartujemy.. takie oto życie bywa nieprzewidywalne… I czasem zabawne.
W takim razie źle zrozumiałem Twój pierwszy komentarz. Myślałem, że piszesz o jednym i tym samym mężczyźnie, który był młodszy i się z nim rozstałaś.
Zasadniczo kobiety preferują mężczyzn starszych od siebie (i ogólnie lepszych od siebie), bo czują się wtedy bezpieczniej. Dlatego sytuacja odwrotna jest rzadka. Takie związki zwykle wynikają z faktu, że kobieta chce zachować pełną kontrolę, co jest prostsze przy młodszym facecie. Chociaż też rozumiem, że od pewnego wieku pula dostępnych starszych mężczyzn też się kurczy 😉
A odnośnie męża mogę napisać, że w gruncie rzeczy jest podręcznikowym przykładem tego, o czym już nieraz pisałem. Wychowany przez matkę, bez ojca, finalnie skończył tam, gdzie czuł się „swojsko” — ze starszą żoną. Oczywiście taki związek nie musi być z góry skazany na porażkę, także dobrze, jeśli się dogadujecie.
A jeśli córka jest już dorosła, to tylko od niej zależy, jaką relację będzie miała z ojcem. Jednak dla swojego własnego dobra i spokoju ducha powinna mu wybaczyć, jeśli ma do niego jakiś żal.
Dziękuję za cenne słowa i odpowiedź. Tak, myślę, że opisanie sytuacji dokładniej dało pełniejszy obraz diagnostyczny, tak ujmę, a to ważne.
Odnośnie obrazu męża, to w punkt ;-). Dobrze, że po kilku latach dogadujemy się coraz lepiej. Jesteśmy oboje przykładem potłuczonych wazonów, co próbowały się przez lata zlepić w całość. Na szczęście, jest jeszcze Bóg, który mimo schematów działania, jest ponad tym wszystkim i dał nam pogodę ducha do bycia razem, pomimo:-), inny lewel.
Co do córki, dziękuję za cenna podpowiedź. Serdecznie pozdrawiam
Bzdury. Każde badania naukowe pokazują , że najlepiej rozwijają się dzieci lesbijek. Byłem wychowywany przez lesbijki ( moja mama zostawiła ojca dla kobiety będąc w ciąży )
Jestem szczęśliwy , nie mam żadnych deficytów , ludzie bardzo mnie lubią .
Jeśli chodzi o orientację seksualna właśnie jestem hetero i preferuje starsze kobiety. Oczy bolą jak się czyta takie bzdury. Radzisz jednej kobiecie , aby pozwalała widywać dziecku ojca , który pił i bił. Ręce opadają. Jak patrzę na to co ty i inni redpillowcy wypisują to losowi dziękuję , za to , że matka wychowywała mnie z drugą kobietą jak pomyślę , że ktoś miałby mnie wychowywać. Preferowanie starszych kobiet jest normalne i zawsze tacy faceci byli. Daddy issue oraz mommy issue to bzdury.
;D Chciałbym zobaczyć te badania.
Mówisz o tych samych lesbijkach, które według badań tworzą najbardziej agresywne, przemocowe i niestabilne emocjonalnie związki? No rzeczywiście, dzieci w takich warunkach na pewno najlepiej się wychowują.
Nie dziwię się, że preferujesz starsze kobiety, skoro całe życie spędziłeś z dwoma starymi lezbami ;D
Aż przeczytałem jeszcze raz komentarze Anety z ciekawości i tak jak myślałem — jak typowy zlewaczały chłoptaś kłamiesz. Nigdzie nie napisała, że ojciec córkę bił. Poza tym zarówno córka, jak i syn, powinni mieć więź z ojcem. A przynajmniej nie powinni go nienawidzić.
Ale skoro Ci się podoba to wracaj do Twoich starych bab. Przynajmniej tym młodym nie będziesz niszczył życia.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1503474,1,jednoplciowe-rodziny-w-polsce-istnieja-najczesciej-dzieci-wychowuja-dwie-lesbijki.read
Masz tutaj badania
https://wiadomosci.wp.pl/lesbijki-najlepszymi-matkami-wychodzi-na-to-ze-tak-6036135493694081a
To mają być Twoje badania? Dwa lewicujące artykuliki, z których jeden (ultra długi) poświęca 90% treści na prywatne wywody lesbijek? A ich autorzy nawet nie mieli na tyle odwagi, żeby podać źródła badań, na które się powołują?
Tu masz rzetelny, naukowy tekst na ten temat:
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4771005/
Masz w nim napisane, że solidnie wykonane badania (na dużej próbce społecznej) jednogłośnie stwierdzają, że dzieci wychowywane przez zboczeńców mają w dorosłym życiu o wiele większe problemy, niż dzieci z normalnych rodzin. Poza tym przeczytasz, że wiele badań przedstawiających zboczeńców jako rodziców w pozytywnym świetle było przeprowadzanych stronniczo, źle i bez odpowiedniej metody naukowej.
Także następnym razem postaraj się bardziej, jeśli chcesz mnie czymś zagiąć.
Homoseksualizm nie jest zboczeniem. W Polsce 50tyś dzieci jest wychowywanych przez lesbijki. Skoro sądy rodzinne dają matkom lesbijkom. Badania pokazują , że dzieci lesbijek lepiej się rozwijają. Widzę to po sobie.
Nie piję, nie palę , nie ćpam. A ty latasz za małolatami , bo takimi łatwo manipulować. Homoseksualizm dawno został wykreślony z listy zaburzeń . I ty się nazywasz ekspertem ? Bazujesz na starych źle przeprowadzonych badaniach. Bo badania psychologiczne prowadzone przez 40 lat w USA .
Lesbijki wychowujące dzieci stylem ” gentlel parenting ” . Ojcowie , który chełpisz tutaj tego nie potrafią.
Tak, homofilia jest zboczeniem, takim samym jak pedofilia, zoofilia czy nekrofilia. I oczywiście rozumiem, że lewackich główkach nauka jest niekwestionowalnym bożkiem tylko do momentu, w którym zgadza się z ich chorymi ideologiami. Jeśli się nie zgadza, wygodnie ją ignorujemy, prawda?
Swoją drogą, naprawdę muszę tłumaczyć, dlaczego potwierdzanie swoich argumentów tym, co robi aktualnie społeczeństwo, jest idiotyczne? Co jeśli społeczeństwo uznałoby ideały nazistowskie za prawidłowe? Też argumentowałbyś, że jak sądy skazują niearyjczyków na ciężkie kary, to widocznie wszystko jest w porządku?
Mój Boże…
Także wracaj do swoich zboczonych matek, chłopczyku, i nie przeszkadzaj, jak dorośli rozmawiają.
Nie jest zaburzeniem . Nie ma na liści icd10 , icd 11. Widać brak wiedzy .
Porównanie z pedofilią , zoofilią ? Totalna odklejka.
Odpowiedź sobie na pytania :
1. Aby adoptować dzieci trzeba zdać testy psychologiczne , więc skoro zdają je wyklucza to twoje nie poparte nauką teorię. Wejdź w icd 10 , icd 11 nie znajdziesz tam Homoseksualizmu .
2. Sądy rodzinne przyznają lesbijkom prawa do wychowywania , więc teoria o tym , że Homoseksualizm jest zaburzeniem samo się obala.
3. Homoseksualizm ( nie ma w nauce ” homofilia ”
4. W Polsce 50tyś dzieci jest wychowywanych przez lesbijki , to samo mówi za siebie .
Oficjalnie nie jest, bo go usunęli z listy zaburzeń poprzez głosowanie (wszyscy wiemy, że prawdy naukowe ustala się poprzez demokratyczne głosowanie ;D). Do tego zrobili to pod naciskiem protestów ze strony aktywistów-dewiantów.
ad. 1 i 2) Chłopie, sądy przyznają dzieci matkom z marszu w praktycznie wszystkich przypadkach . Żeby ojciec otrzymał prawa do opieki, matka musiałaby reprezentować sobą skrajną patologię.
Takie mamy aktualnie prawo dyskryminujące mężczyzn i ojców.
ad. 3) Jest w nauce homofilia, tylko oficjalnie znaczy coś innego. Ja używam tego terminu na określenie zboczeńców homo, bo najlepiej pasuje i od razu przywołuje na myśl inne zboczenia.
ad. 4) Nie wytrzymam. No i co z tego? Jakby w Polsce było 50 tys. dzieci wychowywanych przez pedofilów, to by był argument za poparciem pedofilii? 😀
https://psycholog.med.pl/zwiazek-ze-starsza-kobieta-gra-warta-swieczki/
Co do tego to nawet nie będę się wypowiadał, bo takie pierdoły każdy może napisać.
Jak bardzo musisz zazdrościć pięknej dojrzałej kobiety. Jakim trzeba być kretynem , aby brać młode , niedoświadczone sigzdy , których wiedza ogólna jest na poziomie deski klozetowej. Czego się spodziewać po redpillowym dziadersie. Cieszę się ,że mamy nową władze- zrobią jak na Ukrainie zakażą redpilla , dadzą lesbijkom dzieci , będzie normalnie. Cały świat ma adopcję dzieci przez homoseksualistów i jest to ok. Tylko dziadersy tego nie rozumieją.
Pozdro zazdrosny mały człowieczku Fabianku .
;D
Ktoś się zbulwersował i nie panuje nad sobą. Widać, że Cię dwie lezby wychowywały.
Ale tak jak mówiłem, możesz brać wszystkie starsze kobiety jak leci, mi to nie przeszkadza.
Podajesz badania Regnerusa , które podważyły wszystkie dziedziny psychologii. Facet przeprowadził badania w sposób nieprawidłowy i nawet do tego się przyznał .
Super, teraz potwierdź jakoś swoje oskarżenia.
Zresztą nawet, jeśli byłaby to prawda (a prawdopodobnie nie jest), to tylko jedno z kilkunastu badań wymienionych w artykule.
Powie ci to każdy psycholog i psychiatra.
Ech…
Idź się pobawić klockami albo coś. Może poszukaj sobie starej baby, która zostanie Twoją zastępczą matką i się Tobą zaopiekuje, tak jak te 2 dewiantki do tej pory. Ewidentnie nie masz nic ciekawego do powiedzenia i tylko marnujesz mój czas.
Wróć, jak zmądrzejesz.
EDIT: Dodam jeszcze, że ogólnie to nawet jest mi Cię trochę żal, że musiałeś dorastać w takich warunkach. Mam nadzieję, że Bóg wyprostuje Twoją psychikę, zanim zrobisz jakąś głupotę i zniszczysz sobie życie.
Żal to mi was redpillowców.
Ja cieszę się , że dorastałem wśród lesbijkek , a naprostować to trzeba ciebie i tobie podobnych . Homoseksualizm nie jest zboczeniem i nie wyklucza posiadania dzieci .
Homoseksualizm zdjęto z listy chorób , ponieważ nie było podstaw , aby uznać to za zaburzenie . Tyle się teraz o tym mówi nawet profesor Starowicz mówił , że takie dzieci dobrze się rozwijają , ale co tam wie profesor seksuologii nie ? Ty jako dziaders wiesz lepiej . Badania psychologiczne pokazują , że dzieci lesbijek lepiej się rozwijają , a ty i tak swoje. Matko lesbijkom przyznają opiekę , więc też to coś znaczy . Z wami redpillowcami gorzej niż że świadkami Jehowy , ba nawet z nimi miałem okazję pogadać na ten temat i więcej do nich dociera.
No no, mamy żywy przykład człowieka wyznającego zasadę „jeśli fakty się ze mną nie zgadzają, tym gorzej dla faktów”.
Możesz żyć w swoim wyimaginowanym świecie, ale prędzej czy później zderzysz się z rzeczywistością. Dla Twojego własnego dobra mam nadzieję, że nastąpi to prędzej, niż później.
„Homoseksualizm nie wyklucza posiadania dzieci.”
Ha
Ha
Ha
Dobry Boże i wszyscy święci, zdejmijcie tego wariata z mojego bloga. I trzymajcie go z daleka od dzieci.
Nie wyklucza . Moja matka nie uległa zboczeniom , bo Homoseksualizm nie jest zboczeniem. Tak nie wyklucza potomstwa skoro pojawiłem się na świecie. In vitro jest zabiegiem dla kobiet , które nie mogą mieć dzieci biologicznie. Lesbijki mają instynkt macieżyński .
Nie wiem czy swoją odpowiedzią chcesz mnie wkurzyć czy sprowokować – wisi mi to , a Twoje zachowanie pokazuje tylko , że jesteś głupim , złośliwym ignorantem. Nie masz żadnej wiedzy psychologicznej oraz medycznej. Większość psychologów powie , że dzieci lesbijek lepiej się rozwijają , ale , aby być złośliwy będziesz to negował. Musisz mieć bardzo smutne życie skoro negujesz rzeczywistość. Tym bardziej swoim zachowaniem potwierdzasz to co piszę.
No zobacz popatrz. Mają instynkt macierzyński. Ale dziwnym trafem muszą wyjść poza ramy swojego ohydnego zboczenia, żeby go zrealizować. Nawet ich ciało wie, że homofilia jest zboczeniem, ale one tego nie wiedzą.
A teraz wracaj do swojej nory.
Tak jak pisałem wcześniej, lewactwo (tak samo jak Abdule-islamiści) w swoim fanatyzmie ignorują rzeczywistość.
EDIT: Jeszcze na zakończenie dodam, że powinieneś wybaczyć swojej matce tak samolubną postawę. O ile dobrze zrozumiałem, dla własnego widzimisię zrobiła dziecko z próbówki i wychowała je w homofilskim związku, skrzywiając mu psychikę. Nic dziwnego, że jesteś jaki jesteś. Mam nadzieję, że jeszcze pójdziesz po rozum do głowy, bo nie życzę Ci źle. Nie Twoja wina, że masz taką matkę.
Widać , że nie dociera i sobie przeczysz. Nie , nie zmądrzeje i jeżeli miałbym wybrać to wybrałbym lesbijki. Nic bym nie zmienił . Naprawdę próbujesz mnie zdenerwować ? Śmieszny jesteś. Sam potwierdziłeś i zaprzeczyłeś temu co piszę. Moja matka po zajściu w ciążę odeszła do kobiety – wykorzystała gościa jako dawcę spermy. Czyli potwierdziłeś , że lesbijki mogą mieć dzieci. Jak widzisz nowa władza przywróciła adopcję jako osoba samotna , więc lesbijki będą omijać prawo . Homoseksualizm nie jest zboczeniem i choćbyś się zesrał nie sprawisz , że nie będą mieć dzieci. Będą . To jest normalne tylko ty jesteś złośliwy. Sam to potwierdziłeś i jednocześnie zaprzeczyłeś . Śmieszny jesteś. Ja jestem szczęśliwy mając dwie matki a swoje życzenia to mnie śmieszą. Prawda jest taka , że wiesz dobrze , że lesbijki mają dzieci i mogą mieć , więc możesz takie rodziny i mnie pocałować w dupe.
;D
Ciekawe, że na bycie miłym reagujesz jeszcze gorzej, niż wcześniej. Muszę częściej był uprzejmy, chociażby dla samych śmiesznych reakcji.
Nie wiem, czy jesteś tak mało spostrzegawczy, ale nigdy nie napisałem, że lezba nie może mieć dzieci. Może (jeśli wyjdzie poza ramy swojego zboczenia). Tylko zrobi temu dziecku wielką krzywdę, bo jeszcze przed narodzeniem odbiera mu możliwość posiadania normalnej rodziny (i ojca). Takie dziecko z oczywistych względów będzie miało problemy.
Zresztą sam tu przyszedłeś dyskutować nie na temat. Widać masz jakiś kompleks na tym punkcie.
Nie sądzę, żeby był sens ciągnąć tę rozmowę dalej, więc już Ci więcej odpisywał nie będę. No chyba że zmądrzejesz, wtedy się zastanowię 😉
Nie ty będziesz decydować czy będę miał dzieci czy nie
Nie zniszczę , bo nie zwiąże się z gówniarą tylko z kobietą.
Boga to ty w to nie mieszaj , bo on jest dużo bardziej normalny od ciebie. Jak to mówiła jedna z moim mam ” jak bóg chce kogoś pokarać to rozum mu odbiera ” .
Ty i tobie podobni są tego dowodem.
Masz na myśli takie odebranie rozumu, jakiego doznała Twoja matka, ulegając chorym zboczeniom? ;D
Co to za „psycholog” z Koziej Wólki? Piszesz same banały, które weryfikuje życie. Związki ze starszą kobieta są o wiele trwalsze i dojrzałe. Znam z autopsji. Takie banalne teksty nie poparte żadną naukową wiedza powinny być zakazane.
Dokładnie
Super, następnym razem postaraj się napisać coś bardziej odkrywczego, niż „nie masz racji”.
mlodzi faceci nie chca wchodzic w relacje z rowiesniczkami bo sa za bardzo wymagajace albo po prostu niewychowane a facet predzej zostanie gejem albo zwiaze sie ze starsza, doswiadczana kobieta niz z kim kto ma same wymagania a nic nie daje w zamian. pisalam to z wlasnyc doswiaczen i obserwacji.
Nie da się zostać homo. Każdy rodzi się z orientacją seksualną .
Pokaż w takim razie ten homoseksualny gen, geniuszu ;D
Dla Twojej wiadomości: nikt się nie rodzi zboczeńcem.
Młodość to nie jest jedyny warunek. Na inne rzeczy też trzeba zwracać uwagę. Dlatego czasami lepiej jest być samemu, niż ładować się w związek tylko ze strachu przed samotnością czy w celu zaspokojenia swoich prymitywnych potrzeb.
A ze starszymi kobietami też są problemy. Nawet większe.
Panie Fabian pan jest debilem. Pisze pan jak stary dziadyga ze średniowiecza.
No no, ktoś poczuł się urażony ;D
Dawno nie czytałam takich głupot. Pisała to chyba osoba z klapkami na oczach i o bardzo wąskim horyzoncie myślenia. Dużo tu pogardy dla kobiet. Proszę pomyśleć o terapii, bo pod tym tekstem kryje się coś bardzo niezdrowego.
Pozdrawiam.
Gdzie się ukryła ta pogarda dla kobiet? Chyba że każda krytyka jest z automatu pogardą w Twoim mniemaniu?
Następnym razem postaraj się napisać coś sensownego (jeśli potrafisz), bo póki co mogę Cię jedynie dopisać do listy obrażonych na rzeczywistość kobiet.
Ale się jakaś hetera zesrała na słowa prawdy, aż musiała napisać to samo pod kilkoma nickami 😉
Trudno powiedzieć, czy to jedna osoba. Tekst wybił na na pierwsze miejsce w Google, więc mainstreamowe pelikany mają dysonans poznawczy przy takiej lekturze ;D
Amen. Świat zwierząt wymaga hierarchii.
Głowa, szyja. Posłuszeństwo.
Żeby tylko starsza szyja nie zakręciła głupszą głową.
Życie jest komedią.
Ja nie piszę o zwierzętach, tylko o ludziach.
A ja piszę o zwierzętach, w tym ludziach i hierarchii jakiej wymaga świat przyrody. W odróżnieniu jednak od zwierząt mniej rozumnych, człowiek ma tę możliwość by rewidować swoje miejsce w świecie. Choć naturalnie może to prowadzić do dyskomfortu.
Z całym szacunkiem, ale Pana rozumowanie jest bardzo proste, choć bez wątpienia pragmatyczne, niemniej skoro podjął Pan taką inicjatywę jak chociażby ten blog to jest Pan jak to mówią „w drodze”. Pozwolę sobie zatem, gdyż mniemam, że chociażby dystansuje się Pan od świata zwierząt, bardzo ciekawą lekturę autorstwa Pana Józefa Bocheńskiego, „sens życia”. Dalej, również, „Między logiką a wiarą „. To ciekawe lektury, choć nieco bardziej wymagające. W sumie to nie wiem czemu polecam w tym miejscu, ale wydało mi się to wartościowe by zarekomendować. Sam stosunkowo niedawno czytałem i powiem, że rozwijające. Mnie zawsze odstręczała podobna retoryka jak ta Pana, choć ją rozumiem. Pewna osoba, skądinąd wierząca i religijna poleciał mi te lektury, jako i ja polecam. Pozdrawiam
Z całym szacunkiem, ale ktoś, kto zrównuje człowieka ze zwierzęciem, jest niebezpiecznym wariatem, który znajduje się na dobrej drodze do zostania ludobójcą. Tak jak masa podobnych wariatów przed nim.
Swoją drogą nie wiem, czy piszesz tak na co dzień, ale wygląda to bardzo sztucznie. Jakbyś próbował komuś zaimponować lub wypaść na bardziej inteligentnego, niż jesteś. Może się mylę i rzeczywiście używasz takiego kwiecistego języka w pisowni, ale szczerze wątpię.
A lektury sprawdziłem. Wydają się ciekawe. Może przeczytam, jeśli czas pozwoli.
Drogi Panie Fabianie, ja nie zrównuję lecz jedynie fakt stwierdzam. Nie ma się co tego bać, jesteśmy wszakże największymi pośród braci mniejszych. Innymi słowy nie tak znów daleka droga. W kwestię człowieczeństwa nie ma co tu wchodzić. Duchowość pozostawiam sferze osobistej, intymnej, niemniej zwracam uwagę, że w olbrzymiej mierze podlegamy tym samym prawom co reszta świata przyrody. Jesteśmy powodowani w dużym stopniu tymi samymi mechanizmami. Pozostawmy to jednak. Natomiast jak Pan połączył kropki, żeby aż o tendencje ludobójcze posądzać, to zachodząc daleko w głowę, muszę przyznać nie mam pojęcia. Lekka manipulacja w tym miejscu z Pana strony.
W sensie, ściślej, jak Pan mnie o to posadził, wydaje mi się dość abstrakcyjne. Ścieżkę rozumowania pojmuję, ale ja nie odczłowieczam tu człowieka.
Co do języka to chyba rzeczywiście takiego używam, wszak w starszych kobietach gustuję. Żart taki.
Miło, że lektury Pan sprawdził. Gdybym nie miał pewności, że Pan tak zrobi to mógłbym powiedzieć, że doceniam. Niemniej szczerze polecam. Dużo tam dojrzałej jak dla mnie myśli. Dobry filozof, logik i zdaje się teolog, choć w wielu miejscach bym dyskutował. Jak to z wariatami.
A tak na marginesie, życzę Panu jednak partnerstwa z żoną (naturalnie jeśli Pan już takową ma). Oczywiście dobrze żeby była posłuszna, ale to jednak też człowiek. Te istoty myślą, nawet jeśli młodsze.
Oj. Chyba przesadzam w tym miejscu. Już nie ironia a sarkazm zdaje się.
Dobrego dnia i pozdrawiam
Oczywiście jeśli w danym przypadku myślą, ale na to już rady nie ma. Niektóre są po prostu posłuszne i wiążą się z nie swoimi głowami. I to powszechne w przyrodzie i już na poziomie homarów, jak to swego czasu wyłożył tak popularny dziś Pan Jordan Peterson. Nie mi jednak oceniać czyjeś wybory. Z kim tam kto chce przebywać i z jakich pobudek. Choć to ciekawe zagadnienia.
Pozwolę sobie natomiast zauważyć, iż cieszą mnie Pana szczere, jak Pan zauważa, wątpliwości co do mojego języka. W sensie, cieszy mnie, że ma Pan jakiekolwiek wątpliwość. Znaczy, że chce się Pan rozwijać. Wątpliwości to ważna rzecz. Pokuszę się nawet o zaryzykowanie stwierdzenia, a w nawiązaniu do Pańskiego spostrzeżenia, iż to co doprowadzało i doprowadzać będzie człowieka do ludobójstw, to właśnie brak wątpliwości. Wątpliwość, to jedna z tych rzeczy, które wpisują się w człowieczeństwo, moim okiem.
Odnośnie natomiast przyrównywana ludzi do zwierząt, to przypomniała mi się pewna, można powiedzieć tragicznie komiczna kampania Ministerstwa Zdrowia za czasów Pana Konstantego Radziwiłła. Szło to tak:
„Kto jak kto, ale my króliki wiemy, jak zadbać o liczne potomstwo. Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze, dużo się ruszamy. Po drugie, zdrowo jemy. Po trzecie, nie stresujemy się, kiedy nie musimy. I po czwarte, nie używamy sobie. Więc jeśli chcesz kiedyś zostać rodzicem, weź przykład z królików. Wiem, co mówię, ojciec miał nas 63”.
To są przykre konsekwencje braku refleksji. Człowiekowi wprawdzie nie znów tak daleko do królika, lecz jako istota rozumna ma tę możliwość by dbać przynajmniej o swoją godność. A tu takie buty.
Ta. Dobrego dnia. Pozdrawiam raz jeszcze.
„Człowiekowi nie jest daleko do królika” ;D
W takim razie proponuję żyć jak królik.
Porównywanie pewnych cech ludzkich do świata zwierząt, żeby je wyolbrzymić lub podkreślić, niewiele znaczy. Człowiek porównuje się do wielu różnych rzeczy.
Błąd, człowiek został stworzony na wzór i podobieństwo Boga. Nie jest zwierzęciem. Ma pewne cechy podobne do zwierząt, co z przyczyn technicznych jest konieczne (w końcu tak samo jak zwierzęta żyje w świecie materialnym), ale nie jest zwierzęciem.
Nawiązanie do ludobójstwa nie jest żadną manipulacją. Wystarczy trochę zgłębić historię nauki, żeby się przekonać, jak ludzie „nAuKi” (swoją drogą darwiniści) w naukowy sposób usprawiedliwiali ludobójstwo, eugenikę, eutanazję, dzieciobójstwo (zarówno przed, jak i po narodzeniu), a w niektórych przypadkach nawet kazirodztwo i gwałt. Oni też uważali, że człowiek jest zwierzęciem i wyciągali z tego wierzenia logiczne wnioski.
Nie moja wina, że myśl człowieka oderwanego od Boga nie sięga tak daleko, żeby zrozumieć logiczne konsekwencje swojego światopoglądu.
Dziękuję za życzenia, ale partnerzy są w biznesie (albo w związkach zboczeńców). Mężczyzna i kobieta tworzą małżeństwo, a nie żadne partnerstwo.
Drogi Panie Fabianie.
Bez wątpienia, jak Pan przyznaje człowiek podobnie jak zwierzę i z racji swojej biologicznej natury podlega podobnym mechanizmom. Instynktom, hormonom. Bardzo wiele nas łączy niewiadomo jak bardzo by Pan tego nie chciał z siebie wyprzeć.
Przypomina mi się w tym miejscu pewna anegdotyczna sytuacja. Mianowicie, byłem swego czasu świadkiem rozmowy pod kościołem kilku członków notabene wspólnoty neokatechumenalnej. I tam ktoś rzucił, że po angielsku nie specjalnie rozróżnienia na określenie „twarzy” u zwierząt i ludzi. Możemy powiedzieć human face i dog face. Na co jedna kobieta aż spurpurowiała. Wykrzywiła się jak nie przymierzając raniony szympans i wydarla. Człowiek ma twarz! Pies ma mordę! Zawsze mnie to baw gdy sobie przypomnę. Przeważnie. Wyparcie.
Odnośnie tego królika, to nie czuję bym żył jak królik, a przytaczam gdyż na tak piękny pomysł wpadł bardzo wierzący, bodaj podobnie jak ta Pani w neokatechumenacie (1,5 procent najdojrzalszych chrześcijan, jak sami o sobie potrafią powiedzieć), co jest tym bardziej komiczne.
Co do zaś mojego „błędu”, że człowiek na kształt Boga, to nie podzielam tego poglądu, natomiast Pana dość autorytatywnie postawiony osąd iż błądzę, łączy mi się właśnie z tendencjami ludobójczymi. Dostrzegam tu taki właśnie potencjał i podobnie można powiedzieć, wystarczy poczytać trochę, akurat w tym przypadku historii nie zaś teorii naukowych, od Torquemady po generała Franco.
Natomiast odnośnie partnerstwa, to moim okiem reprezentuje Pan niesamowity epigonizm. Na marginesie, postawa lękowa. Jak ta przerażona Pani od psiej mordy. Partnerstwo i wszakże w żaden sposób nie kłóci się z małżeństwem. Nawet przy modelu głowa-szyja występuje partnerstwo. Relacja, w której oboje małżonków razem się rozwija. Razem świadomie i w wolności dąży do określonych celów. Ot partnerstwo. A Pan zdaje się reagować na to słowo, jak nierozumny skin na Żyda. Pomijam, że Pana postawa, odnoszę wrażenie jest postawą „królika” właśnie. Gdzie Pan królik z boskiego nadania ma swoją rolę, króliczyca ma swoją rolę i jedyne co to realizować ów boski plan. Jak nomen omen w spocie Pana Konstantego Radziwiłła, czy też przez niego firmowanym.
Innymi słowy, Pan zdaje się po prostu boi partnerstwa. Wspólnego myślenia. To lęk, płynący z zagrożenia Pańskiej roli. Skądinąd, wracając do aspektu zwierzęcego, hormony. Jak ten homar, chce Pan widzieć świat takim, by czuć się w roli. To w istocie Panem powoduje. Moim okiem naturalnie. Ciekawe zjawisko.
Niemniej, nie mój cyrk, nie moje małpy. W sumie to jednak ciekawa wymiana poglądów.
Pozdrawiam i życzę dobrego dnia
No proszę. Wyszło szydło z worka.
Chłop zasłania się pięknym kwiecistym językiem, żeby powtarzać to, co kobiety mają w zwyczaju, czyli nieudolnie robić mi psychoanalizę. Nie masz nic mądrego do powiedzenia poza powtarzaniem pseudonaukowego i feministycznego skryptu. Nawet najpiękniejsza forma pisania tego nie zasłoni.
I nie. Nie wyprzesz się tego, że religia ateizmu odpowiada za zamordowanie dziesiątek milionów ludzi w ciągu zaledwie 100 lat. Wielokrotnie większej liczby, niż w ciągu poprzednich 1900 lat razem wziętych. Co więcej, ci ludobójcy praktykowali to, co wcześniej opracowali w teorii „naukowcy” wyznający twoją wiarę. Ateiści to najbardziej morderczy, nienawistni i zepsuci ludzie na świecie.
Powtarzanie propagandowych bredni o tym, jaka to inkwizycja była zła, nie robi na mnie wrażenia. Inkwizycja w ciągu 300 lat swojego istnienia skazała na śmierć ok. 3000-5000 ludzi. Ateiści potrafili tyle wymordować w godzinę — i to bez żadnych sądów, więc nie dawali szans na obronę.
Drogi Panie Fabianie,
Ja nie wiem jakie szydło i z jakiego worka i którędy Panu wyszło, ale Pana reakcja jest dość, nie chcę obrazić ale, pocieszna. Rozmontował się Pan jak chłopiec a przecież mężczyzna. To jak to tak?
Obawiam się, że ja za nikim nie powtarzam, a mniemam, choć być może na wyrost, że po prostu myślę i to na domiar, jakby samodzielnie. Nie mam zielonego pojęcia co Pan ma na myśli mówiąc o pseudonauce. Odnoszę wrażenie, że jednak się Pan delikatnie zagotował, a rzecz to zupełnie niepotrzebna. Przy ateistach podobnie, odnoszę wrażenie trochę Pan zabulgotał, targnięty emocjami piany z pyska utoczył.
Wie Pan. To nawet zabawne. Jak się nad tym pochyliłem to nawet nie znam osobiście żadnej feministki, a już z pewnością wojującej. Zresztą, jak to ktoś ładnie swego czasu napisał, ” już nędzne popłuczyny po feminizmie”, z czym się zgadzam. Wysypało się coś Panu z bezradności zdaje się. Nie wiele łączy mnie też czy ateizmem. To jakieś etykiety potrzebne ludziom, którzy potrzebują etykiet. Pan widać potrzebuje takiej etykiety by się nie pogubić. Znam paru agnostyków, paru ludzi nauki. Powiem, że bardzo zrównoważeni ludzie i dalecy od jakiejkolwiek żółci, która zdaje się Panu w tym miejscu ulała. Znam też sporo ludzi wierzących, jak i niemało wierzących wiarą najdojrzalszą, czyli wspomnianych wcześniej neokatechumenalnych. Dodam, że budzą moje zainteresowanie. Studia nawet mogę powiedzieć poczyniłem w tym zakresie by zgłębić naturę rzeczy.
Zabawna wydaje się Pana reakcja bowiem w tym emocjonalnym, i chyba się tu zgodzimy, bełkocie zarzucił mi Pan właściwie wszystkie swoje niedojrzałości. To się nazywa projekcją.
Dość ciekawe są te, nazwałbym jasnogórskie działa co to Pan w obronie wytoczył. Ateizm, inkwizycja. To dość znamienne. Inkwizycja to jakieś słowo wytrych. Jakiś nerw. Odcisk. I co zabawne reakcja jest, co mogę zaobserwować, zawsze ta sama. Jakby istniał jakiś podręcznik, jakiś zeszycik co to go się wyciąga i czyta – krzycz, krzycz, to nie tak. A to takie bez znaczenia. Zupełnie nie to było moją intencją, ale nawet w tak nieistotnej kwestii nie może Pan pozostać uczciwym. Co do liczb chociażby. Pomijam, że rzuca się Pan na te liczby, te mniejsze te większe. Umie Pan to ważyć? Jakby to miało znaczenie. Z mojej perspektywy, i zaryzykuję stwierdzenie iż z punktu widzenia moralności, czy tysiąc, czy milion czy jeden człowiek, rzecz bez znaczenia. Milion to po prostu milion tego samego. Interesujące jest natomiast co to jest właśnie. Co człowiekiem powoduje. Dlaczego coś się działo i dziać, powtarzać będzie. A co jakiś tam głupek jeden z drugim, czy to z lewą czy z prawa kiedyś zrobił, rzecz techniczna. Nie mam na to wpływu, mogę jedynie próbować zrozumieć. Pomińmy to. Nie czas, nie miejsce i proszę wybaczyć, nie bardzo jest widać z kim.
Trochę się Pan tu rozsypał. Sądzę, że powodem jest iż dowiedział się Pan o sobie czegoś czego Pan o sobie wiedzieć nie chce. Taki podrażniony cień. Stąd ta reakcja. Proponuję, że gdy już Pan przeczyta Bocheńskiego, warto zajrzeć do Carla Junga. To może być dla Pana ciekawe, jeśli chce się Pan dalej rozwijać. A na razie proszę się pozbierać. Wyprostować. Pan tu bowiem zaczyna szczekać, a to nie przystoi. No i mało interesująco się robi.
A gdy się Pan trochę pozbiera, to może wyjaśnić o jaką pseudonaukę chodzi oraz jak wygląda Pana relacja z kobietą/żoną jeśli nie jest partnerska. Może postaramy się dojść do tego kim Pan jest. Taki żart.
Pozdrawiam
Tak się namęczyłeś, żeby napisać coś mądrego i nic z tego nie wyszło. Ściana tekstu pozbawiona jakiejkolwiek treści, poza kolejną nieudolną próbą robienia mi psychoanalizy. Zrozum, że już to czytałem na blogu nie raz, więc nie jesteś nikim oryginalnym.
A wszystko dlatego, że wymyśliłeś sobie moją niby agresywną reakcję z poprzedniego komentarza. Brawo, ale cyrk nie tutaj.
Za to muszę przyznać, że ładna taktyka. Pisać bzdury na kilka akapitów, umiejętnie uciekając od każdego ryzykownego tematu. Też typowe dla ateistów.
Nie imponuje mi Twoja przeintelektualizowana wymowa, więc proszę Cię, nie zaśmiecaj mojej sekcji komentarzy. Idź sobie poczytać Junga, który na pewno był w pełni zdrowy na umyśle, kiedy rozmawiał ze swoim wyimaginowanym przyjacielem, Filemonem ;D
Chyba jednak coś w tym byciu wariatem w kontekście ateistów jest na rzeczy. Chociaż Junga to można bardziej podciągnąć pod herezję gnostycyzmu — idealna ideologia dla każdego, kto nie potrafi (lub nie chce) logicznie myśleć.
EDIT: Swoją drogą, jeśli nie widzisz różnicy między 3000 ludzi w ciągu 300 lat, a (wedle różnych szacunków) 100 milionami ludzi w ciągu niecałego wieku, rzeczywiście masz poważny problem z głową.
No i mężczyzna pierzchł.
Widać rozmowy nie dla Pana. Dba Pan o swoją serotoninę pławiąc się w komentarzach płytkich.
Istotnie szkoda czasu.
Pozdrawiam tak czy inaczej i powodzenia
Prawdopodobnie jak męski przy kobiecie uległej. Posłusznej. Miejsce znającej, seksu nie odmawiającej.
Już nie piszę, bo nie przystoi gdy człek zablokowany. Choć tak nieporadnie.
Serdeczności
No proszę, jednak umiesz w miarę normalnie pisać. Chociaż widzę, że musiałem mocno ukłuć, bo nie chcesz odpuścić projektowania na mnie swoich problemów. Już nie wspominając o typowo kobiecej taktyce, czyli próbie zawstydzania.
Dobrze, że kończysz, bo nie mam zamiaru tracić na Ciebie więcej czasu.
A dla tych, którzy to mogą czytać w przyszłości, taka mała lekcja: spójrzcie, jak ten typ prowadzi rozmowę. Najpierw używa jakiegoś argumentu (np. o inkwizycji), a kiedy mu wykazuję, że jest tępym ignorantem, po tchórzowsku wycofuje się ze wszystkiego, co mówi. Ucieka w jakieś zawoalowane, pseudointelektualne bajania o tym, że co to za różnica — tysiąc czy milion. I do tego przerzuca odpowiedzialność na mnie za ten temat, mimo że sam zaczął. Z takimi ludźmi nie ma sensu dyskutować.
Do tego jeszcze dochodzi jego męczący, pozerski styl wypowiedzi.
Jakbym był zainteresowany personifikacją powiedzenia „przerost formy nad treścią”, posłuchałbym sobie gadki naszych polityków.
Drogi Panie Fabianie,
Poważnie? No i co tu się dzieje? Jak rozumiem poświęcił Pan dużą część życia by poczuć się jak mężczyzna a tu takie rzeczy. Tyle pracy i co? Podjął Pan wydawać by się mogło męską decyzję by nie kontynuować rozmowy. Zarzucił Pan cyrk, brak treści, bezwartościowość rozciągniętą na licznych akapitach. Postanowiłem uszanować Pana prośbę a Pan nie może wytrzymać i wraca. Skądinąd z podobnymi akapitami i co zabawne argumentując za mną o projekcji, jakby sam Pan nie potrafił własnej diagnozy sformułować. Chce Pan zakończyć, blokuje mi możliwość komentarza, a później się uzewnętrznia? Bardzo męskie.
A skoro już tu jesteśmy ponownie, choć już tylko na chwilę, to nie sposób się nie odnieść. Nie mam pojęcia skąd u Pana wniosek, że z czegokolwiek się wycofałem. To jakieś bardzo życzeniowe, rozpaczliwe myślenie. Zrobiłem to w którymś miejscu?
Powiem Panu tak. Wspomniałem Torquemadę, wspomniałem też Franco i interesują mnie w podobnym stopniu co wiele innych postaci, i z tej kategorii, jak Hitler, czy Stalin, czy inni. Jest tam mianownik wspólny. W gruncie rzeczy wiara czy niewiara nie mają tu znaczenia. Możnaby długo dyskutować. Rozmawialiśmy o wątpliwościach i ich braku. I zadałem pytanie czy potrafi Pan ważyć życie. Ta liczba mniejsza, ale tamten gorszy, bo liczba większą? To warte, a to nie? Sam Chrystus tego nie robił i za to umarł. Pytanie czy Pan potrafi. Ot tyle. Jest to jeden z powodów dla których historia moim zdaniem będzie się powtarzać. A człowiek odpowiada za swoje sumienie. Podobnie nauka nigdy nikogo nie zabiła. I tak to. Dyskusja nie wyszła, Pan się wysypał moim okiem. Z niczego się nie wycofałem, a Pan jedynie nie nadążył za treścią.
Muszę przyznać, że rozbawił mnie Pan tym osądem Junga. Wariat od Filemona. A moim zdaniem warto poczytać, chociażby by lepiej zrozumieć normalnych ludzi od rozmów z gorejącymi krzewami. Przepraszam, ale wydało mi się bardzo zabawne. Ta logika, na którą się Pan powołuje. Człowiek to fascynująca istota, i pomyśleć, że to wszystko na kształt i podobieństwo samego Boga.
Na marginesie. Jung nie był ateistą. Strzela Pan na oślep, choć z pewnością ma Pan swoją i jedynie słuszną definicję wiary. Skądinąd to właśnie ignorancja.
Widzę też, że jako mężczyzna i nazywając mnie „tępym ignorantem” dał się Pan sprowadzić do poziomu części Pana społeczności, i komentarzy typu „debil” czy też „łysy…”. Winszuję. Ja Pana nie uważam za tępego ani debila. Niemniej proponuję, że zostanie Pan z wartościowymi komentarzami podobnej kategorii, a ja już nie będę „zaśmiecać” Pana światopoglądu. Byłem Pana ciekaw, ciekaw kto to jest ten mężczyzna. Nie rozczarowałem się. Tyle mi wystarczy. Ja już wiem kim Pan jest i tak jak Pan prosił, na tym zakończmy.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w drodze do męskości.
Ech, a ten dalej nadaje…
O czym ty bredzisz, człowieku? Gdzie blokuję możliwość komentowania? I radzę spojrzeć na siebie przy oskarżaniu mnie o wracanie do tematu, kiedy sam z jakiegoś powodu nie potrafisz się ode mnie odczepić, mimo że wcześniej pisałeś, że już kończysz.
Jak już wspominałem, ateiści Twojego pokroju nie mają wystarczająco dużych zdolności mentalnych, żeby zrozumieć konsekwencje swojego światopoglądu. Więc pisaniem „wiara czy niewiara nie mają znaczenia” tylko się ośmieszasz. To właśnie ateizm i darwinizm był siłą napędową wszystkich ludobójczych ruchów w XX w. Niektórzy nawet tłumaczyli swoje masowe mordy naukami Darwina. Więc przykro mi, ale dalej nie wiesz, o czym piszesz. I oczywiście, że się wycofałeś, bo od razu uciekłeś w prawienie kazań i filozofowanie. Puste i bez treści.
I tak, potrafię ocenić, że skazanie 1 osoby na śmierć, rzadziej niż raz w miesiącu, w oparciu o sąd i możliwość obrony własnej (przy czym zdecydowaną większość heretyków, ponad 95%, skazywano na łagodne kary), nie jest nawet porównywalna z bezlitosnym mordowaniem całych wsi czy torturowaniem w obozach koncentracyjnych. Jeśli Ty tego nie potrafisz, brawo, nadajesz się na ludobójcę.
A jeśli chodzi o Junga, radzę dokładnie czytać, co piszę. Jung był gnostyckim heretykiem. Powtarzał te same bzdury, co wielu gnostyków przed nim, tylko ubierał je w pseudonaukowe rozważania. (To całe połączenie ze swoim cieniem? Żywcem wyjęte z gnostyckiej fałszywki nazywanej ewangelią Tomasza). Do tego Jung był molestowany psychicznie przez jakiegoś demona.
Do Boga objawionego Mojżeszowi nawet nie będę się odnosił, bo nie mam zamiaru rzucać pereł przed wieprze.
Ogólnie miło mi, że jestem dla Ciebie taki interesujący. Ale radzę nie poruszać tematów, o których nie masz pojęcia, bo źle na tym wychodzisz.
Również pozdrawiam. Odpowiedziałbym wcześniej, ale nie zauważyłem Twojego komentarza.
Drogi Panie Fabianie,
Istotnie. Budzi Pan moje głębokie zainteresowanie. Jest Pan jednostką z tych fascynujących. Do wartości merytorycznej Pana wypowiedzi nie ma się co już odnosić. Nic tu sensownego a i inwektyw nie brakuje. Myśl krótka, że aż nie ma za co złapać.
Natomiast fascynujące jest, że tak jak podejrzewałem jest Pan zakamuflowanym, infantylnym chłopicem co to się o męskości naczytał. I to niewiele. Może „Dzikie serca” Eldredge-a i „Ojcostwo” Józefa Augustyna (skądinąd polecam). Istotnie interesują mnie takie przypadki z psychologicznego punktu widzenia. Wie Pan. Wiedziałem, że Pan nie wytrzyma i odpowie, toteż zerkałem na email, a tu e-maila nie ma. I zaszedłem z ciekawości bo coś mi się nie zgadzało. Poważnie? Odpowiedział Pan i zablokował powiadomienie Coś niesamowitego. Cóż za pozory. Jak mawiał Wiesław Myśliwski, nie ma co jednak lekceważyć pozorów. Gdy prawda nie sprzyja, na szczęście pozostają pozory. To jest już tak komiczne, że aż przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ubawiłem się przednio.
Pozdrawiam serdecznie
Wyrazy uznania
;D
Tak tak, jestem infantylnym chłopcem. Wierz sobie w to, jeśli pomoże Ci to w nocy zasnąć.
Dla Twojej wiadomości: nie musiałem niczego zablokowywać, bo wysyłam powiadomienia ręcznie. A że późno odpisywałem na komentarz, nie chciało mi się już tego robić. Dostałbyś je następnego dnia. Ale skoro tak bardzo nie mogłeś się doczekać mojej odpowiedzi, że codziennie sprawdzałeś stronę, wyręczyłeś mnie w pracy 😉
Ale Ty oczywiście w swoich domysłach wszystko wiesz najlepiej, więc co ja się tu będę tłumaczył.
Drogi Panie Fabianie,
Istotnie sprawdziłem komentarz tego dnia. Coś mi się nie zgadzało, że Pan nie odpisuje, gdyż nie pasowało mi to z Pana profilu. Aż tak bym się mylił. Oczywiście, że to przypadek, że Pan sobie poużywał po kilku dniach i nie wysłał powiadomienia. I oczywiście, że zrobiłby to Pan następnego dnia. Chociaż dziwi nieco dlaczego Pan tego nie zrobił, skoro odpowiada dopiero dziś. Dość to zabawne. Niemniej zostawmy to.
A że odpowiedzieć bezpośrednio na Pana komentarz nie mogę chyba nie trudno zauważyć.
Na marginesie, nie sądziłem, że to się opublikowało. Byłem przekonany, że koniec końców usunąłem ten komentarz i zakończyłem temat, a jednak.
Infantylizmu dość dużo tu przyzna Pan gdy w jednym zdaniu obraża w drugim używa wielkiej litery przy zaimkach dzierżawczych, dla pozoru jakiegoś szacunku. No i te emotikony, jak nie przymierzając u nastolatka w gimnazjum. Tak bardzo nie potrafi Pan wyrazić co chce powiedzieć, że musi się utwierdzać obrazkami.
Skoro tu jednak jesteśmy, spróbujmy rozwinąć jedną kwestię. Pomińmy Junga, molestowanie demonów, i tym podobne. Ciężko tu nawet o coś zahaczyć.
Spróbujmy natomiast rozstrzygnąć merytorycznie choćby te dwie kwestie, jak to czy wiara czy niewiara mają znaczenie w kwestii tego, jakim kto jest człowiekiem, którym to twierdzeniem jakoby się ośmieszam, oraz czy ewolucjonizm jest odpowiedzialny za zbrodnie XX wieku.
Jak rozumiem oskarża Pan Darwina za zbrodnie XX wieku. Dobrze rozumiem? Przynajmniej to ustalmy. A później odpowiem. Unikniemy tym samym bełkotu.
Naturalnie my się nie porozumiemy, nasza rozmowa przypomina bowiem, odnoszę wrażenie, tę jedną z Mrożka, Pan mówi, że nie ma wody w kranie bo nie leci, a ja tłumaczę, że nie leci bo nie ma. Natomiast dla potencjalnych odbiorców Pana treści może być ciekawe jak bardzo Pan jest logiczny. A i ja bezsprzecznie poddam się ocenie. Może istotnie nie mam takich zdolności mentalnych jak ludzie Pana pokroju, jak Pan to ładnie ujął.
Pozdrawiam
Jesteś łysym głupim , zakompleksionym , łysym człowieczkiem.
;D
Chyba trafiłem w czuły punkt.
Nikt mi niczego nie odebrał i nie mam czego wybaczać swojej matce. Nie mam ojca , nie chciałem i nie zamierzałem go mieć . Sam siebie zabrałeś i przyznałeś , że lesbijki mogą mieć dziecko. Żadna krzywda się nie dzieje. Nara
Jakby ktoś się zastanawiał, Grzesiu odpowiada na ten komentarz, tyle że w złym miejscu 😉
https://blog.fabiankoziolek.pl/2024/10/20/zwiazek-ze-starsza-kobieta-dlaczego-nie-powinienes-tego-robic/#comment-2072
Hm szczerze przyznam, że pomimo, że też cenię sobie tradycyjne wartości to z ta hierarchią niestety zuupelnie się nie zgodzę – żona i mąż są sobie równi. Są inni, uzupełniają się w swoich rolach, ale pisanie, że mąż jest nr 1, a żona nr 2 jest zaprzeczeniem i wartości chrześcijańskich i zwykłej logiki.
Już to komuś tłumaczyłem, ale mogę powtórzyć.
To zależy, o jakiej równości mówisz. Czy mąż i żona mają tę samą wartość? Tak, bo oboje są ludźmi i zasługują na taki sam szacunek. W tym sensie nawet dzieci są równe rodzicom.
Ale mąż i żona nie są równi pod względem autorytetu. Mąż ma większy autorytet od żony i chrześcijaństwo tego uczy. Mąż w rodzinie pełni rolę Chrystusa, a żona jest jego Kościołem. Czyli mąż powinien żonę kochać, opiekować się nią i się dla niej poświęcać (nawet oddać życie, jeśli by było trzeba), a żona powinna być mężowi posłuszna i być jego pomocniczką. To nie znaczy, że żona nie ma nic do powiedzenia, tylko że mąż podejmuje ostateczną decyzję.
Mówiąc prościej: Mąż to prezes, żona to wiceprezes 😉
Hm powiedzmy, że w jakimś stopniu się zgadzam, bo to Wy jestescie z natury bardziej decyzyjni. Ale nie może być tak, że żona podporządkowuje się mężowi. Nie wiem skąd analogia do Chrystusa-męża i Kościoła – żony, nie spotkałam się z taką narracją na żadnej katechezie.
To co napisałem jest żywcem wyjęte z listu św. Pawła do Efezjan, także źródło jest w 100% biblijne.
Jak podejmują decyzję o kupnie domu i żona się nie zgadza, ale mąż uważa, że tak będzie dobrze i mimo to zarządza, że kupią ale ona nie zamierza dać swojej części pieniędzy. I co dalej?
Przede wszystkim zacznijmy od tego, że w małżeństwie nie ma (a przynajmniej nie powinno być) czegoś takiego, jak „moja część pieniędzy”.
Poza tym dobra żona podąża za mężem. A dobry mąż uczciwie rozważa uwagi żony, ale ostatecznie to on decyduje.
A jeśli żona chciałby sobie kupić nowe buty albo drogą naukową książkę, albo iść na kurs doszkalający albo studia podyplomowe za 6000 zł? Albo chociażby kupić prezent dla męża za 500 zł? To on by widział, że zniknęło z konta 500 zł i wiedział, że za tyle kupiła mu prezent? 😀
Uważam, że każdy powinien mieć jakąś część pieniędzy tylko do własnego zarządzania. Tak samo jakieś inne środki. Np. nieruchomości. Poza tym oczywiście konto wspólne.
Odnośnie decyzji. Powinny być podejmowane razem. Po co w ogóle pytać żonę o zdanie skoro i tak zrobisz według swojego pomysłu? To jest negowanie drugiego człowieka. Jakaś beznadziejna podległość, którą mężczyzna, źle pojmujący chrześcijańskie zasady, weźmie za dobrą monetę, by urządzić sobie życie według siebie. Żono, dobrze,że jesteś, cenię sobie Twoje zdanie, rozumiem,że kupno tego szeregowca Ci nie odpowiada, ale ja uważam, że to dobra decyzja. Żono, rozumiem,że twoja wizja łazienki w jasnych kolorach jest piękna, ale ja gustuję tylko w czarnych płytkach. Żono, wiem,że uwielbiasz imię Marysia ale uważam, że naszą córkę nazwiemy Hermenegilda. 😄😄😄
Jakieś środki może mieć, ale nieruchomość (czy pieniądze na zakup takowej) to już nie są jakieś środki, tylko odrębny majątek ;D
A jeśli chodzi o decyzje, sprowadzasz argument do absurdu. Bo podobnie jak większość kobiet dostajesz drgawek na myśl o tym, że żona powinna być posłuszna mężowi. Ale taka jest nauka chrześcijańska. To nie znaczy, że mąż może robić co chce, bo powinien o żonę dbać jak o siebie samego i darzyć ją miłością. A miłość w rozumieniu chrześcijańskim nie polega tylko na ulotnym uczuciu, lecz na czynach i odpowiednim nastawieniu do drugiego człowieka. Czasami, kierując się miłością, trzeba też podjąć decyzje, które żonie mogą się nie podobać 😉
Kochany, jesteś tylko człowiekiem:) gdzie Twoja żona dostanie gwarancję, że obdarzysz ją taką miłością jak Chrystus Kościół? Nie ma szans. Nie znasz siebie na tyle by dać jej taką miłość, nawet jeśli z całych sił będziesz tego pragnął i złożysz uroczystą przysięgę przed Bogiem.
Nie „dostaję drgawek”:D Tylko zastanawiam się, że nie nauczyli Cię w Kościele, że jesteśmy odrębnymi, niezależnymi istotami. Tak było w pierwotnym zamyśle Boga. Przy stworzeniu świata nie ma słowa o posłuszeństwie. Ewa ma być pomocą dla Adama. «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»*.Rdz 2,23. Oni są sobie równi. Grzech sprowadził kobietę do podległości.
Nie neguję uległości kobiety, rozumiem ją w inny sposób. Kobieta powinna po prostu być kobietą:) Nie wchodzić w rolę dominującego mężczyzny, tylko być tą która przynosi mu ukojenie. I w ogóle nie ma to związku z podejmowaniem decyzji. Kochający się ludzie podejmują je wspólnie dla własnego dobra.
Cieszę się, że już się kochamy 😉 Gwarancji nie dostanie, ale na pewno ma większą szansę ze mną, niż z poganinem lub kimś, kto jest katolikiem tylko z nazwy.
Masz rację, jesteśmy odrębnymi istotami. Ale uczyli mnie też, że te odrębne istoty w małżeństwie stają się jednym ciałem. A głową tego ciała jest mężczyzna, tak jak Chrystus jest głową Kościoła. Radzę poczytać listy apostolskie, szczególnie te dotyczące małżeństwa, bo zarówno św. Piotr, jak i św. Paweł piszą o posłuszeństwie żony wobec męża. I wywodzą tę naukę właśnie z Księgi Rodzaju.
Wiesz, jeśli da się wspólnie podjąć decyzję, jak najbardziej powinno się tak zrobić. Ale w sytuacji, gdy małżonkowie nie potrafią dojść do porozumienia, zdanie męża jest ostateczną wykładnią prawa 😉
Ok, życzę Ci żebyś miał taką żonę i żebyś był tak kochającym mężem:)
Jednak co do tej „ostatecznej wykładni prawa” to nie do końca mogę się zgodzić. Jeżeli widziałabym, że mój mąż ewidentnie podejmuje złą, nieprzemyślaną decyzję, np. na skutek emocji lub innych czynników, zrobiłabym wszystko, żeby do tego nie dopuścić.
Może się zdarzyć sytuacja, w której mąż chce zrobić coś ewidentnie złego. Wtedy żona powinna zareagować. To tak jak z pilotami samolotu. Samolot „należy” do głównego pilota i on podejmuje decyzje, ale jakby chciał zrobić coś głupiego, co doprowadziłoby do katastrofy, drugi pilot ma obowiązek zareagować.
Tak samo jest z mężem i żoną.
O ile rzeczywiście są to reakcje na ewidentnie złe decyzje, a nie na rzeczy, które po prostu żonie się nie podobają 😉
Nikt nie zwrocil uwagi na to co zawarles na poczatku. Mezczyzna w wieku 40 lat moze miec swoje potrzeby. Pytanie jakie? Mam wrazenie ze chodzilo o typowo seksualxn zachcianki. Nawet spolecznosc uwodzicieli uznala za obrazliwe takie aluzje. Wedlug nic faceci w zwiazku maja co najmniej 22 potrzeby.
Tak, akurat w tym miejscu chodziło o potrzeby seksualne. Cały fragment artykułu jest temu poświęcony, co w tym złego?
Nigdzie nie napisałem, że to jest jedyna potrzeba mężczyzny.
Nie masz pojęcia jakie seksualne potrzeby ma 60 latka;)
A Ty masz? 😀
Mam:)
Jeszcze jedno. Potrzeby potrzebami a życie życiem. Co zrobisz jeśli żona 9 mc ciąży będzie musiała leżeć, bo ciąża będzie zagrożona, a potem następne pół roku dalszy ciąg wstrzemięźliwości z różnych względów poporodowych? A jeśli żona ciężko się rozchoruje? I wtedy w ogóle z seksu nic. Będziesz po cichu klepał kucyka pod kołdrą? Aktualnie też możesz to robić. Mam wrażenie, że żyjesz w odrealnionym świecie swoich wizji.
A ja mam wrażenie, że przypisujesz mi zmyślone poglądy, żeby tylko mieć się z czym kłócić. Przy całej mojej sympatii dla Ciebie, czy w świecie swoich odrealnionych wizji wydaje Ci się, że jestem jakimś niewyżytym zwierzęciem? Że zmuszałbym żonę do seksu, gdy jest chora albo ma problemy ciążowe, jak piszesz? Potrafię panować nad swoimi popędami. I wielu innych mężczyzn też potrafi.
PS. Co to za wulgarne sugestie ze strony głęboko wierzącej katoliczki? Nieładnie 😉
W ogóle nie chce mi się z Tobą kłócić:) Nie pojmuję tylko, że piszesz o tych ogromnych potrzebach seksualnych mężczyzn i tyle lat wytrzymujesz bez żony. To znaczy, że nie jest to do końca prawdą:)
Już na wyrost mi nie przypisuj takich ataków na siebie. Chodziło mi o to, że w małżeństwie też są okresy, kiedy trzeba zachować wstrzemięźliwość i może być to bardzo trudną próbą. A odczytać to co piszesz można tak, jakby Twoje potrzeby seksualne były kluczowe. Także małżeństwo nawet z młodą i seksowną żoną wcale ich nie rozwiąże;) Logiczne?
P.S.Wulgarne? Kucyki to przesympatyczne stworzonka;) Czterokopytne rzecz jasna.
Nie piszę o „ogromnych” potrzebach seksualnych mężczyzn, tylko stwierdzam fakt, że mężczyzna większe libido, niż kobieta (bodajże 4-krotnie). Z wiekiem może ono oczywiście słabnąć, ale i tak jest większe, niż u kobiety.
Jak tyle lat wytrzymuję bez żony? Z pomocą boską 😉 Poza tym regularny, solidny trening na zużycie nadmiaru energii też pomaga.
I nie wiem, gdzie doszukujesz się sugestii, że moje potrzeby seksualne są kluczowe. To jest tylko jedna z kwestii, które poruszam w tym tekście. I nigdzie nie napisałem, że najważniejsza.
PS. Rozumiem, że w domu też trzymasz kucyki pod kołdrą? 😉
Nie no skąd masz te informacje? Bzdury. Kobiety miewają większe libido niż mężczyźni! Ale wszystko to jest kwestią indywidualną. Poza tym u mężczyzn mały stresik i kucyk nawet nie wystawi łebka ze stajenki;) Co by nie było, u kobiet pożądanie zaczyna się w głowie, więc właściwie wystarczy, że pomyślą o ukochanym mężczyźnie i już są gotowe;) Wiem co mówię, te twoje lata bez kobiety to pikuś, wiesz przez co ja przeszłam, żeby się powstrzymać?:D Tyle lat, Pan Bóg nie ma nade mną zmiłowania;)
P.S. Pod kołdrą jest miejsce tylko na jednego kucyka;), ale nie jestem jego szczęśliwą posiadaczką. Jeszcze nie.
Wiesz co, te „4x większy” akurat powtarzam po innych. Ale rzeczywiście może być to trochę naciągane. Zgodnie z aktualną wiedzą naukową męskie libido jest „zauważalnie większe”, ale co to znaczy, możemy się tylko domyślać 😉 Zdarzają się jednak kobiety, tak jak piszesz, które mają większe libido od przeciętnego mężczyzny.
Ale to też zależy od faceta. Taki, który ma nadwagę i rusza się co najwyżej z kanapy do lodówki, na pewno będzie miał znacznie niższe libido, niż powinien mieć.
Ogólnie logicznym jest, żeby mężczyzna miał większy pociąg seksualny, bo coś go musi zachęcać do uganiania się za kobietą. Przeciętna panienka nie jest sama w sobie taka cudowna, żeby usprawiedliwić tyle starań 😉
PS. Czterokopytnego kucyka, rzecz jasna ;D
Właśnie przeczytałam Twój artykuł. Jestem praktykująca, bardzo wierzącą katoliczką. Mam 46 lat, ale wyglądam bardzo młodo i młodsi mężczyźni się mną bardzo interesują. Niedawno odprawiłam mężczyznę w wieku 37 lat- powiedziałam mu, że nic z tego, ponieważ jestem starsza. Zrobiłam to z ciężkim sercem, bo bardzo mi się podobał, ale mam swoje zasady i uważam,że różnica wieku 9 czy 10 lat jest znaczna zarówno w jedną jak i drugą stronę. Kiedy miałam 36 lat interesował się mną mężczyzna 46 letni i nie zdecydowałam się na związek, ponieważ uważałam,że jest dla mnie za stary.
Chciałam zwrócić Ci uwagę, że piszesz zawoalowany stylem, z którego jednak wyraźnie wychodzi pogarda dla kobiet. Młodszych również. Byłam w kilku wspólnotach chrześcijańskich i spotkałam w nich mężczyzn dokładnie takich samych jak Ty. Długo nie mogli znaleźć sobie żon, ponieważ rozsądne dziewczyny, od nich szybko uciekały.
Życzę Tobie wewnętrznego pokoju zastanawiając się ile masz lat i czy już jesteś mężem.
Mężczyzna 10 lat starszy od kobiety to nie jest duża różnica wieku. W tę stronę jak najbardziej może być. Chociaż powiedziałbym, że optymalna różnica to jakieś 5 lat.
A teraz powiedz mi, gdzie tutaj widzisz pogardę dla kobiet? Trochę krytyki to nie jest pogarda. Mężczyzn też zdarza mi się krytykować.
A za życzenia dziękuję. Bóg jest na tyle łaskawy, że obdarza mnie wewnętrznym pokojem.
Chciałabym jeszcze wiedzieć ile masz lat i czy masz żonę:)
Pogarda – mówisz o kobietach jak o przedmiotach, które mają okres przydatności do użycia. Pamiętaj, że z ludzi o takim podejściu Pan Bóg lubi sobie zakpić i daje im dokładnie to, co tak zawzięcie krytykują. Uważaj, znam to z autopsji!:D Nie tyle na swoim przykładzie, co znajomych. Np. jeden z kolegów, który chciał mieć młodą dziewicę i tylko nie matkę z dzieckiem, dostał młodą, ale nie dziewicę i w dodatku z dzieckiem odmiennego koloru skóry. Bóg ma poczucie humoru 😄
A 10 lat to dużo. Zwłaszcza jeśli ona ma 60 a on 70🙃 Znam parę, kiedy ona w tym wieku odkryła drugą młodość, jeździ po świecie, na wyprawy konne i ma ochotę na seks. Niestety co z tego skoro mężowi już się kompletnie nie chce niczego. Gdybym nie była Chrześcijanką pewnie namawiałabym ją na skok w bok z młodszym 😄
Gdzie mówię, że kobieta ma okres przydatności do użycia? Nigdzie nie napisałem, że kobieta powyżej jakiegoś wieku nie nadaje się do związku. Cały tekst jest o tym, że kobieta powinna być młodsza od mężczyzny.
Piszesz tak, jakby temu koledze matka z dzieckiem nagle zmaterializowała się w łóżku. Sam sobie taką wybrał z powodu własnych słabości czy pożądliwości. Co Bóg ma z tym wspólnego?
Nie, 10 lat to nie dużo. Tym bardziej w wieku 60-70 lat to praktycznie żadna różnica. A że żonie nagle odbiło na stare lata, no cóż… biedny mąż 😉
Fabianie Koziołku. Takie mam odczucia czytając Twoje wywody. 10 lat to dużo. I nie odpowiedziałeś ile Ty masz lat:)
A mąż tej pani jest rzeczywiście biedny siedząc na kanapie. Po prostu zdziadział;)
Joanno jakaśtam, jestem po trzydziestce. A za Twoje odczucia niestety nie mogę brać odpowiedzialności, skoro czują coś innego, niż jest napisane 😉
A mąż napracował się przez całe życie, to może sobie posiedzieć, co mu żałujesz. Musi się przy tym męczyć z nadpobudliwą żoną. To nie są łatwe sprawy ;D
Po trzydziestce to można mieć nawet 39;) Pytanko czy ja mam pretensje do Ciebie za swoje odczucia? Nie. Wyrażam swoją opinię:)
Ta pani nie jest nadpobudliwa, dba o siebie i tyle. Pomyśl o tym również, że mając 60 i więcej lat będziesz musiał zaspokajać seksualnie swoją młodszą np. o 10 lat żonę. A potrzeby kobiet po 50 są ogromne. Tylko jak Ty zniesiesz widok 50 latki? Jej zmarszczki, obwisłą skórę i cellulit;)
Jakbym miał 39, napisałbym, że dobijam czterdziestki albo coś w tym stylu. Aktualnie kończy mi się powoli 32 rok życia, jeśli chcesz wiedzieć dokładnie.
I nie obrzydzaj mi kobiet, bo jeszcze przez Ciebie nigdy się nie ożenię 😉
A tak na poważnie: jak mi Bóg kiedyś da żonę, mam nadzieję, że nie taką, która po ślubie natychmiast nabierze olewającego stosunku do swojego wyglądu, bo „już nie trzeba się starać”. Ta tendencja jest tak częsta (zresztą nie tylko u kobiet), że szkoda gadać. Poza tym w wieloletnim małżeństwie raczej zdążyłbym się przyzwyczaić do stopniowych, naturalnych zmian w jej wyglądzie 😉
Nareszcie napisałeś ile masz lat! To Ty zupełnym młodziakiem jesteś 😀 I wiesz co, skąd Ci w ogóle taki temat przyszedł do głowy jak ten o wiązaniu się ze starszą kobietą? Takie to najczęściej poruszają rozczarowani życiem i wściekli na kobiety mężczyźni po 40. Do tego właśnie jestem przyzwyczajona;) 32 lata to jest piękny, młody wiek i jak najbardziej powinieneś mieć żonę w wieku zbliżonym. W każdym razie daj też szansę kobietkom z 2-3 lata starszym;) Jak chodzi o mnie to nawet bym nie pomyślała o związku z takim młodym mężczyzną, zwłaszcza, że mam brata 8 lat młodszego. I zawsze sobie myślę,że jak ja miałam 20 to on 12 😀
Co do dbania o wygląd, czasem nie rozumiem, że ludzie nie chcą się po prostu podobać sami sobie;)
I tak, jak ludzie starzeją się razem to przyzwyczajają się do siebie. Ale nie zawsze tak jest. Niektórzy zupełnie nie akceptują zmian u drugiej osoby.
Właśnie dlatego zwlekałem z dzieleniem się wiekiem. Wiedziałem, jaka będzie reakcja. Z automatu Twoje nastawienie się zmieniło na takie bardziej, bo ja wiem… matkujące (z braku lepszego określenia). Właśnie dlatego mężczyzna nie powinien się umawiać ze starszą od siebie kobietą 😉
Ale zgodzę się z tym, że jest wielu mężczyzn, którzy są wściekli na kobiety. Tak samo jak jest wiele kobiet wściekłych na mężczyzn.
A tematy poruszam różne, o czym możesz się przekonać, przeglądając bloga. Ten akurat wybił się na topową pozycję w Google i wszedł do mainstreamu, co widać po ilości komentarzy.
Z wyglądem bardzo często jest tak, jak pisałem. Wielu ludzi przestaje o siebie dbać, gdy już wejdą w stały związek, bo uznają, że nie trzeba. Widzę to po bliższych i dalszych znajomych. I nie każdy może swoje zaniedbanie zwalić na obowiązki związane z dziećmi, bo wielu z nich dzieci nie ma. A ze zmianami to zależy, bo co innego naturalne starzenie się, a co innego, jakby mi żona przytyła 30 kg i miała to gdzieś 😀
co za totalna bzdura! w dzisiejszych czasach menopauzę kobiety przechodzą grubo po 50-tce
Dziwię się, że muszę to tłumaczyć kobiecie, ale jest coś takiego, jak premenopauza. Dlatego objawy są już odczuwalne po 40 rż.
Moja koleżanka urodziła dziecko mając 43 lata a moja ciotka mając 48. Nie były to pierwsze dzieci tylko kolejne.
Ok, ale co to ma wspólnego z premenopauzą?
Poczytaj trochę o fizjologii kobiety; chodzi o to, że w okresie przedmenopauzalnym występuje jeszcze jajeczkowanie i można zajść w ciążę! Trudniej, ale można. I co więcej można urodzić zdrowe dzieci. Jeszcze mam jedną koleżankę, Panie Mądraliński, która ma 53 lata i jeszcze miesiączkuje. Także nie należy kobiet wrzucać do jednego worka. A nasze drogie „stare” biblijne bohaterki? Ile lat miały jak rodziły pierwsze dziecko? Z Bogiem chcesz stawać w szranki?:D
Zresztą spiesz się z tym wyborem kandydatki na żonę, bo młode kobiety dobrze wiedzą, że nasienie mężczyzny po 40 jest gorszej jakości 😉 Myślisz,że one nie mają wymagań, tylko wy?:D
Może nie wyraziłem się dość jasno. Chodziło mi o to, dlaczego piszesz o możliwości zajścia w ciążę, skoro ja nigdzie nie neguję, że kobieta po 40 może być w ciąży. Napisałem, że jest to znacznie trudniejsze, ale nie niemożliwe. A jeśli dodamy do równania Boga, to oczywiście nawet w wieku 90 lat można zajść w ciążę.
Także nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale kłócisz się o coś, w czym jesteśmy zgodni 😉
No i wątpię, żeby kobiety zwracały uwagę akurat na jakość nasienia. Prawdę mówiąc większość ludzi (czy to kobiety, czy mężczyźni) nie myśli zbyt wiele, kiedy ładują się w związek. Potem efekty są, jakie są. Ale dziękuję za troskę, na szczęście jeszcze paru młodym się podobam ;D
No dobrze, to ja już odpuszczę i właściwie mogę przyznać Ci rację;)
Chyba jestem zbytnią idealistką. Jak miałam tyle lat co ty to miałam gdzieś czy mężczyzna będzie miał dobre jakościowo nasienie. Mógłby nawet być bezpłodny. Wiąże się z człowiekiem a nie z jego nasieniem.
I do dzisiaj tak myślę 😄
I słusznie. Tylko ostrożnie z tym idealizmem, żeby kiedyś nie przysłonił Ci tego, jakim ktoś naprawdę jest człowiekiem 😉
„Chłop w sile wieku ma obok siebie coraz starszą babę, której nie tylko się nie chce, ale jeszcze szybko traci atrakcyjność (zarówno z powodu wieku, jak i przez własne zaniedbania).” Wiesz co, jesteś obrzydliwy. Czytam ten tekst i nie wierzę w to co tu jest napisane. Mam 25 lat, ( jak Cię to obchodzi to katoliczka praktykująca). Nie chciałbym takiego męża. Pokazałam ten tekst mojemu Ojcu, który jest z Mamą 30 prawie lat (równolatką) i się za głowę złapał. Przepraszam, oboje się złapali. Oby Pan Bóg ci dał lepsze myślenie. Amen.
Ok, teraz już trochę ochłonęłaś, to powiedz, co jest takiego złego w zdaniu, które zacytowałaś? Poza bardzo bezpośrednim językiem oczywiście.
Albo w reszcie tekstu.
PS. Cieszę się, że Twoi rodzice są tak długo razem. I że jesteś katoliczką. Z automatu mam do Ciebie trochę sympatii, mimo że mnie obrażasz 😉
Co za pseudo wanna be niedorośnięty pryszczaty żurnalista klepał ten tekst?
Taki, który potrafi pisać po polsku, w przeciwieństwie do niektórych komentujących 😉