Czy wiesz, że matczyna miłość Cię zabije? Niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. Nawet jeśli szczęśliwym trafem uchronisz się przed tym losem, to i tak odciśnie swoje piętno na Twojej psychice. Nie wierzysz? Pozwól, że Ci udowodnię. Bo chociaż każdy z nas jest w stanie bez problemu odnotować męskie zło, to już mało kto potrafi wskazać, czym jest kobieca destrukcyjność. Wielu tkwi w błogiej niewiedzy i nie ma nawet pojęcia o jej istnieniu, chociaż prawdopodobnie nieraz jej doświadczyli. Czyni ją to jeszcze bardziej niebezpieczną.
I nie chodzi tu tylko o matki, ale również o żony, narzeczone, dziewczyny, a od pewnego wieku córki. Jeśli ojciec tego nie powstrzyma, to to, co napędza matkę, w końcu zacznie napędzać dzieci. Reakcja synów i córek różni się od siebie, niemniej jednak ma to samo źródło.
Kobieca destrukcyjność w rodzinie
Jeśli należysz do ludzi, którzy uważają swoją matkę za cudowną istotę, to możesz mieć problem ze zrozumieniem całej sprawy. Jeśli ją nienawidzisz lub masz do niej żal, to pewnie będzie Ci łatwiej. Jednak niezależnie od sytuacji musisz zrozumieć, że nie chodzi tu o przedstawienie matki w jak najgorszym świetle.
Chodzi o zrozumienie pewnych rzeczy, na które większość z nas pozostaje ślepa.
Bo czy to normalne, że większość dzieci jest w stanie wymienić wszystkie złe uczynki ojca, ale nie widzi żadnego problemu w matce? Ta sytuacja zdarza się nagminnie, więc w teorii powinniśmy uwierzyć, że wszystko co złe (a przynajmniej większość) jest winą mężczyzny. Taka narracja dobrze wpisywałaby się w nowoczesne społeczeństwo, które próbuje wywyższać kobiecość kosztem męskości.
A jednak jest zła.
Potrzebujesz dowodu? Już zdrowy rozsądek (który jest dzisiaj na wagę złota) podpowiada, że mężczyzna nie może odpowiadać za WSZYSTKO, co złe. Ale to słaby argument, więc pozwól że wyjaśnię Ci, skąd się bierze takie przeświadczenie u dzieci.
Dlaczego mama uchodzi za świętą męczennicę lub cudowną kobietę, a tata za złego tyrana albo za ofiarę losu?
W pierwszych latach życia potrzebujesz matki. Tutaj nie ma o czym dyskutować. Kobieca emocjonalność jest bardziej rozwinięta po to, żeby mama była w stanie zareagować na nawet najmniejsze zmiany w zachowaniu lub wyglądzie małego dziecka. Jednak dziecko zaczyna dorastać, a emocje matki, których potrzebowało do przeżycia, powoli zaczynają przeszkadzać.
Przypomnij sobie wszystkie te sytuacje za młodu, w których nadopiekuńcza lub przewrażliwiona matka doprowadzała Cię do szału. W momencie, w którym wywołała u Ciebie gniew, już miała cię w garści. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.
Kobiety bardziej niż chętnie nadużywają swojej władzy nad potomstwem.
W wieku kilku lat (3-5) dziecko naturalnie zaczyna interesować się postacią swojego ojca. Naturalne jest też to, że młody człowiek powinien opuścić bezpieczny świat mamy i udać się do bardziej wymagającej rzeczywistości taty. Jest to nie tylko potrzebne dla rozwoju i nauki samodzielności, ale także zbawienne dla ducha i charakteru.
Ojciec ma za zadanie zadbać o Twoje przygotowanie do dorosłego życia i wyzwolić z szaleństwa emocji, w którym tkwi matka. Daje Ci to zabezpieczenie na przyszłość. Chroni przed wieloma problemami natury psychicznej, z którymi borykają się dzieci siedzące przy matkach do dorosłości.
Jeśli uważasz, że kobieta samotnie jest w stanie wychować porządne dzieci, to lepiej sprawdź statystykę. Chociaż w Polsce odsetek samotnych matek na szczęście nie jest jeszcze wysoki (co się niestety zmienia), możemy posłużyć się statystyką innych społeczności.
Weźmy społeczność czarnoskórych amerykanów:
stanowią 12% populacji USA,
ponad 60% dzieci jest wychowywanych przez samotne matki,
czarnoskórzy odpowiadają za ponad 50% przestępstw!
Zresztą przytaczałem kiedyś statystykę dotyczącą domów, w których nie ma ojca. Wynika z niej jasno, że jego brak skutkuje dużo większym prawdopodobieństwem, że synowie zejdą na złą drogę.
Podobnie jest w sytuacji, kiedy ojciec oddaje matce władzę nad rodziną.
Wróćmy jednak do poprzedniego tematu — do przejścia od matki do ojca. W dzisiejszym społeczeństwie to przejście nie istnieje lub jest skrajnie zaburzone. Winę za to ponoszą — jak możesz się już domyślać — matki.
Jak kobieca destrukcyjność działa na dzieci?
Matka ma niesamowitą władzę nad dzieckiem. Ten fakt w połączeniu ze świadomością, że mały człowiek jest od niej całkowicie uzależniony, łechce ego. Kobieta czuje się ważna, nawet najważniejsza na świecie w oczach dziecka i podbudowuje się tą myślą. A tu nagle dziecko dorasta i chce spędzać czas z ojcem.
Wyobraź sobie, że ktoś przez kilka lat traktował Cię jak Boga i po prostu przestał. Pozostaje pustka. Nie ma już łatwego źródła dowartościowania.
Dlatego bardzo wiele matek jest zazdrosnych o relację ojca ze swoimi dziećmi. Chciałyby zachować władzę nad potomstwem i często dążą do tego. Kosztem męża i ojca, nawet kosztem dzieci, byle tylko samolubnie zaspokoić ego.
Ta chęć zachowania władzy nad dziećmi, jeśli łączy się z żalem lub nienawiścią do męża, może osiągnąć zawrotny poziom. Jako syn lub córka stajesz się przedmiotem gry, którą toczy Twoja matka.
Oto lista najpopularniejszych metod, które może ona stosować, aby Cię kontrolować:
rozpieszcza Cię, czyli pozbawia samodzielności,
szantażuje emocjonalnie,
gra ofiarę,
kłamie (również na temat ojca),
atakuje (wbrew pozorom negatywne emocje potrafią przywiązać do człowieka bardziej, niż te pozytywne),
sprzeciwia się woli ojca (to też manipulacja — jeśli mąż mówi np. „nie dawaj dzieciom słodyczy” a żona pod jego nieobecność nimi częstuje, to robi to tylko po to, by wyjść na tą „dobrą”).
Oczywiście są różne wariacje wyżej wymienionych, ale efekt jest taki sam. Ojciec pewnego dnia przychodzi do domu i ze zdziwieniem zauważa, że dzieci, które go kochały, nagle mają do niego żal nie wiadomo o co. Przecież nie posądzi żony, bo jej ufa — w końcu to jego żona.
Nie daj się zwieść, większość matek jest samolubna.
Zamiast tego będzie szukał winy w sobie. Nawet jeśli spróbuje dogadać się z dziećmi, nie da rady. Zostały zmanipulowane przez matkę. Ojciec w końcu się podda. Będzie zmuszony kontaktować się z własnym synem lub córką poprzez żonę.
A ona jest zadowolona, bo osiągnęła swój cel. Ego dalej jest karmione lojalnością dzieci. Co ją obchodzi fakt, że syn lub córka powoli wariuje pod jej skrzydłami?
W dzisiejszych czasach w ten sposób najbardziej obrywają synowie. Matki robią sobie z nich pomocników, przyjaciół, zastępczych mężów, a oni siedzą w domach do czterdziestki (a może dłużej). Chodzą, jedzą, pracują, ale w środku są martwi. Wydaje im się, że są przy matce dlatego, że ją kochają, ale to tak naprawdę nienawiść. Są od niej uzależnieni emocjonalnie. Nienawidzą siebie za tę słabość i nienawidzą matki za to, że tak ich załatwiła.
Ale ważne, że mamusia jest szczęśliwa, co nie?
Co prawda nie każdy syn tak kończy. Wielu jednak jest w stanie wyrwać się z domu i zaczyna własne życie, ale to nie znaczy, że mają lekko. Jeśli matka zdążyła przekabacić ich na swoją stronę, to będą cierpieć nawet na swoim.
Masz nałogi i masę gniewu w sobie? Nie radzisz sobie z kobietami? Boisz się ich, wstydzisz albo uważasz, że są lepsze od Ciebie? Z jednej strony marzysz, żeby któraś przygarnęła Cię i wybawiła od Twojego marnego żywota, ale z drugiej strony chciałbyś ją zdominować albo wykorzystać? Cokolwiek z tego brzmi znajomo?
Masz problemy z kobietami? Gwarantuję, że zaczęły się w domu.
Jeśli tak, to jest bardziej niż pewne, że wyniosłeś to z domu. Nienawiść lub żal do matki przenosisz na inne kobiety. Nienawidząc jednej (swego czasu najważniejszej), nienawidzisz wszystkich.
Mężczyzną prawdopodobnie też boisz się być, ponieważ Twój ojciec bał się nim być. A jeśli bez słowa patrzył na to, co mama z tobą robi, to prawdopodobnie bał się nim być.
Czymś niesamowitym jest dla mnie to, że ojcowie w ogóle nie reagują, kiedy ich dorośli synowie siedzą w domu rodzinnym. W ten sposób tylko przyczyniają się do ich zagłady — nie da się tego inaczej określić.
A córki? Co z córkami?
One mają się o tyle lepiej, że zwykle są wypychane z domu. (Matki widać bardziej lubią kontrolę nad synami.) Ale zanim młode kobiety wyjdą do świata — tak samo, jak w przypadku chłopców — są już do szpiku kości przesiąknięte naturą matki. Mężczyzna, który zwiąże się z taką, będzie miał do czynienia z jeszcze gorszym diabłem niż poprzednie pokolenie.
Może na początku wydawać się słodka, piękna i cudowna, ale gdy tylko usidli chłopa, wyjdzie z niej prawdziwa natura. A facet, jeśli sam był maminsynkiem, nie będzie w stanie się przed tym obronić. W ten oto sposób historia zatacza krąg i ich dzieci, kolejne pokolenie, wychowuje się w piekle.
No dobra, ale co z tym chłopem? Czy naprawdę jest taki bezbronny wobec kobiety?
Mężczyzna vs kobieca destrukcyjność
Na początek pobawmy się jeszcze chwilę statystyką.
Masz świadomość, że stosunek przemocy domowej męskiej do kobiecej wynosi około 60% do 40%? Wychodzi na to, że na 10 ludzi 6 dręczycieli to mężczyźni, a 4 to kobiety. Jednak statystyce nie można wierzyć w stu procentach.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wielu mężczyzn wstydzi się zgłaszać tego typu przestępstwa, to możemy podejrzewać, że prawdziwa statystyka będzie bardziej zbliżona do 50/50. Dodajmy do tego fakt, że przemoc kobieca jest dużo trudniejsza do wykrycia, a panie wysuwają się na prowadzenie w agresji domowej.
Potrzebujesz dokładniejszego wyjaśnienia? Już spieszę z pomocą.
Mężczyzna jest bardzo prosty w swojej przemocy. Jeśli chce kogoś skrzywdzić, to najprawdopodobniej mu przywali. Ewentualnie wyzwie. Nie chcę tutaj spłycać problemu, ale koniec końców sińce znikną, wyzwiska pójdą w zapomnienie.
Natomiast kobieta to zupełnie inna para kaloszy. Kobieca przemoc skupia się przede wszystkim na atakach psychologicznych, chociaż czasem też dochodzi do rękoczynów. „Kobieta wykręci Ci duszę na drugą stronę i będzie z radością patrzyła, jak cierpisz” — powiedział kiedyś Jesse Lee Peterson.
Wbrew pozorom kobiety uciekają się do przemocy równie często co mężczyźni (jeśli nie częściej).
Jeśli wymienilibyśmy wszystkie kobiece zachowania typu:
ataki agresji,
narzekanie,
czepianie się,
uszczypliwość,
wypominanie błędów,
granie na emocjach,
popularne fochy i masę innych, podobnych,
To powinniśmy pogratulować każdemu mężczyźnie, że jeszcze nie zwariował.
Chyba zdajesz sobie sprawę, że jeśli jakikolwiek facet zachowywałby się w ten sposób, to prędzej czy później dostałby w łeb?
Nie zamierzam tutaj usprawiedliwiać przemocy domowej w żadnym stopniu i w żadnej postaci, ale wariatów, którzy przychodzą do domu i dla przyjemności biją żonę można pewnie policzyć na palcach. Bicie nie jest żadnym rozwiązaniem, ale kobietom też daleko do bycia męczennicami. Wiele z nich przez lata „zapracowało” sobie na taką relację z partnerem.
Bo czy powinniśmy winić tylko mężczyznę za to, że puszczają mu nerwy, kiedy kobieta wyżywa się na nim słownie i emocjonalnie? Dlatego panowie, jeśli tego doświadczacie, następnym razem zadzwońcie na policję — niech ją zamkną. W ten sposób oszczędzicie sobie problemów.
Kto tak naprawdę jest zły?
Mając to na uwadze, przemyśl sobie dokładnie, czy twoja matka była taka cudowna. Zastanów się, czy powinieneś jej wierzyć za każdym razem, gdy grała ofiarę i mówiła, jaki to tatuś jest zły.
Kobiety bardzo często stosują taktykę wybielania się przed dziećmi. Mówią im, że ojciec krzyczy, że pije, że jest agresywny, a słowem nie wspomną o tym, co same zrobiły, żeby wyprowadzić go z równowagi. Nie powiedzą: „tata krzyczy, bo znowu wiercę mu dziurę w brzuchu. To moja wina.” Grając święte, utrzymują swój status „bogini” wśród dzieci i dalej mogą myśleć o sobie, że są cudowne.
Znowu dzieci uczą się od niej nienawiści do ojca. O tym, jak tragiczne jest to w skutkach —szczególnie dla synów — pisałem już wcześniej.
Co w takim razie może zrobić mężczyzna, kiedy kobieta go atakuje? Na pewno nie powinien reagować agresją, bo dzieci będą się go bały. Jego najlepszą bronią jest spokój i opanowanie. Powinien operować z pozycji prawdziwej miłości i korygować swoją żonę, kiedy widzi, że źle postępuje z dziećmi (nie ma cierpliwości, krzyczy na nie, etc.).
Zwalanie winy tylko i wyłącznie na mężczyznę jest tendencyjne i skrajnie niesprawiedliwe.
Żona prawdopodobnie będzie miała problemy typu: „nie pouczaj mnie przed dziećmi” albo „podważasz mój autorytet”. Ale mąż nie może dać się zwieść i właśnie powinien korygować swoją kobietę przed dziećmi ze spokojem i z miłością.
W ten sposób dzieci widzą, że tata je kocha i mu na nich zależy. Jednocześnie ojciec będzie miał pewność, że matka nie przekabaci potomstwa na swoją stronę.
Ponadto synowie uczą się poprzez zachowanie ojca, w jaki sposób powinni sobie radzić z kobietami, co przyda im się w dorosłym życiu. Znowu córki widząc, że tata jest po ich stronie, wyrosną na racjonalne i nie starające się rywalizować z mężczyznami kobiety. A co najważniejsze — będą kochały swoich mężów.
Pamiętaj mężczyzno: w momencie, w którym kobieta wyprowadza Cię z równowagi, to ona wygrywa, a nie Ty. Wściekając się przyznajesz, że jesteś słaby.
Kobieca destrukcyjność — i co dalej?
Kontrą do nienawiści jest miłość. Ten tekst również nie powstał z zamiarem wywołania w tobie nienawiści do matki, żony czy dziewczyny, ale po to, byś przejrzał na oczy.
Jeśli chcesz się uwolnić spod wpływu którejś z tych kobiet, musisz im wybaczyć, a w tym na pewno pomaga zrozumienie. Może widząc drugą stronę medalu, będziesz w stanie na nowo zobaczyć swojego ojca i mu również wybaczyć słabość?
Pamiętaj, że gdyby Twoi rodzice mogli być lepsi, byliby. Obydwoje wynieśli swoją wiedzę o rodzinie z własnych domów, a mało kto jest w stanie wyzwolić się z tego, w czym wyrósł. Powtarzali schematy.
Twój ojciec ożenił się z imitacją własnej matki, Twoja matka traktowała go tak, jak jej matka jej ojca.
Ty nie musisz tego robić. Możesz zostawić ten emocjonalny balast za sobą, powrócić do ojca i zacząć żyć. Możesz stworzyć nowe pokolenie.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.