Ojciec jest twoją męskością. Jeśli z jakiegokolwiek powodu odwróciłeś się od niego lub wasza więź została zerwana, nigdy nie staniesz się mężczyzną. Nie zaakceptujesz siebie w tej roli i nie będziesz chciał przyjąć odpowiedzialności, która się z nią wiąże.
To najważniejszy problem, ale nie jedyny.
Od ojca pochodzi również twoja tożsamość. Bez niego jesteś jak drzewo pozbawione korzeni. Niby żyjesz i rośniesz, ale jeden podmuch wiatru może cię zrujnować. Nie potrafisz stawiać czoła przeciwnościom, bo nie masz solidnych fundamentów. Bez ojca nie jesteś sobą i czujesz to. Najczęściej w postaci konfliktu wewnętrznego, który zwalczasz używkami, seksem, grami czy jakimikolwiek innymi przyjemnościami fizycznymi.
Ale ukojenie nie przychodzi. Nigdy nie przyjdzie, bo jedynym sposobem na pozbycie się konfliktu jest tytułowy powrót do ojca.
Dlaczego jest taki ważny i na czym polega? Dowiesz się z dzisiejszego artykułu.
Twój ojciec i ty
We wstępie użyłem kilku silnych stwierdzeń. Zanim przejdziemy dalej, powinniśmy je wyjaśnić. Dzięki temu wyraźniej zobaczysz pełny obraz problemu i lepiej go zrozumiesz.
Zacznijmy od męskości, której źródło tkwi w ojcu.
Powrót do ojca: odzyskanie męskości
Wszystkie młodzieńcze lata życia spędzamy na wpatrywaniu się w rodziców, którzy są dla nas wzorami do naśladowania. Matka stanowi symbol kobiecości, a ojciec męskości. W idealnej sytuacji poprzez rodziców uczymy się, jaki powinien być mężczyzna, a jaka kobieta. Możliwość obcowania z tymi dwoma światami jest podstawą zdrowego rozwoju dziecka.
Syn potrzebuje ojca dużo bardziej niż córka, ponieważ jako chłopiec przygotowuje się do zostania mężczyzną. Tata jest pierwszym i najważniejszym symbolem tego, jaki mężczyzna powinien być. Jeśli go zabraknie lub więź z synem zostanie zerwana (np. za sprawą matki), chłopak nigdy nie dorośnie. Razem z ojcem stracił drogowskaz, który miał mu wskazać kierunek do męskości. W efekcie kolejne lata życia spędza w mroku, gdzie rodzą się demony.
Utrata więzi z ojcem jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać dorastającego chłopca.
Dlaczego?
Ponieważ symbol znika. Tata, czyli mężczyzna idealny dla każdego syna, przestaje mieć znaczenie. Sytuacja robi się jeszcze gorsza, jeśli chłopak czuje żal lub wprost nienawidzi swojego ojca. Wtedy uczy się, że mężczyźni są słabi, źli lub niewystarczający. Patrzy na siebie — młodego mężczyznę — i widzi to samo. Bo skoro tata (który miał być bohaterem) staje się ułomny, to dlaczego jego syn miałby być lepszy? Nosi w sobie te same geny, więc na pewno skończy w podobny sposób.
Młody chłopak oczywiście nie myśli tego wprost, ale właśnie taka nauka płynie ze zniszczonej relacji z symbolem męskości.
W sercu syna rodzi się niepewność. Nie wie, czy chce być mężczyzną. W skrajnych przypadkach nienawidzi siebie za to, że nosi w ciele tę samą męskość, co nielubiany ojciec. Wielu synów właśnie z tego powodu nie dojrzewa i przez całe życie są wiecznymi chłopcami w typie Piotrusia Pana.
Teraz już wiesz, jakiej destrukcji dopuszcza się matka, która odwraca syna od ojca.
Powrót do ojca: odzyskanie tożsamości
Ojciec nie jest wyłącznie symbolem męskości. Pochodzi od niego także twoja tożsamość. Wiem, że świat uczy nas nas czegoś innego. Matkę przedstawia jako rodzicielkę, dawczynię życia i cudowną wręcz istotę, której dzieci po wsze czasy winne są wdzięczność. Problem polega na tym, że to nieprawda.
Oczywiście każdy powinien kochać matkę i okazać jej szacunek poprzez wybaczenie błędów, ale to nie ona jest dawczynią życia.
Iskra życia pochodzi od ojca. Przekazuje ją kobiecie na przechowanie, póki dziecko nie będzie gotowe do wyjścia na świat. Podobnie jest z roślinami. Mimo że rosną w ziemi, wykluły się z nasion, które uprzednio tam wsadziliśmy.
Tak samo matka „tylko” przechowuje dziecko w piekarniku aż będzie odpowiednio wypieczone (porównanie może komiczne, ale w 100% trafne).
Ojciec jest dawcą życia, a więc od niego pochodzi tożsamość, którą otrzymujesz. Tak jak od twórcy pochodzi tożsamość dzieła. Dlatego zwracając się przeciwko niemu tak naprawdę robisz krzywdę sobie. Tracisz to, kim jesteś. Wyobraź to sobie w ten sposób: kiedy niszczysz więź ze źródłem życia, zaczynasz umierać.
Po wyrwanej tożsamości pozostaje pustka, którą próbujesz leczyć innymi ludźmi lub tym, co ma do zaoferowania świat.
Niestety żadna z tych rzeczy nie zwróci ci utraconej jedności.
Spojrzenie psychologiczne
Pierwsze lata życia upływają synom w świecie matki. A co to za świat? Pełen emocji, wrażliwości, nadopiekuńczości i masy podobnych spraw, które niszczą męskiego ducha. Mężczyzna wrażliwy to mężczyzna agresywny, ale też niepewny siebie, strachliwy i pełen skrywanego gniewu.
Chłopcy bardzo szybko przestają słuchać matki i często wszczynają z nią wojny, aby się uniezależnić. Instynkt niemal nakazuje im powrót do ojca. Jeśli go nie znajdą, poszukają wzoru męskości w świecie.
Problem polega na tym, że w świecie najjaśniej świecą ci, którzy niewiele z męskością mają wspólnego. Zwykle są to dorośli chłopcy, którzy promują przemoc, seks i pieniądze. To wynaturzona forma męskości.
Nie tędy wiedzie droga do stania się mężczyzną.
Czego nie wiesz o twoim ojcu?
Pytanie jest jak najbardziej uzasadnione.
Dzisiaj większość dzieci dorasta w niewiedzy na temat życia swojego ojca, tego jakim był i jest człowiekiem. Jedyne historie o tacie otrzymują od matek, które oczywiście opowiadają ze swojej perspektywy i rzadko robią to szczerze. Dzieci wychodzą w świat znając matkę od podszewki, ale nie wiedzą nic o ojcu.
Częściowo jest to wina mężczyzn, którzy powinni budować relację z potomstwem. Zbyt chętnie powierzają żonom pełnię władzy nad dziećmi w nadziei, że „one zrobią to lepiej”. Niestety kobiety nagminnie wykorzystują pozycję matki na własny użytek, o czym już pisałem.
Żeby się nie powtarzać powiem w ten sposób: nie wierz matce w to, co ma do powiedzenia o ojcu. Jeśli chcesz się dowiedzieć prawdy, najlepiej zapytaj go osobiście. Zbyt wielu ludzi przyjmuje bezkrytycznie wersję matki i nawet nie zadaje sobie trudu, żeby poznać drugą stronę historii.
Znajomość sylwetki ojca jest o tyle ważna, że kiedy jej brakuje, stworzenie więzi staje się trudne. Wyobraźnia karmiona kłamstewkami matki z czasem zaczyna tworzyć fałszywe obrazy tego, kim jest tata. Dziecko albo się go boi, albo czuje niechęć.
To nie jest naturalny stan. Żaden człowiek nie czuje złości wobec ojca, póki nie zostanie jej nauczony.
Zwykle niechlubną rolę nauczycielki gniewu przyjmuje matka. Jej niecierpliwość, manipulacje i niepanowanie nad emocjami w końcu przechodzą na dziecko.
Twój tata cię nie kocha? Błąd!
Ostatnio coraz częściej słyszę od ludzi wypowiedzi w stylu: „mój tata mnie nie kocha”, „nie interesuje się mną”, etc. Popierają to argumentami, że rzadko się odzywa, albo że nie dzieli się emocjami, albo że nigdy nie powiedział im „kocham cię”.
Zacznijmy od tego: każdy chłopak mówiący coś w stylu „tata mnie nie kocha” brzmi jak dziewczynka. I w gruncie rzeczy nie ma w tym nic dziwnego, bo skoro to mówi, prawdopodobnie wychowywał się przy matce. Wewnątrz jest kobietą, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie.
Córki wypowiadające się w ten sposób rozumiem bardziej. Kobiety są silnie związane z emocjami i karmią się nimi. Jeśli do tego wychowywały się przy matce, ich uczuciowość podnosi się do kwadratu. Wbrew pozorom nie jest to plus, ponieważ emocjonalność niszczy kobiety tak samo jak mężczyzn. Ale to temat na inny tekst.
Wróćmy do ojca.
Ojciec nie powie, że cię kocha. Wyrazi swoją miłość w działaniu.
Jeśli jako syn lub córka myślisz, że tata cię nie kocha wiedz jedno: mężczyźni nie są emocjonalni. Twój ojciec nie będzie tak jak matka wylewał z siebie uczuć na każdym kroku, prędzej coś dla ciebie zrobi.
Zarabia na ciebie, dba o ciebie i chce zrobić z ciebie samodzielnego człowieka. Nie będzie wyręczał cię w obowiązkach jak mama ani poddawał się twoim humorom. Będzie wymagał. To jest prawdziwa miłość, bo dzięki niej wyrośniesz na silnego, samowystarczalnego człowieka.
Emocjonalna miłość matki jest fałszywa i prędzej wykończy cię psychiczne niż pozwoli dorosnąć.
Pamiętaj, że jeśli ktoś cię kocha (tak naprawdę), nie będzie się nad tobą litował i rozczulał. Zamiast tego pomoże ci stanąć na własnych nogach i upewni się, że go już nie potrzebujesz. Jeśli zaś ktoś chce się tobą opiekować wiedz, że w rzeczywistości zależy mu na kontroli nad tobą.
Podsumujmy: mężczyźni nie rzucają słów „kocham cię” na wiatr. Bo co to w ogóle znaczy? To stwierdzenie jest zupełnie puste. Dlatego ojcowie nie lubią niepotrzebnych słów. Wolą wyrażać miłość w działaniu.
Miłość matki kontra miłość ojca
Na tym etapie prawdopodobnie domyślasz się już różnicy, ale przedstawmy ją jasno.
Matka chce się tobą opiekować, kontroluje cię, wyręcza w zadaniach, jest wyrozumiała (aż do przesady), zaakceptuje praktycznie każdą wadę, byle tylko być częścią twojego życia.
Z jednej strony robi to dlatego, żeby zapewnić ci bezpieczeństwo. Ale z drugiej (która jest bardziej kusząca) czerpie z tego poczucie własnej wartości. Ma nad tobą władzę i karmi się nią. Kiedy próbujesz wydostać się spod jej opieki, nie potrafi tego przeżyć. Nagle wali jej się świat, bo traci ciebie — człowieka, który jest od niej zależny. Bez kontroli nad kimś czuje się słaba i bezwartościowa.
Dlatego synowie mieszkający z matkami zazwyczaj są grubi, leniwi, nieporadni i ogólnie rzecz biorąc: słabi.
Dobra matka nie chce tej kontroli i przestaje się tobą opiekować, kiedy już nieco podrośniesz. Bez krzyku oddaje cię ojcu (od którego notabene się wziąłeś) i nie ingeruje w waszą relację.
Miłość ojca rozwija twoje skrzydła. Matczyna próbuje ci je zerwać.
Dopiero teraz masz szansę stać się dorosłym. Powrót do ojca to powrót do źródła życia.
Tata uczy cię samodzielności i nie jest tak wyrozumiały jak matka. Nie będzie nieustannie tolerował twoich słabostek, tylko pomoże ci się ich pozbyć. Jego opieka jest minimalna bo wie, że sam musisz nauczyć się pewnych rzeczy. Jeśli raz czy dwa razy się przy tym sparzysz, nic wielkiego się nie stanie.
Ojciec stopniowo dawkuje ci odpowiedzialność i ryzyko. Dzięki temu gdy dorośniesz, uniesiesz ciężar życia na własnych barkach.
Szkoda, że coraz mniej ojców wypełnia tę rolę. Ich słabość przechodzi na dzieci, które siedzą w domu do późnej dorosłości. Mimo dodatkowych lat na wyfrunięcie z gniazda synowie i córki nadal nie mają siły, aby zmierzyć się z życiem.
Do tego łapią po drodze różne ułomności, wady, kłamliwe ideologie i zboczenia. Matki wiedzione fałszywą emocjonalną miłością akceptują to wszystko, żeby dzieci „były szczęśliwe”. Silny ojciec nigdy by tego nie zrobił. Prędzej wyrzuciłby syna lub córkę z domu, niż zaakceptował coś niemoralnego.
I kto w tej sytuacji bardziej kochałby dziecko?
Ojciec.
Dlaczego?
Bo przytakiwanie błędom i ułomnościom sprawia, że stają się jeszcze gorsze.
Czy powrót do ojca słabego jest wart zachodu?
Takie pytanie słusznie może sobie zadać wielu ludzi.
Słaby ojciec lub jego brak stwarza podwójny problem synowi i córce. Nie dość, że matka szaleje, to jeszcze dzieci nie mają u kogo szukać schronienia. Syn jest dodatkowo poszkodowany, ponieważ albo nie ma wzorca, albo widzi w domu mizerny przykład męskości.
Niemniej jednak słaby lub nieobecny ojciec to nadal ojciec. Jeśli chcesz odzyskać spokój, męskość (w przypadku synów) i tożsamość, musisz się z nim na nowo zjednać. Nie chodzi o to, żeby go od razu naśladować lub być posłusznym. Przede wszystkim pozbądź się gniewu i żalu wobec ojca, a znów połączysz się ze źródłem życia.
Naprawdę — silna i szczera więź z własnym tatą to najlepszy prezent, jaki sobie podarujesz.
Powrót do ojca — jak to zrobić?
Zacznijmy od tego, że mało które dziecko rzeczywiście ma powody do żalu lub nienawiści wobec ojca. Niemal wszystkich tych uczuć uczy cię matka. Identyfikujesz się z nią i traktujesz kłótnie między rodzicami tak, jakby dotyczyły cię osobiście. Kiedy ojciec jest zły na matkę ona każe ci wierzyć, że jest zły również na ciebie.
To kłamstwo. Walki rodziców nie dotyczą dzieci. Zarówno matka, jak i ojciec powinni je o tym informować.
Przyjrzyjmy się kilku najpopularniejszym powodom żalu dzieci wobec ojców:
1. Opuszczają rodzinę
Dzieci często wierzą, że tata je zostawił, bo ich nie kocha. Matki podtrzymują to kłamstwo, ponieważ same nienawidzą byłych mężów. Jednak prawda jest zgoła inna.
Ojciec zostawił twoją matkę, nie ciebie. Nie potrafił z nią wytrzymać i odszedł, ale to nie znaczy, że przestał cię kochać.
Bardzo często zdarza się też tak, że kobiety blokują mężczyznom dostęp do dzieci, a synom i córkom wmawiają, że tata się nimi nie interesuje.
2. Piją
To kolejna forma ucieczki mężczyzny, który nie potrafi sobie poradzić z kobietą. Jako dziecko patrzysz i widzisz, że tata pije, a mama jest na niego zła.
Oczywiście bierzesz stronę matki, bo czemu miałbyś ją o coś podejrzewać? Przecież nie powie ci, że od lat czepia się męża, pyskuje, nie chce słuchać i niszczy mu psychikę. Nie powie, że tata sięga do butelki w poszukiwaniu lekarstwa na skołatane nerwy.
Ostatecznie zawsze to lepsze, niż podnosić rękę na żonę.
3. Są agresywni lub biją
Mężczyzna przyparty do muru zawsze ucieknie się do agresji. Jeśli jest zbyt słaby, żeby stawiać czoła żonie na bieżąco, w końcu coś w nim pęknie.
Wiadomo — mężczyzna bijący kobietę w społeczeństwie jest od razu przekreślony. Ale nikt nie chce spojrzeć na drugą stronę medalu — żonę, która od lat maltretuje go psychicznie.
I jeszcze raz: jeśli twój ojciec uderzył matkę, ciebie to nie dotyczy. To sprawa między nimi.
Powrót do ojca — zjednoczenie
Wszyscy jesteśmy uczeni, że w takich sytuacjach powinniśmy brać stronę kobiety. W końcu jest słaba, wrażliwa i delikatna. Chciałbym zapytać, gdzie się zgubiła ta delikatność, kiedy doprowadzała swojego mężczyznę do szaleństwa? Kobiety wcale nie są niewinne, ale bardzo dobrze potrafią takie udawać.
Nie znaczy to, że wyżej wymienione zachowania ojców są dobre. Oczywiście nie są, ponieważ każde jest oznaką słabości. Ale nie powinieneś ojca osądzać za jego słabość. Tak samo jak nie chciałbyś, żeby ktoś osądzał ciebie.
Twój tata prawdopodobnie też dorastał w oderwaniu od ojca lub ze słabym ojcem i nikt nie wskazał mu właściwej drogi. Popełniał błędy — tak samo jak ty.
Jeśli chcesz odzyskać swoją naturę, musisz mu wybaczyć. Nikt nie każe ci popierać jego decyzji, ale nie możesz się na niego złościć.
Poznaj jego wersję historii, bo stronę matki znasz aż za dobrze.
I ciesz się, kiedy powoli zacznie wracać do ciebie życie.
Nawet w Biblii jest napisane, że „przyjdzie taki dzień, kiedy zwrócę serca ojców z powrotem w stronę dzieci, a serca dzieci z powrotem w stronę ojców. Wtedy zapanuje raj na ziemi.”
Trochę parafrazuję, ale sens zachowałem ;]
Tym sposobem wyczerpująco omówiliśmy tytułowy powrót do ojca. Widzimy się w następnej części serii.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Obraz wpisu by LOGAN WEAVER on Unsplash
Wiele treści na Twoim blogu jest niewątpliwie wartościowych, niemniej przez wiele z nich przebija się niechęć do matek, wraz z określaniem ich miłości do dzieci jako osaczającej, nie dającej przestrzeni, niemal niepotrzebnej. Bardzo mocno podkreślasz egoizm matek, który ma stanowić podstawę ich miłości, a przy tym nie uwzględniasz jakiegokolwiek odstępstwa od tej normy, stawiając swoje tezy z dogmatyczną pewnością.
Sęk w tym, że w mojej ocenie nie dostrzegasz faktu, iż miłość matki różni się od miłości ojca i owszem, bywa „wszechogarniająca”, ale jest taka niekoniecznie dlatego że matka jest egoistyczną, egzaltowaną harpią wysysającą życie, ale istotą która ma dziecko przez 9 miesięcy w sobie, a później wydaje je na świat. I jakie by to dziecko nie było, ona zawsze (no, prawie) będzie je kochać. Dość trafnie opisuje to Erich Fromm (tak, wiem, lewak, ale jednak miewał trafne spostrzeżenia) 😉
Nigdzie nie pisałem, że każda matka jest 100% harpią, ale na pewno każda jest nią do pewnego stopnia 😉
W którymś z tekstów wspominałem, że jej nadopiekuńczość jest dziecku niezbędna w pierwszych latach życia z tego prostego powodu, że mężczyzna nie dostrzegłby wielu subtelnych oznak choroby czy innych problemów u niemowlaka.
Jednak im dziecko starsze, tym mniej potrzebuje tej emocjonalnej „miłości”. Dlatego dobra matka pozwala dzieciom dorastać i oddalać się od niej.
Niestety wiele kobiet nie chce tego robić. Trzymają dzieci w swoich szponach, bo nie chcą zostać same, nie układa im się z mężem i robią sobie z syna zastępczego męża, czerpią przyjemność z emocjonalnego uzależnienia młodego człowieka od siebie czy jeszcze coś innego.
Innymi słowy: zależy im bardziej na własnej egoistycznej przyjemności, niż na dobru dzieci.
Nie skrywam żadnej niechęci do matek 😉 Często podkreślam ich destrukcyjny wpływ, bo nikt (lub prawie nikt) o tym nie mówi. Jakoś wszyscy wolą czepiać się ojców.
Automatycznie rodzi mi się w głowie pytanie – czy zawsze tak jest?
Może znajdzie się matka jedna na milion, która nie robi nic z tych rzeczy.
Jednak tutaj warto wyjaśnić, że ja piszę o ogólnej tendencji. To nie znaczy, że każda matka zachowuje się dokładnie w opisany w tekście sposób. Robi to w większym lub mniejszym stopniu.
Dlatego też wpływ takich zachowań na dzieci może być różny.