W tytule napisałem mężczyźni, ale bardziej pasuje do nich określenie „kobiety płci męskiej”. Takie spojrzenie jest o tyle cenniejsze, że od razu naprowadza nas na sedno problemu. Mężczyźni socjalizmu myślą jak kobiety — dosłownie.
Chcą państwowej redystrybucji dóbr, opieki, mają nastawienie życzeniowe. „Mi się należy” oraz „to niesprawiedliwe, że ktoś ma więcej” są u nich dwoma nadrzędnymi postulatami.
Czy mężczyzna myśli w taki sposób? Nie.
Kobieta? Oczywiście, że tak.
Obserwacja dzisiejszego świata (a przynajmniej cywilizacji europejskiej) pokazała mi, gdzie leży przyczyna problemu. Mianowicie — opuścił nas duch ojca i jego umysł. Indywidualna odpowiedzialność? Samodzielna praca na własny dobrobyt? Mierzenie się z trudami życia? Logika zamiast emocji?
Nic z tych rzeczy.
Dzisiaj jesteśmy opętani obrzydliwym duchem matki. Słabym, skrajnie irracjonalnym, nadopiekuńczym, dążącym do kompletnej kontroli i ubezwłasnowolnienia, słuchającym dyktatu emocji zamiast rozumu, uciekającym od wszelkiej odpowiedzialności indywidualnej, nie potrafiącym znieść cierpienia…
Długo można by wymieniać.
Postępujące osłabienie roli ojca (które nomen omen idzie w parze z redukcją wpływu Boga-ojca), sprawia, że kobiety i mężczyźni wychowywani przez matki myślą jednakowo — po kobiecemu. Kładzie się to cieniem na rodzinach i dzieciach, a w większej skali na społeczeństwach, państwach i całym świecie.
Ale po kolei…
Zaczęło się w kapitalizmie…
Mimo że w pełni popieram kapitalizm, wiem, że nie jest on idealnym ustrojem (jednak wciąż jest najlepszy z możliwych). Jego największy grzech ściśle wiąże się z rozwojem socjalizmu, ponieważ to właśnie początki uprzemysłowienia oderwały mężczyzn od rodzin.
Nagle ojciec, który dotąd był na miejscu, wychodził z domu do fabryki na pół dnia. Dzieci chcąc nie chcąc zostawały pod opieką matki.
Mąż nagle utracił kontrolę nad tym, jak żona zajmuje się dziećmi, czego ich uczy i co im wmawia. Kiedy wracał po całym dniu, nie miał już za bardzo siły, żeby zajmować się sytuacją w domu (to żadne usprawiedliwienie dla mężczyzny, ale tak właśnie było). Tyle wystarczyło, aby kobieca mentalność zaczęła się rozrastać.
Zresztą ojciec już nigdy nie odzyskał tego samego statusu, który posiadał przed rewolucją przemysłową (mimo że od średniowiecza jego rola stopniowo swoją „świętość”).
Efekty tych zmian widzimy w dzisiejszych czasach.
Czym w ogóle jest socjalizm?
Mimo że socjalizm w swoich zalążkach nie wydawał się aż tak zły (odwoływał się do takich wartości, jak równość, wspólnota i sprawiedliwość społeczna, a występował przeciwko alienacji i wyzyskowi, które wiązały się z uprzemysłowieniem), szybko zszedł na manowce.
Swoją drogą już w tym krótkim opisie widać zalążek kobiecej mentalności. Poza tym hasło „sprawiedliwość społeczna” jest bardzo podejrzane. Cytując klasyka: „sprawiedliwość społeczna ma się tak do sprawiedliwości, jak krzesło elektryczne do krzesła”.
Po tradycyjnych socjalistach przyszedł mój „ulubieniec”, czyli Marks.
Dowodził, że własność prywatna to zło i należy ją uspołecznić. Mówił też, że jedynym sposobem obalenia kapitalizmu jest bunt proletariatu, czyli robotników. Mieli siłą odebrać bogatym, co im się „należało”.
Z historii wiemy, jaki był tego efekt — między 30 a 100 milionów zabitych w samym związku radzieckim. Nie tylko bogatych, ale również średniozamożnych, biednych i w gruncie rzeczy wszystkich tych, którzy mieli inne zdanie niż komuniści.
Teraz już wiesz, skąd lewica bierze pomysły z próbami uciszania głosów, które jej nie pasują.
Oczywiście od czasów Marksa na świecie pojawiło się wiele rodzajów socjalizmu. Niektóre bardzo się od siebie różniły. Jednak wszystkie (a przynajmniej większość) mają kilka wspólnych cech:
Duża ingerencja państwa w gospodarkę (zmierzająca w kierunku gospodarki centralnie sterowanej);
Duża ingerencja państwa w życie prywatne i w portfele obywateli;
Redystrybucja dóbr (czyli po naszemu programy socjalne).
Współcześnie w cywilizacji zachodniej dominuje socjalizm pod postacią tzw. „państwa dobrobytu” (z ang. „welfare state”). Co to znaczy? Że państwo przyjmuje rolę mamusi i dba o dobro obywateli.
Nie wiem jak ty, ale kiedy ja słyszę, że „państwo zadba o moje dobro”, ciarki przechodzą mi po plecach.
Ręka socjalisty ręką złodzieja
Jak można nazywać siebie mężczyzną i wyciągać rękę po nie swoje? Żyć na garnuszku państwa? Branie lub domaganie się zapomogi od rządu powinno być w męskim umyśle obarczone takim poczuciem wstydu, że zastanowiłby się tysiąc razy, zanim wyciągnąłby tę łapę.
Co się stało z mężczyznami, że nie widzą w tym niczego złego?
Tacy ludzie są gorsi od żebraków, a ich socjalistyczni politycy gorsi od złodziei. Bo żebrak przynajmniej do niczego nie zmusza, a złodziej ryzykuje własną wolnością, gdy kradnie. Zaś wyznawcy socjalizmu czerpią garściami z przymusowych składek ludzi przedsiębiorczych i samodzielnych. Socjalistyczni politycy tworzą prawa, dzięki którym mogą okradać obywateli legalnie — w biały dzień.
Nie dość, że dziś w Polsce przeciętny obywatel oddaje prawie połowę wypłaty państwu, to jeszcze płaci podatki od wszystkiego, co kupuje.
Człowiek, który pracuje, tworzy i buduje, jest karany. Zaś nierób i leń dostaje pieniądze za nic. Do czego prowadzi taka polityka? Do postępującej demoralizacji społecznej. Rozleniwienia i coraz większego uzależnienia od rządu.
Państwo socjalistyczne reprezentuje sobą wszystkie najgorsze cechy nadopiekuńczej i samolubnej matki.
Socjalizm i fałszywe współczucie/opieka
„My się wami zajmiemy. Podniesiemy wam minimalną krajową, damy pieniądze dla rodziny, zadbamy o emerytów… bon na zakupy, bon na wakacje… Patrzcie, jacy jesteśmy dobrzy!”
Kojarzysz tę narrację, prawda?
To teraz porównajmy ją do innej:
„Po co będziesz się wyprowadzał? Tutaj nie musisz płacić za czynsz, będziesz mieć wyprane, ugotowane… niczym nie musisz się martwić. Tylko zostań w domu przy mamusi i dotrzymuj mi towarzystwa.”
Brzmi podobnie?
Oczywiście, że brzmi podobnie, bo obydwie narracje mają identyczny przekaz. „Ja się tobą zajmę, ja ci wszystko dam, tylko oddaj mi swoje życie, bądź wierny i nie kwestionuj za bardzo tego, co robię.”
Co za różnica, czy mówi to rząd, czy matka? Wciąż mierzysz się z szantażem emocjonalnym. „Patrz, ile dla ciebie zrobiliśmy. Jak możesz się nam teraz przeciwstawiać? Jesteś niewdzięcznikiem!”
Fałszywe socjalistyczne współczucie to tylko narzędzie kontroli.
Te osobniki wiedzą, że rozbuchany socjal demoralizuje, zabija samodzielność i uzależnia od rządu. Dawanie ludziom pieniędzy za nic dosłownie niszczy ich dusze, a kiedy już staną się takimi pustymi wytłoczkami, rząd wleje w nich dowolną propagandę.
Socjalistyczne państwo-mamusia rządzi słabymi obywatelami-dziećmi.
Tak samo jak matka wie, że jeśli uzależni dziecko od siebie i nie pozwoli mu dorosnąć, ono nigdy jej nie opuści, bo nie będzie w stanie. W ten obrzydliwy sposób kobieta odbiera życie własnym dzieciom, żeby tylko jej było dobrze.
Człowiek samodzielny, przedsiębiorczy i z zapasem pieniędzy na tyle dużym, że nie jest zależny od nikogo i niczego, to największe zagrożenie dla rządu.
Dlaczego?
Bo taki człowiek myśli za siebie. Nie daje się omamić ochłapami ze stołu pańskiego i jest w dużym stopniu odporny na propagandę. Socjaliści nie mają nad nim władzy, a to właśnie jej za wszelką cenę poszukują. Dla tych żałosnych ludzi w rządzie władza jest narkotykiem, dzięki któremu myślą, że są ważni i wartościowi.
Tak samo jak kontrola nad dzieckiem dodaje życia i poczucia własnej wartości pustej matce.
Teraz już wiesz, dlaczego samodzielny i zamożny człowiek (tzw. klasa średnia i wyższa) jest wrogiem numer 1 każdego socjalistycznego rządu.
Dlaczego niektórzy bogaci popierają socjalizm?
To w pełni zasadne pytanie, biorąc pod uwagę, że socjaliści (a w szczególności komuniści) nienawidzą bogatych. Odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta.
Podczas rewolucji bolszewickiej w Rosji było wielu bogatych kupców, którzy finansowali komunistów. Można podejrzewać, że skoro byli bogaci, wykazywali się nieprzeciętnym ilorazem inteligencji — a przynajmniej sprytem. Dlaczego więc pomagali kręcić stryczek na samych siebie?
Otóż dlatego, że socjalizm (w tamtym przypadku komunizm) to ustrój, dzięki któremu mniejszość najłatwiej przejmie władzę nad większością. Owi kupcy mieli nadzieję, że znajdą się w tej mniejszości.
Skończyło się inaczej, bo głód władzy przypłacili życiem (komuniści w końcu przyszli i po nich).
Tutaj jeszcze raz możesz zapytać: dlaczego? Czemu akurat socjalizm pozwala przejąć absolutną władzę mniejszości?
Powód znów jest bardzo prosty. Otóż socjalizm gloryfikuje biedę (materialną i umysłową) oraz nieporadność, a karze niezależność i przedsiębiorczość. Jeśli taki ustrój utrzyma się wystarczająco długo, społeczeństwo podzieli się na dwie kategorie:
rasę panów (rząd),
rasę niewolników (obywateli).
Myślisz, że przesadzam? A pamiętasz Trzaskowskiego, kiedy krzyczał w jednym z warszawskich klubów, że to jego miasto i może robić, co chce?
Gwarantuję ci, że nie tylko on ma taką mentalność.
W rządzie socjalistów wszyscy (albo prawie wszyscy) myślą w ten sposób. „Ja tu jestem władzą. Ty, plebsie, siedź cicho i słuchaj się mnie.”
Męski ustrój, czyli kapitalizm
Rodzic, który kocha swoje dzieci, uczy je niezależności i samodzielności. Po to, żeby po osiągnięciu dorosłości mogły wyjść z domu i już nigdy do niego nie wracać.
Kochający ojciec mówi: „synu/córko, zbliżają się twoje 18 urodziny, szykuj się do wyprowadzki.”
Dziecko oczywiście może zapytać: „ale gdzie mam pójść?”
Wtedy ojciec mówi: „nie wiem i mało mnie to obchodzi. Od tej pory sam decydujesz o sobie.”
Mimo że na pierwszy rzut oka może wydawać ci się to bardzo surowe, tak wygląda prawdziwa miłość. Rodzic dał dziecku przysłowiową wędkę, a potem wypycha je w świat, żeby nałapało sobie ryb.
Oczywiście młody człowiek popełni po drodze masę błędów. Może nawet przez jakiś czas będzie cierpieć, ale to wszystko wyjdzie mu na zdrowie. Każda przeciwność losu to okazja do wzmocnienia własnego charakteru.
Dobry ojciec i matka wiedzą, że nie mogą wiecznie chronić dziecka przed cierpieniem, bo w ten sposób odbierają mu szansę na rozwój.
Bóg też pozwala ludziom cierpieć, jeśli nie chcą słuchać jego dobrych rad. Wie, że niektórzy mają twarde głowy i muszą porządnie nimi rąbnąć o dno, żeby zmądrzeć.
Tak samo jest w kapitalizmie.
Kapitalizm, wolny rynek i państwo minimum to ustrój ludzi wolnych. Jeśli chcesz, możesz pracować, tworzyć i żyć dostatnio. Jeśli chcesz, możesz być nierobem i biedować gdzieś pod mostem. Inwestuj i pomnażaj dobrobyt albo przerżnij wszystko w kasynie. Twoja wola, twoje pieniądze, twój majątek.
W kapitalizmie samodzielność i przedsiębiorczość nie są karane.
Jedna zasada napędza wolny rynek: „zaoferuj coś przydatnego, a ci za to zapłacimy.”
Jeśli kompletnie nic nie przychodzi ci do głowy, zawsze możesz zaoferować swój czas, pracując dla kogoś innego. Czas to przecież jedna z najcenniejszych rzeczy, które możesz komuś sprzedać.
Kiedy państwo nie wtrąca się w sprawy, w które nie powinno, a gospodarka działa na zasadach wolnego rynku, system jest zdrowy. Nagradzamy dobre zachowania (pracowitość, przedsiębiorczość, pomysłowość) pieniędzmi, uznaniem i bogactwem oraz karcimy złe (lenistwo, nieróbstwo, bezużyteczność) zwolnieniami, wytykaniem i biedą.
Czy nie tak odbywa się to w zdrowej rodzinie? Dlaczego ktoś miałby uważać, że w przypadku społeczeństwa taki system nie zadziała?
Oczywiście źli, zepsuci i słabi ludzie nie lubią kapitalizmu.
Źli i zepsuci z powodu zawiści wobec silnych i przedsiębiorczych, których nie będą mogli łatwo kontrolować. Słabi dlatego, że nie ma państwa-mamusi, które się nimi zajmie.
Wszystko, o czym do tej pory pisałem, prowadzi do jednego wniosku. A może nawet dwóch 😉
Mianowicie:
Każde państwo, w którym panuje socjalizm, pozostaje pod wpływem złych i zepsutych ludzi.
Dominacja socjalizmu jak na dłoni pokazuje, że dzisiejsi mężczyźni są słabi i żałośni (oczywiście nie wszyscy, ale większość).
Mężczyzna-socjalista to kobieta
Jeśli mężczyzna mówi, że popiera socjalizm, równie dobrze może wprost powiedzieć, że jest słaby, nie potrafi o siebie zadbać i chce, żeby ktoś się nim zaopiekował. Do kogo bardziej pasują takie słowa? Do kobiety czy mężczyzny?
— Ale Fabian, przez cały tekst jedziesz po mężczyznach. Co z kobietami, które popierają socjalizm? — zapytasz.
Nic.
Kobiety to urodzone socjalistki, bo zawsze chcą się wszystkimi opiekować. Dlatego też komuniści wszystkich krajów świata prędzej czy później wykorzystują kobiety do przepychania swojej propagandy.
Pamiętasz polskie „kobiety na traktory”? Albo bardziej współcześnie — strajk wiedźm (bardziej znany pod hasłem „strajk kobiet”)?
O tym właśnie mowa.
Zresztą statystyki również pokazują, że większość kobiet ma poglądy lewicowe.
Nie wymagam od kobiet siły i niezależności, bo to nie ich natura. Właśnie dlatego potrzebują mężczyzn — silnych mężczyzn — którzy wskażą im odpowiednią drogę. Niestety dziś o takich mężczyzn trudno.
To również powód, przez który świat wygląda jak wygląda.
I prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej, zanim coś się w tym względzie poprawi. Zanim wystarczająco dużo mężczyzn przejrzy na oczy i doprowadzi świat do porządku.
Jesteście potrzebni, panowie. Jedak najpierw musicie przezwyciężyć tę kobiecą naturę, która was opętała.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Obraz wpisu autorstwa: Marília Castelli on Unsplash
Dowiedz się więcej:
1) „Kiedy państwo nie wtrąca się w sprawy, w które nie powinno, a gospodarka działa na zasadach wolnego rynku, system jest zdrowy” – chyba że następuje zawodność rynku (market failure). Nie zawsze rynek sam się reguluje, czego świetnym przykładem był Wałbrzych lat ’90 kiedy w duchu ultrakapitalizmu zamknięto na raz wszystkie kopalnie
2) „Kapitalizm, wolny rynek i państwo minimum to ustrój ludzi wolnych. Jeśli chcesz, możesz pracować, tworzyć i żyć dostatnio. Jeśli chcesz, możesz być nierobem i biedować gdzieś pod mostem. Inwestuj i pomnażaj dobrobyt albo przerżnij wszystko w kasynie. Twoja wola, twoje pieniądze, twój majątek.” – w państwach dobrobytu (welfare state) równeiż masz wybór. ikt nie zakazuje, nikt nie nakazuje Ci wyborów. Masz jedynie większe ramy i większą siatkę bezpieczeństwa, gdy okaże się, że Twój pomysł nie wyjdzie
I takie ogólne przemyślenie – mam wrażenie, że nie zrozumiałeś głównej idei o co chodzi lewakom, walczącym o wprowadzenie państwa dobrobytu. nie o to by nic nie móc robić, ale o większą równość (szans, nie wyników) – dobre wykształcenie, zdrowie niezależnie od tego czy się urodziłeś w rodzinie bogatej, czy biednej. Późniejszy Twój los zależy od Ciebie, ale dajmy uczciwie każdemu taką samą szansę
Ad 1) Nie napisałem, że państwa (czyli pewnych regulacji) ma w ogóle nie być. Oczywiście pewne prawo powinno być obecne, ale wedle zasady: tylko absolutne minimum. Bez sraczki regulacyjnej, która jest obecna w każdym socjalizmie.
Ad 2) Masz wybór, ale mocno ograniczony — właśnie przez tę siatkę bezpieczeństwa. Jest kosztowna, więc wszystko z automatu staje się droższe (podatki), a milion regulacji dotyczących bezpieczeństwa sprawia, że założenie nawet prostego biznesu czasem graniczy z cudem. Poza tym rolą państwa nie jest opieka nad obywatelami, tylko stanowienie prawa i obrona swoich granic.
Już bez zbędnego przedłużania podsumuję tak: lewacy (socjaliści) z grubsza dzielą się na 2 grupy. Pierwsza to tzw. hieny, które wykorzystują naiwność ludzką żeby się bogacić i zdobywać władzę. Mogą mieć na ustach nośne idee (np. równość), ale chodzi im tylko o kontrolę nad ludźmi. Druga to naiwni idioci, którzy rzeczywiście wierzą, że socjalizm to skuteczny ustrój.
Cześć
Podoba mi się Twoj blog, 90% poglądów tutaj jest zbieżne z moimi i dzięki za fajną pracę. Mam jednak wrażenie że nie doceniasz kobiet.. nie wszystkie są takie same. Jest też sporo kobiet które wymykają się stereotypom. Sam jestem facetem. Napisałbyś coś sobrego o kobietach zamiast że są zródłem całego zła 😉