Ostatnio różne pigułkowe kręgi obiegła wiadomość, że kobiety odrzucają 95% mężczyzn w aplikacji Tinder. Statystyki podobno to potwierdzają. Ktoś nawet przygotował ładny wykres, żeby odbiorcy nie musieli szczególnie się męczyć i po prostu przyjęli do wiadomości, co zostało wyłożone.
Powstaje zatem pytanie: czy twój pigułkowy guru ma rację? A może manipuluje danymi (czasem nawet nieświadomie, przez własną głupotę), żeby sprzedać ci katastroficzną wizję świata i żerować na twojej frustracji?









