Podobno zmiękłem.
Przynajmniej tak twierdzą niektórzy czytelnicy (niewielu bo niewielu, ale jednak).
Nadeszła więc pora, abym się do tego odniósł. Raz, a porządnie.
Wszystkie artykuły blogowe
Podobno zmiękłem.
Przynajmniej tak twierdzą niektórzy czytelnicy (niewielu bo niewielu, ale jednak).
Nadeszła więc pora, abym się do tego odniósł. Raz, a porządnie.
Mężczyzna zapewnia kobiecie bezpieczeństwo. Truizm? Być może. W końcu każdy w mniejszym lub większym stopniu zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli jednak zapytałbym, o jakie bezpieczeństwo chodzi, z odpowiedzią byłoby trudniej.
Obstawiam, że większość mężczyzn wskazałoby na bezpieczeństwo fizyczne i materialne.
Zero zaskoczenia.
Czy mieliby rację? Oczywiście. Ale tylko po części.
Depresja u mężczyzn jest jednym z najgorzej rozumianych problemów społecznych. A to z kolei sprawia, że źle ją leczymy. Bo mężczyzn w gabinetach psychologicznych zbyt często traktuje się jak kobiety, mimo że przyczyny depresji u obu płci przeważnie są inne.
Tak z grubsza: mężczyzna nade wszystko potrzebuje misji. Kobieta — miłości.
I choć powyższy schemat z oczywistych względów nie wyczerpuje wszystkich przypadków depresji na świecie, obejmuje ich zdecydowaną większość.
Rozpocznę pytaniem. Czy ludzie promujący “dobrą” (lub “pozytywną”) męskość rzeczywiście mają na uwadze twoje męskie dobro? Bo słuchając ich pomysłów, nie da się oprzeć wrażeniu, że pod płaszczykiem dobroci próbują cię wykastrować.
To nie jest kolejny bezpłciowy poradnik, który będzie ci tłumaczył, co to jest kreatyna i jakie ma właściwości. Podobnych tekstów znajdziesz w sieci dziesiątki (jeśli nie setki), więc nie widzę powodu, żeby zaśmiecać internet jeszcze jedną kopią tych samych informacji.
Zrobię coś innego. Podzielę się z tobą moim subiektywnym doświadczeniem z tym suplementem diety.
Same konkrety, zero lania wody.
Należę do manosfery. Nieistotne, czy mi się to podoba, czy nie. Z technicznego punktu widzenia należę do manosfery. Prowadzę bloga, który od momentu powstania był skierowany do mężczyzn i z biegiem czasu nic pod tym względem się nie zmieniło.
Jeśli jednak ktoś śledzi moją pracę od wielu lat (albo czyta starsze artykuły), na pewno zauważył, że ja się zmieniłem.
Nie ma w tym przypadku.
Wielu mężczyzn zostało nauczonych, że chrześcijańskie przebaczenie polega na tym, żeby zamknąć usta, zacisnąć zęby i udawać, że nic się nie stało. Że jeśli ktoś cię zdradził, wykorzystał albo zwyczajnie skrzywdził, twoim obowiązkiem jest powiedzieć „przebaczam” i iść dalej, nawet jeśli druga strona nie widzi w tym żadnego problemu.
Efekt?
Zamiast wolności — narastająca gorycz.
Zamiast pokoju — wewnętrzny chaos.
Zamiast dojrzałej siły — wypalenie, cynizm albo emocjonalna pustka.
To nie jest przypadek. To skutek źle rozumianego przebaczenia, które ma niewiele wspólnego z tym, czego faktycznie uczył Jezus.
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, czytelnicy! Przeżyjcie ten czas szczęśliwie, jak przystało na królewski ród Chrystusowy!
A tekst świąteczny pojawi się najprawdopodobniej jutro 😉
“Bądź bardziej psychopatyczny — kobiety to lubią.”
Gdy spędzisz choć trochę czasu w męskiej części internetu, na pewno usłyszysz coś podobnego. Mroczna triada, manipulacja, dominacja — wszystko to ma być gotowym przepisem na atrakcyjność.
Tylko jest jeden problem…
Popularne w manosferze teorie mają niewiele wspólnego z tym, co faktycznie pokazują badania.
Zacznę w sposób, w który żadnego tekstu zaczynać się nie powinno. Naprawdę nie chce mi się poruszać tego tematu. Robię to tylko dlatego, że kręgi redpillowe (również polskie) zwietrzyły padlinę i przybyły na ucztę.