Mili faceci kończą ostatni.
Na pewno słyszałeś to hasło. Jest prawdziwe, chociaż wielu ludzi będzie próbowało wmówić ci coś innego. Nie daj się podejść. Nie idź śladem facetów, którzy w swojej słabości sami weszli do klatki przygotowanej przez współczesne społeczeństwo.
Bycie miłym samo w sobie nie jest ani dobre, ani pożyteczne. Dzisiaj przekonasz się, dlaczego.
Poznasz też praktyczne rady, dzięki którym wyleczysz się z syndromu miłego faceta. To jak, gotowy? Zaczynamy!
Kim jest miły facet?
Mimo że w męskiej strefie internetu większość z nas kojarzy rodzaj osobowości, którą reprezentuje miły facet, mało kto potrafi szczegółowo ją zdefiniować. Dlatego najpierw stworzymy wspólny grunt do dalszych rozważań.
W tym celu posłużymy się definicją doktora Roberta Glovera, który określił miłego faceta jako “osobowość stale opartą na systemie zachowań, które mają na celu zadowalanie innych”.
Nie znaczy to jednak, że każdy osobnik tego typu ma identyczne cechy i wzory postępowania. Mili faceci różnią się od siebie, tak jak jeden człowiek różni się od drugiego.
Łączy ich jednak kilka charakterystyk, które bardzo często stanowią część ich osobowości. Chodzi o:
- chęć bycia lubianym jako główny motyw interakcji społecznych;
- unikanie konfrontacji i konfliktów;
- wystrzeganie się ryzyka odrzucenia;
- efekt kameleona, czyli dopasowywanie swojej osobowości do innych;
- pozerstwo lub cicha zgoda w celu zyskania akceptacji;
- obsesja na punkcie seksu, który traktują jako najwyższą formę uznania;
- oczekiwanie pewnych zachowań od innych bez otwartego upominania się o nie;
- uległość wobec atrakcyjnych kobiet i dominujących mężczyzn;
- brak szacunku do siebie i priorytetyzowanie potrzeb oraz zachcianek innych;
- nieszczere zachowania i manipulacja w celu kontroli emocjonalnej nad innymi.
Skoro wiemy już, co wyróżnia miłego faceta, upewnijmy się też, że posiadamy wspólną definicję drania.
Kim jest drań?
W oczach miłych facetów draniem może być praktycznie każdy, kto nie zachowuje się tak samo, jak oni. Jeśli ktoś nie jest “miły”, od razu trafia do przeciwnego plemienia, w którym znajdują się dranie, dupki, bandziory, kobieciarze, toksyki i wiele innych.
Mili faceci mają mnóstwo określeń na tego typu mężczyzn.
Skąd one się biorą? Otóż miły facet z automatu zakłada, że jeśli komuś lepiej się powodzi (głównie chodzi o kobiety, karierę, status społeczny, etc.), na pewno stosuje pokrętne taktyki i rani innych w pogoni za własnym sukcesem.
Zauważ ironię tej sytuacji.
Miły facet zakłada, że inni mężczyźni są obrzydliwymi manipulantami, mimo że sam nieustannie udaje kogoś innego i manipuluje ludźmi. Wszystko po to, aby uzyskać od nich coś, czego pragnie.
Niemniej jednak istnieją mężczyźni, których obiektywnie moglibyśmy nazwać draniami. Są to zwykle ludzie z psychopatycznymi skłonnościami, którzy nie przejmują się takimi “pierdołami”, jak uprzejmość, hojność, szczerość, szacunek, miłość, etc.
I rzeczywiście — dranie często odnoszą materialne sukcesy, a także podobają się kobietom.
Dwie strony tej samej monety
Wiesz, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Ani mili faceci, ani dranie nigdy w życiu nie przyznają, jak bardzo są do siebie podobni.
Więcej ich łączy, niż dzieli.
Główna różnica polega na tym, że mili faceci stosują mniej skuteczną wersję tej samej taktyki.
Nie wierzysz? Oto lista rzeczy, które łączą obie grupy mężczyzn:
- nie są szczerzy;
- manipulują ludźmi;
- patrzą na innych jak na zasoby i źródło walidacji, a nie istoty ludzkie;
- są przewrażliwieni na własnym punkcie;
- zastępują miłość akceptacją i walidacją;
- nie widzą problemu w ranieniu innych, aby osiągnąć swój cel;
- uważają się za ofiary i twierdzą, że życie nie jest wobec nich fair.
Jednak dranie mają tę przewagę nad miłymi facetami, że nie boją się konfrontacji i niechęci ze strony niektórych ludzi. Czują się bardziej komfortowo w niezręcznych sytuacjach i nieraz prowokują bolesne emocje.
Dzięki temu mają do dyspozycji większy asortyment narzędzi manipulacji. Ponadto podejmują większe ryzyko, niż mili faceci, więc zwykle walczą również o lepsze nagrody.
Nie wszystko złoto, co się świeci
Mimo że na pozór typ drania wiedzie o wiele lepsze życie materialne, jeśli zagłębisz się w szczegóły jego egzystencji, szybko dostrzeżesz liczne problemy pod cienką warstwą sukcesu. Aroganckie usposobienie i pozerstwo zwykle służy za przykrywkę dla wewnętrznych słabości i cierpienia.
Weźmy za przykład kontakty z kobietami. Drań rzeczywiście może mieć selekcję panienek na zawołanie, ale częściej niż rzadziej są to znajomości pełne konfliktów, niewierności, kłamstw, nadużyć i emocjonalnej dramy.
Dlaczego więc kobiety chętniej idą do drania? Bo miły facet już na wstępie pokazuje, że jest słaby i żałosny. W przypadku drania ta sama prawda wychodzi na jaw dopiero po pewnym czasie.
Kobiety (szczególnie młode) są naiwne. Ponadto naturalnie ciągną do silnych mężczyzn.
Dlatego kiedy widzą pokaz siły (fałszywy bo fałszywy, ale jednak) ze strony drania, lecą w jego stronę jak ćmy do światła. Niejedna za swoją naiwność srogo płaci.
Weźmy jeszcze jeden przykład.
Często zdarza się, że drań radzi sobie lepiej także finansowo lub pod względem kariery. Jednak tutaj diabeł również tkwi w szczegółach. Sukces drania w dużej mierze opiera się na oszustwach, manipulacji, wykorzystywaniu innych, a w niektórych przypadkach nawet zastraszaniu. Dlatego jego imperium trzęsie się w posadach.
Wystarczy kilka ofiar, które głośno zaczną mówić o przekrętach takiego faceta, a wszystko zacznie się sypać.
Wielu drani żyje w ciągłym stresie i niepokoju. Ich strach nie bierze się znikąd, ponieważ palą za sobą każdy most i zostawiają wiele ofiar. Jednak prędzej czy później trafi kosa na kamień.
Tutaj docieramy do kolejnego podobieństwa między draniem a miłym facetem — żaden z nich nie ma wewnętrznego spokoju ani prawdziwej pewności siebie. Ponadto żaden z nich nie darzy samego siebie miłością.
Obaj opierają swoją wartość tylko i wyłącznie na zewnętrznych, materialnych rzeczach.
Obaj są wrażliwymi, niepewnymi własnej tożsamości chłopcami.
Prawdziwy mężczyzna — ani miły facet, ani drań
Mili faceci zwykle widzą siebie jako tych dobrych (co — przypomnijmy — wcale nie jest prawdą). Dlatego każdy przejaw asertywności, odwagi czy szacunku do samego siebie rysuje się w ich oczach jako zachowanie drania, albo przynajmniej dupka.
Mylnie dzielą mężczyzn na dwa obozy. Z jednej strony my — mili, “dobrzy” faceci. Z drugiej oni — samolubni, “źli” dranie.
Dlatego albo uparcie tkwią w swojej fałszywej uprzejmości i mają nadzieję, że przyniesie im to sukces, albo po wielokrotnych upokorzeniach przeskakują do obozu tych “złych”. Stają się draniami.
Nie zdają sobie jednak sprawy, że istnieje trzecia droga.
Prawdziwy mężczyzna nie jest ani miłym facetem, ani draniem. Odnosi się do innych z szacunkiem, ale jednocześnie nie pozwala wejść sobie na głowę. Posiada wewnętrzną siłę i stabilność, więc nie musi przymilać się do innych ani pozować na twardziela.
Jak stać się takim mężczyzną? Poniżej znajdziesz kilka porad.
Jak wyleczyć się z syndromu miłego faceta bez bycia draniem? Kilka porad
Temat męskości i dążenia do niej wewnętrznie poruszałem już w innych tekstach. Dlatego jeśli chcesz prawdziwej zmiany, polecam do nich zajrzeć:
Bez naprawy twojego świata wewnętrznego niektóre z poniższych rad finalnie mogą okazać się szkodliwe. Czuj się ostrzeżony 😉
Tego nie rób
Pozbądź się zachowań, które wynikają z braku pewności siebie, nieśmiałości czy neurotyzmu. Mili faceci często mają problem nie z samym postępowaniem, ale przyczyną, z której ono wynika.
Przede wszystkim nie rób następujących rzeczy:
- Nie przekonuj innych, że jesteś kimś lepszym, niż w rzeczywistości.
- Nie unikaj konfliktów, jeśli chodzi o rzeczy istotne dla ciebie.
- Przestań stawiać żądania innych ponad własnymi potrzebami.
- Nie modyfikuj swojej osobowości po to, aby inni cię akceptowali, kochali czy doceniali.
- Nie rób rzeczy, których wyłącznym celem jest poprawa twojej reputacji. Szczególnie jeśli nie chcesz tak postępować.
- Przestań zgadzać się ze wszystkim, co lubią twoi znajomi lub osoby z wyższym statusem, jeśli masz inne zdanie.
- Nie dostosowuj swojej tożsamości do towarzystwa.
- Nie oczekuj, że inni będą wiedzieli, czego chcesz, jeśli o to nie poprosisz.
- Nie staraj się uszczęśliwiać innych.
- Nie zmieniaj swoich poglądów i opinii tylko po to, aby pasowały do towarzystwa.
To rób
Skoro pozbyliśmy się błędnych zachowań, teraz pora wdrożyć w życie nowe schematy postępowania. Przecież nie chcemy zostawić miłego faceta z niczym, bo będzie tylko siedział na dupie i nic nie robił.
Mimo że na pierwszy rzut oka może ci się wydawać, że poniższe rady niebezpiecznie zbliżają się do bycia dupkiem (szczególnie, jeśli spędziłeś całe życie jako miły facet), ale nic bardziej mylnego. Tak postępuje mężczyzna, który ma silny kręgosłup, szacunek do siebie i nie kieruje się strachem w kontaktach międzyludzkich.
Dlatego wprowadź poniższe zachowania do własnego życia:
- Rób to, co lubisz i uważasz za słuszne. Nawet jeśli inni nie będą zadowoleni.
- Mów, co myślisz. Nie bój się ewentualnego konfliktu.
- Skup się na rzeczach, które napawają cię dumą, a nie na tym, co myślą inni.
- Pozwól, aby ludzie cię nienawidzili. Taka jest konsekwencja bycia autentycznym. Niech myślą o tobie, co chcą, nawet jeśli ich wyobrażenia są błędne.
- Zastanów się nad sobą i nad tym, co tak naprawdę uważasz za dobre i złe. Postępuj zgodnie z własnym kompasem moralnym, nawet jeśli różni się tego, w co wierzą inni.
- Nie przebywaj zbyt długo w towarzystwie złych ludzi. Inaczej ich zepsucie zacznie przelewać się na ciebie.
- Pozwól innym odczuwać, cokolwiek chcą odczuwać. Nie przyłączaj się do czyichś emocji wiedziony fałszywą sympatią. Nie daj sobą manipulować.
- Bezpośrednio proś o to, czego oczekujesz.
- Broń swoich poglądów. Nie chodzi o to, abyś walczył do upadłego z każdym, kto się z tobą nie zgadza. Po prostu nie udawaj, że nie masz nic przeciwko, kiedy chodzi o coś ważnego dla ciebie.
- Bądź silną jednostką, a nie częścią grupy. Poparcie armii tak samo myślących pelikanów i lemingów nie wzmacnia twoich argumentów. Wręcz przeciwnie.
Uwaga! Powyższa lista może być niebezpieczna w rękach kogoś, kto wdroży ją do swojego życia bezmyślnie. Sztuczna implementacja zachowań silnego mężczyzny doprowadzi właśnie do tego, że miły facet przeskoczy do obozu psychopatycznych drani.
Jak tego uniknąć? O tym poniżej.
Jak połączyć siłę z szacunkiem i uprzejmością?
Nie chcesz skończyć jako dupek, drań czy jakiś inny osobnik tego typu? W takim razie nie myl pewności siebie z pozerstwem i dążeniem do dominacji wynikającym z własnej słabości.
Weź sobie do serca następujące kwestie:
- Nie manipuluj, aby wygrać dyskusję. Bądź szczery i nie bój się przyznania do błędu, jeśli rzeczywiście się mylisz. Debatuj z innymi nie dla wygranej, ale w poszukiwaniu prawdy. Natomiast jeśli masz rację, a dyskutant za nic w świecie nie chce ci jej przyznać, nie rzucaj pereł przed wieprze. Zakończ rozmowę.
- Nie staraj się uwodzić ludzi ani przekonywać do tego, żeby cię polubili. Pokaż im, kim jesteś i pozwól, aby sami zdecydowali, czy chcą zostać, czy odejść.
- Nie szukaj zemsty. Jeśli ktoś cię skrzywdził, wybacz mu, a uwolnisz się od ewentualnych traum i nienawiści. Najlepiej pozbądź się też takiego człowieka ze swojego życia, jeśli szczerze nie żałuje tego, co zrobił.
- Szanuj innych, ale nie myl szacunku z uległością. Pozwól ludziom być, jakimi chcą być, ale nie daj sobie narzucić obcych wartości. Ugodowość nie ma nic wspólnego z szacunkiem.
- Bezpośrednio proś o to, czego oczekujesz, ale nie złość się, kiedy usłyszysz odmowę. Nie manipuluj, aby ktoś zmienił decyzję. Jeśli odmowa była tylko częścią czyichś gierek, zmieni zdanie, gdy będziesz gotów odejść.
- Staraj się być szczerym w każdej sytuacji. Nie chodzi o to, abyś na każdym kroku dzielił się swoimi problemami. Po prostu spokojnie, ale pewnie wyrażaj swoje poglądy.
- Bądź gotów poświęcić potencjalny zysk, jeśli zapłaciłbyś za niego zdradą samego siebie. Integralność jest cechą, której brakuje zarówno miłemu facetowi, jak i draniowi.
Dlaczego "miły" nie znaczy "dobry"? Podsumowanie
Zanim się pożegnamy, jeszcze jedno. Ktoś naiwny mógłby teraz podnieść argument w stylu: “co jest złego w byciu miłym i pomocnym? To dobre cechy.”
Błąd.
Bycie miłym i pomocnym samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Wartość takiego postępowania wynika z ukrytej agendy, którą posiada dany człowiek.
Jeśli jesteś miły, uczynny i pomocny dlatego, że oczekujesz czegoś w zamian, nie jesteś dobrym człowiekiem. Jesteś interesownym człowiekiem. Twoja motywacja wynika z narcystycznym pobudek.
Dlatego np. mili faceci uchodzą za fałszywych. Wszyscy wiedzą, że taki typ jest uprzejmy i uległy wobec ładnej kobiety wyłącznie dlatego, że wietrzy szansę na zaliczenie jej. Dwoi się i troi, nagina swoje poglądy, poniża samego siebie i robi jeszcze nie wiadomo co tylko dlatego, żeby nie stracić nadziei na zysk (czyli seks).
A nuż koleżanka się w końcu zgodzi.
Wiesz, kiedy kobieta przekona się, że miły facet wcale nie jest taki “miły”, na jakiego pozuje? Gdy wprost da mu kosza.
Jeśli taki osobnik nie poczęstuje jej wiązanką przekleństw na miejscu, na pewno wyładuje swoją frustrację gdzie indziej, np. w sieci.
Dotyczy to nie tylko relacji damsko-męskich, ale ogólnego schematu zachowań. Uprzejmość i uczynność podyktowana chęcią zysku (jakiegokolwiek, nawet jeśli oczekujesz po prostu wdzięczności), nie jest niczym dobrym, bo nie wynika z dobroci serca.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Zdjęcie wpisu autorstwa Pavel Danilyuk