Na blogu często (a może nawet nieustannie) poruszam temat męskiej słabości i tego, dlaczego mężczyźni powinni być silni. Jednak nie za każdym razem jasno określam, czym cechuje się słaby mężczyzna. A wypadałoby to wiedzieć, więc dziś postanowiłem zająć się tylko i wyłącznie tym. Jeśli ktoś nadal nie ma pewności, czy silny on, czy słaby, te pięć przesłanek rozwieje wszelkie wątpliwości.
1. Mieszkanie z rodzicami
Nie ma – powtarzam – NIE MA żadnej wymówki dla tego, żeby zdrowy, dorosły mężczyzna mieszkał z rodzicami. Rodzice, którzy pozwalają na to dorosłemu synowi, sami są słabi i źli, bo odbierają własnemu dziecku autonomiczność. Odbierają mu możliwość dojrzewania i kształtowania charakteru poprzez mierzenie się z trudami życia na własną rękę.
Również od strony syna takie zachowanie godne jest pożałowania. Nie ma chyba na świecie nic bardziej obrzydliwego, niż dorosły mężczyzna pozostający pod opieką matki. Każdy, kto tak postępuje, nieświadomie sam sobie robi krzywdę – nieważne, jakie ma wymówki. Nawet najważniejsza z nich: chęć zaoszczędzenia pieniędzy, upada, kiedy się nad nią zastanowić. W zamian za kasę sprzedajesz bowiem swoje życie, swoją siłę i możliwość samostanowienia o sobie.
Co jest ważniejsze w ostatecznym rozrachunku: ocalenie swego charakteru czy brak konieczności płacenia rachunków?
Słaby mężczyzna siedzi z rodzicami, silny zakłada własny dom.
2. Emocjonalność, ergo wrażliwość, agresja, etc.
Nie wiem, w którym momencie historii mężczyźni zaczęli wierzyć kobietom, że słabość jest okej. Wydaje mi się, że spory wpływ na to ma zbyt długie pozostawanie pod pieczą matki i za mało kontaktu z ojcem, który zresztą sam mógł przeżyć podobne dzieciństwo. To, że mężczyzna nie powinien się wstydzić swoich emocji i wyrażał je wszem i wobec jest wierutnym kłamstwem. Mężczyzna nie powinien być emocjonalny, a każdy, który jest, zachowuje się kropka w kropkę jak kobieta.
To właśnie emocje prowadzą mężczyzn do depresji, nałogów, robienia głupot i przez nie wielu z nich ląduje w więzieniu. Stawanie się mężczyzną to wyniesienie się ponad to, co emocjonalne, to umiejętność patrzenia i podejmowania decyzji na podstawie tego, co logiczne i prawdziwe, a nie tego, co dyktują emocje. Mężczyzna wrażliwy i mężczyzna agresywny to dwie strony tej samej monety – obydwaj są kontrolowani przez to, co czują. Może z zewnątrz wyglądają jak mężczyźni, ale jeśli chodzi o zachowanie – stuprocentowe kobiety.
Emocjonalnych ludzi łatwo kontrolować. Tak samo słaby mężczyzna ulega wpływom z zewnątrz. Nie wie, dlaczego tak się dzieje, bo dzisiaj nikt już go nie uczy, że męskość polega na przezwyciężeniu emocji, a nie uleganiu im.
3. Chęć bycia miłym, a nie prawdziwym
To kolejne pokłosie kobiecego wychowania. Słaby mężczyzna woli kiwać głową i akceptować kłamstwo tylko po to, żeby nikogo nie urazić, zamiast mówić to, co prawdziwe, albo w co wierzy. Dzisiejszy świat pełen jest takich mężczyzn – miłych, kiedy się z nimi kontaktujemy, ale za plecami obgadujących nas z góry na dół. Takie zachowanie nie przystoi mężczyźnie.
Ktoś kiedyś słusznie powiedział, że nie powinniśmy bać się silnych ludzi, bo oni powiedzą nam prosto w oczy, co im się nie podoba. Znowu słabi będą na pozór mili i uprzejmi po to tylko, by wbić nam sztylet w plecy w najmniej spodziewanym momencie.
Innymi słowy pamiętajmy, że silny mężczyzna żyje w świetle, słaby mężczyzna czai się w mroku.
4. Płaszczenie się przed kobietami
Mam wrażenie, że dzisiejsi mężczyźni mają coraz większe problemy z mówieniem kobietom prawdy i zwracaniem im uwagi, kiedy się mylą. Widać to szczególnie dobrze wtedy, kiedy dana kobieta im się podoba. Znowu wyłazi matczyne wychowanie: uprzejmością i grzecznością chcą wkupić się w łaski i wyciągnąć z tego coś dla siebie. Zupełne tak samo, jak w dzieciństwie godzinami męczyli matkę, żeby zgodziła się im coś kupić.
Potrafią się postawić dopiero wtedy, gdy okazuje się, że z ich szarady nici. Czują się oszukani i w gniewie wyrzucają z siebie całą frustrację.
Nie mają pojęcia, że takie białorycerzykowanie przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Kobiety gardzą przytakiwaczami i ciepłymi kluchami, a że w dzisiejszym świecie coraz mniej przykładów męskich mężczyzn, lecą one jak ćmy do światła, kiedy gdzieś zauważą choćby prymitywną, męską cechę. Naprawdę, kobiety są dziś tak głodne męskości, że są w stanie zainteresować się pierwszym lepszym gachem, który „ma jaja”, żeby się im postawić. Nawet, jeśli ta odwaga to tylko pozory.
5. Nałogi
Nikomu tłumaczyć nie trzeba, że nałóg to słabość. Ponadto prawdopodobnie wskazuje na głębsze konflikty wewnętrzne, z którymi człowiek sobie nie potrafi poradzić. Zasada jest tutaj bardzo prosta: jeśli ktokolwiek potrzebuje zewnętrznego źródła ukojenia, by radzić sobie z problemami, to pokazuje wszystkim wokół, że jest zbyt słaby, żeby je rozwiązać. Zwyczajnie woli wybierać ucieczkę.
Dla bardzo wielu ludzi używki to sposób złagodzenia przeżywanych emocji lub wspomnień o doświadczonych traumach. Nałogowcy trzymają się kurczowo uczucia żalu, złości, nienawiści, smutku, strachu etc., jakby w obawie, że gdy je wypuszczą, to nic im nie zostanie. Te uczucia doprowadzają do szału tak samo mężczyzn, jak i kobiety.
Jedynym sposobem na uwolnienie się jest porzucenie przeżywanych na okrągło emocji, często poprzez wybaczenie temu, kto je nam zafundował.
Podsumowanie
Wymienione wyżej cechy to znaki rozpoznawcze, dzięki którym możemy stwierdzić, czy dany mężczyzna, to słaby mężczyzna. Co prawda nie każdy musi cechować się wszystkimi pięcioma (chociaż i takich jest wiele). Ale jeśli „szczyci” się jedną, to prawdopodobnie inne czają się za pasem. Większość ma to samo źródło – niezwalczenie kobiecej natury.
Najwyższa pora wrócić do naturalnego stanu bycia. Mężczyźni nie powinni zachowywać się jak kobiety. Ta rola jest już zajęta.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach. A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.


Bardzo się cieszę, że jest poruszana kwestia męskości bo rzeczywiście brakuje tego.
To co mnie zastanawia to wspomniane zwalczanie kobiecej natury. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że Bóg włożył w człowieka trochę natury kobiety, trochę mężczyzny, bo sam taki jest choć jest mężczyzną. Nie wydaje mi się, by zwalczanie tej żeńskiej części mężczyzny było zdrowe dla męskiej psychiki. Może chodzi raczej o właściwe ukształtowanie tego pierwiastka w sobie, by był dobrze ukierunkwany? Zwalczanie może prowadzić tylko do zamiatania pod dywan a to znów do kolejnych problemów, które mogą rodzić patlogie zachowania jak bezzasadna agresja czy bezwzględność, wewnętrzne konflikty, niepokój. A przecież Bóg jest dobry i litościwy, choć czasem groźny. To kwestia, która mnie zajmuje i zastanawiam się nad tym.
Ostatecznie mężczyznę kształtuje zarówno matka jak i ojciec, nie widzę potrzeby zwalczania tego czego uczy matka. Raczej widzę tu brak równowagi między nauką od matki a tą od ojca. Tej ojcowskiej jest za mało.
Pozdrawiam serdecznie! 🙂
To zależy, co masz na myśli, pisząc o „kobiecej naturze”. Jeśli chodzi Ci o to, że mężczyzna powinien posiadać w sobie pewną dozę wrażliwości i wyrozumiałości, zgadzam się.
Weźmy na przykład tych wszystkich samców alfa, którzy tylko pozują na twardzieli i to jest jedyna strona ich osobowości. A przynajmniej jedyna, którą pokazują na zewnątrz. Czy tak wygląda męskość? No nie bardzo. Instynktownie czujemy, że tam jest coś nie tak. Czegoś brakuje. Tacy faceci bardziej przypominają karykaturę mężczyzny niż prawdziwego mężczyznę.
Ale to samo dzieje się, kiedy przesuniemy wajchę w drugą stronę. Wtedy otrzymamy strachliwego, słabego, wrażliwego facecika, który w ogóle nie wygląda i nie zachowuje się jak mężczyzna. Jest zniewieściały, jak to się ładnie mówi. A jest taki, bo nigdy nie zawalczył o to, żeby stać się mężczyzną. Męskość rodzi się w kontrze do kobiecości.
To są dwie skrajności.
Z kolei pełny, stabilny męski charakter reprezentuje sobą prawdziwą siłę — nie w formie macho, który boi się okazać jakąkolwiek słabość — ale naturalną, wynikającą z wnętrza. Taki mężczyzna potrafi być niebezpieczny, ale jednocześnie jest łagodny i wyrozumiały.
Dlatego dla chrześcijan ideałem męskości jest Chrystus, który odważnie przeciwstawiał się swoim przeciwnikom, był nawet zdolny do przemocy, ale jednocześnie okazywał miłosierdzie. To jest pełna, dojrzała męskość.