Jesteś naturalnym zwycięzcą, czy przegrywem? Pytam, bo większość osób z pewnością chciałaby zaliczać się do pierwszej kategorii. W końcu bycie naturalnym zwycięzcą musi mieć same zalety, prawda?
Otóż niekoniecznie.
Tak samo bycie przegrywem (wbrew pozorom) nie składa się z samych wad. Może dać ci przewagę życiową, jeśli tylko odpowiednio podejdziesz do swojej sytuacji. Wszystko sprowadza się do tytułowego pytania: jakie jest twoje nastawienie do życia? Heroiczne, czy jednak tchórzliwe?
Zapewne jeszcze nie rozumiesz, o co mi chodzi, dlatego bez zbędnych wstępów przejdźmy do sedna sprawy.
Różnica między naturalnym zwycięzcą, a przegrywem
Żebyśmy mogli kontynuować, musimy zbudować fundament dla naszych rozważań. Dlatego rozpoczniemy od wyjaśnienia, co tak naprawdę rozumiem poprzez terminy:
- naturalny zwycięzca,
- przegryw.
Będzie łatwiej, jeśli w tym celu cofniemy się do rzeczywistości szkolnej, a dokładniej: licealnej.
Naturalny zwycięzca
W przypadku naturalnego zwycięzcy za główny odnośnik do rzeczywistości posłuży nam typowy szkolny sportowiec, którego w naszej historii nazwiemy Jankiem.
Na bazie jego doświadczeń dowiemy się, co skrywa psychologia zwycięzcy.
Zacznijmy od tego, że życie Janka jest dość proste. Kieruje się w nim intuicją i instynktem, bo uchodzi wśród rówieśników za ideał męskości. Ma piękną matkę i przystojnego ojca, więc odziedziczył dobre geny. Ponadto jadł zdrowo, nie brakowało mu pieniędzy i odebrał dobre wychowanie. W efekcie wyrósł na wysokiego, atrakcyjnego i bystrego młodzieńca o szerokich ramionach.
Nie był kujonem-intelektualistą, lecz raczej intuicyjnie inteligentnym człowiekiem.
Jego życie upływało lekko. Zawsze pasował do otoczenia i odnosił sukcesy w sporcie, co czyniło go popularnym wśród kolegów. Zaś dobry wygląd i uznanie rówieśników sprawiały, że zdobywanie sympatii dziewcząt przychodziło Jankowi z dużą łatwością, co z kolei budowało jego pewność siebie.
Był zrelaksowany i wyluzowany. Wszyscy postrzegali go jako sympatycznego i dobrego człowieka.
Teraz zastanówmy się, jak wyglądało jego doświadczenie życiowe pod względem psychologicznym. Jego natura, podobnie jak u mnie czy u ciebie, podąża za głosem życia i pasji. Dlatego popycha go w stronę pięknych kobiet, żeby się z nimi rozmnażał.
Kiedy spotyka w szkole Marysię, śliczną dziewczynę, odczuwa silny impuls. Życie wypełnia go energią, a on sam staje się napięty i pełen pożądania. Myśli sobie: “Boże, ta Marysia jest taka niesamowita i piękna.” Jednak jego reakcja na pożądanie nie ma w sobie nic z neurotyzmu. Jak to się mówi, nie jest wewnętrznie rozdarty.
Jako przystojny i wysportowany chłopak, zawsze otrzymywał pozytywne sygnały od ludzi. Był nagradzany za spontaniczność i zaufanie do swojej intuicji, więc nie ma w nim wewnętrznych konfliktów.
Dlatego gdy pragnie Marysi, podchodzi do niej. Zaś ona, widząc w nim idealnego partnera, odpowiada mu uczuciem. Uwielbia go, zamiast odpychać czy odrzucać.
W efekcie doświadczenie życiowe Janka to ciągła gra napięcia i pasji, gdzie odwaga do działania zgodnie z tą pasją przynosi mu nagrodę w postaci sukcesu, takiego jak np. orgazm. Życie w ten sposób potwierdza, że spełnił swoje zadanie — przekazał DNA pięknej kobiecie, za co otrzymał uczucie szczęścia.
Sportowiec, jako naturalny zwycięzca, podąża za swoimi emocjami i pasjami z instynktowną pewnością siebie, co często prowadzi do sukcesu.
Jednak takie życie wbrew pozorom ma swoje wady. Z powodu braku realnych trudności na swojej drodze, Janek może stać się płytki, naiwny, a nawet trochę oderwany od rzeczywistości i tego, jak działa świat.
Nadrabia to natomiast naturalnym magnetyzmem i odwagą do działania w zgodzie z instynktem, co czyni go fascynującym i urzeka innych ludzi.
Przegryw
Przyjrzyjmy się teraz antytezie naszego sportowca — kujonowi, którego nazwiemy Tomkiem.
Jego przeszłość rysuje się w zupełnie innym świetle. Niestety nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Jego matka paliła papierosy podczas ciąży, co osłabiło jego kości. Zaś ojciec niewiele wiedział o zdrowej diecie, więc podawał mu jedzenie pełne przetworzonych olejów roślinnych. W efekcie Tomek często miał zatkany nos i oddychał przez usta, co wpłynęło na kształt jego twarzy. Stał się tzw. „chin cellem” z cofniętą żuchwą.
Ogólnie rzecz biorąc, nie prezentował się dobrze — był brzydki, słaby i drobny.
W szkole, z powodu zmagań z wadami wzroku i alergiami, wykształcił w sobie charakterystyczną postawę kujona w okularach. Ponadto ze względu na astmę i inne problemy zdrowotne nie mógł uprawiać sportu, co utrudniało mu nawiązywanie przyjaźni i zdobywanie popularności. Spędzał czas w klasie, czytając książki, podczas gdy jego rówieśnicy biegali i przybijali sobie piątki na boisku.
Jednak prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy na drodze Tomka staje Marysia. Chłopak zaczyna bowiem odczuwać te same pragnienia, co Janek, ale nie jest w stanie ich zrealizować.
Porównując kujona i sportowca, dostrzegamy, jak różnie odnoszą się do swoich potrzeb. Nieszczęśliwie wychowany i genetycznie upośledzony Tomek nie osiąga tego, czego pragnie. Jego uczucia wobec Marysi pozostają nieodwzajemnione. Jest niepopularny, uważany za brzydkiego, słabego, kruchego i pozbawionego charyzmy z powodu braku umiejętności społecznych.
Kiedy próbuje zbliżyć się do Marysi, ta reaguje niechęcią. Mówi: “o mój Boże, odejdź ode mnie.” Zaś Janek, sportowiec, rzuca w niego kartonikiem po soku i woła: “zostaw moją dziewczynę w spokoju, przegrywie.”
Takie doświadczenia tylko pogłębiają poczucie odrzucenia i niższości u Tomka.
Życie karze go za jego pragnienia. Kiedy chce być z Marysią, rzeczywistość pokazuje mu, że nie może jej mieć. Nie jest wystarczająco dobry. Nie jest jej wart. W efekcie musi ukryć swoje żądze, bo nie może ich spełnić.
Życie mówi mu: “jesteś cholernym przegrywem, więc lepiej siadaj na dupie i nie podskakuj. Nie dostaniesz tego, czego chcesz.”
To ważne dla zrozumienia, jak różnie naturalni zwycięzcy i przegrywy doświadczają swoich emocji. Kujon czuje w sobie pasję, ale w przeciwieństwie do sportowca, nie jest w stanie jej uwolnić. Jego emocje, zamiast płynąć swobodnie, zostają uwięzione wewnątrz, powodując frustrację i ból.
Oczywiście wszystko to wydaje się przykre, ale ma też swoje zalety.
Zalety bycia przegrywem
Nietzsche wskazywał, że nie ma w życiu sytuacji całkowicie negatywnych. Wszystko, jeśli jesteś wystarczająco silny, może być obrócone na twoją korzyść.
Sportowiec, jako naturalny zwycięzca, prowadzi na pozór łatwe życie, lecz niesie to ze sobą określone konsekwencje. Jak już wspomnieliśmy, taki człowiek może stać się powierzchowny, a nawet naiwny i oderwany od rzeczywistości. Zaś jego impulsywność i instynktowność mogą być zarówno zaletą, jak i przekleństwem.
Z drugiej strony mamy przegrywa, który nie dysponuje pięknem i cnotami naturalnego zwycięzcy. Brak mu siły i odwagi, aby zdobyć Marysię.
Jednak zepchnięcie na margines społeczny ma swoje plusy. Zmusza przegrywa do konfrontacji z własnymi pasjami wewnętrznie, co kształtuje go w inny sposób. Przechodzi do introspekcji, zrozumienia samego siebie i znajdowania metod na osiągnięcie sukcesu z pozycji przegranej.
To rodzi w nim głębię, przebiegłość i kreatywność.
Zwróć uwagę, że sportowiec zajmuje niszę alfa samca. Podobnie jak lew w dżungli wybiera prostą drogę do zwycięstwa. Jego ścieżka jest ścieżką dominującego mięsożercy, zdolnego pokonać każdego w walce o pożądane mięso.
Jednak życie nie sprowadza się do prostego dualizmu. Nie ogranicza się tylko do lwów i ich ofiar. Nie tylko lwy mają prawo do istnienia.
W rzeczywistości natura oferuje fenomenalną różnorodność strategii przetrwania. Istnieją robaki żyjące pod ziemią, muchy składające jaja na zwłokach, sępy, króliki, gazele, rośliny, małe wirusy i pasożyty mieszkające w innych organizmach. Każde z tych zwierząt wybrało inny sposób na przetrwanie i osiągnięcie sukcesu ewolucyjnego.
Życie daje mnóstwo różnych możliwości dotarcia do następnego pokolenia i ciągłej ewolucji w kierunku siły, aby nie zostać pokonanym przez entropię.
Nastawienie heroiczne vs nastawienie tchórzliwe
W odpowiedzi na swoją sytuację przegryw może stać się pomysłowy i spróbować wymyślić alternatywną strategię życiową. Jego kreatywność jawi się tutaj jako zdecydowanie zaleta.
Kujon może zareagować na konkurencję ze strony sportowca na wiele różnych możliwości. To daje mu szansę, by wykazać się pomysłowością. W końcu i tak będzie wypełniony tymi wszystkimi negatywnymi emocjami, więc dobrze byłoby coś z nimi zrobić.
Tylko co?
Standardowa droga herosa
Zastanówmy się nad pierwszą, najbardziej heroiczna reakcją, w której kujon ma szansę przekształcić siebie z przegrywa w zwycięzcę.
Tomek codziennie widzi, jak Janek zjednuje sobie Marysię dzięki swojemu atletycznemu, niemal zwierzęcemu urokowi. Dlatego zamiast siedzieć w kącie i zazdrościć, mógłby wykorzystać swoją frustrację jako motywację do zmiany.
Tomek mógłby powiedzieć do siebie: „Wiesz co? Użyję tej frustracji, by stać się jak sportowiec, a nawet konkurować z nim. Pójdę tam, stanę obok niego i albo go pokonam, albo dołączę do jego drużyny.”
Czy coś w tym stylu…
W efekcie zaczyna uczęszczać na mecze i pojawiać się na treningach. Początkowo inni mogą z niego drwić, ale nie poddaje się. Postanawia być niezłomny jak żołnierz, zwracać uwagę na swoją dietę i uparcie ćwiczyć.
Po pewnym czasie jego wytrwałość i determinacja zaczynają przynosić efekty. Koledzy w końcu zaczynają go akceptować, więc Tomek dostaje się do zespołu. Poza tym otrzymuje swoje pierwsze zaproszenia na imprezy i po czasie — jak w bajce — zdobywa piękną dziewczynę, co czyni go szczęśliwym.
Życie zaczyna wynagradzać wysiłek, który Tomek włożył w przezwyciężanie własnych ograniczeń.
Zauważ też, że w tym scenariuszu Tomek nie skończył jako zwykły sportowiec, podobny do Janka. Stał się kimś o wiele bardziej wartościowym, ponieważ połączył w sobie głębię charakteru kujona z atletyczną siłą i zwierzęcym magnetyzmem.
W efekcie jest kimś lepszym, bo zaczynał po drugiej stronie barykady, co pozwoliło mu zrozumieć głębsze poziomy rzeczywistości.
Alternatywna droga herosa
Kujon, stawiając czoła swojej sytuacji, może zareagować w sposób jeszcze bardziej kreatywny i oryginalny.
To, co opisaliśmy powyżej, jest oczywistą ścieżką bohatera — postępowaniem godnym podziwu, które chcemy widzieć w ludziach. To historia o przemianie z nędzarza w bogacza. O człowieku przezwyciężającym siebie, pokonującym swoją gorycz, przegraną i porażki, by stać się lepszym. To opowieść o samodoskonaleniu w najczystszej postaci.
Jednak Tomek może również podążyć inną ścieżką, wykorzystując swój intelekt i unikatowe talenty.
Bo widzisz, zazdrość i dotychczasowe urazy mogą wziąć nad nim górę, przez co pomyśli: „Nie chcę być jak samiec alfa, nie chcę zmieniać się w sportowca. Chcę zrobić coś innego, chcę być sobą.”
Albo będzie realistą, spojrzy na siebie i powie: „Jestem przegrywem, mam wąskie ramiona, jestem słaby i blady. Poza tym moi rodzice nie kupią mi koktajli białkowych. Muszę pogodzić się z faktem, że nigdy nie będę sportowcem. Nie mogę konkurować na tej płaszczyźnie.”
Niezależnie od tego, czy jego motywacja wynika z wewnętrznej urazy, czy z realizmu, skutek jest ten sam. Musi wymyślić coś innego.
Tutaj w sukurs przychodzi jego kreatywność. Zauważa na przykład, że Marysia uwielbia muzykę. Co chwila chodzi w słuchawkach i słucha jakieś Sanah czy innej popowej piosenkarki (cholera wie, czego dzisiaj słuchają w liceum).
Tomek widzi to, i myśli sobie: “Cholera, też lubię muzykę. Poza tym gram na gitarze i umiem obsługiwać programy muzyczne.”
Dlatego wpada na pomysł, że mógłby robić muzykę i w ten sposób dostać się do głowy Marysi. Widzi, jak ona podziwia muzyków, więc decyduje się stworzyć alternatywną wersję siebie jako artysty. To otwiera przed nim nowe możliwości.
I teraz już wiesz, że wszyscy artyści byli w przeszłości przegrywami, którym nie udało się zostać sportowcami ;D
Cała ta wyższa sztuka i kultura, którą cenisz, została stworzona przez kujonów, którzy chcieli zdobyć Marysię. Co więcej, ta strategia działa. Marysia kocha piękne dźwięki, więc jeśli Tomek stanie się tym, kto tworzy piękne dźwięki, znajdzie się na imprezach. Będzie nawet na scenie. Uznają go za fajnego faceta, który urządza dobre imprezy w sobotnie noce.
Ta strategia pozwala wygrać bez konieczności bycia sportowcem. Dzięki niej, w fascynującym zwrocie akcji, przegryw staje się zwycięzcą.
Teraz widzisz, że porażka ma wiele zalet. Nie jest powodem, by skreślać siebie. Przegryw to ktoś z potencjałem, ponieważ gdy znajdziesz się w złej sytuacji, masz okazję być kreatywnym — zareagować na porażkę i zrobić coś niesamowitego.
Nietzsche mawiał, że miarą człowieka jest to, w jak złej sytuacji może się znaleźć i obrócić ją na swoją korzyść. To symbol psychologicznej witalności.
Pomyśl, jak bardzo inny mógłby być twój los, gdybyś zaczął patrzeć na swoje problemy w ten sposób?
Jednak kreatywność jest pełna niepewności i chaosu. Do tej pory opisaliśmy dwa heroiczne sposoby reakcji na bycie przegrywem, ale możliwości jest więcej. Co gorsza, nie każda z nich ma pozytywny charakter. Wielu powiedziałoby nawet, że to, co opisuję poniżej, jest obrzydliwe.
Droga tchórza
W konfrontacji ze swoimi emocjami przegryw może postanowić działać w sposób bardziej przebiegły i zuchwały. Frustracja wywołana faktem, że Marysia jest tak piękna i nieosiągalna, pcha go w stronę innych działań.
Chce zdobyć dziewczynę, ale jest zbyt strachliwy, by zacząć chodzić na treningi. Na gitarze też nie potrafi grać.
W zasadzie jedynym, co mu wychodzi, jest socjalizacja. Rozumie ludzi, jest subtelny i ma dryg do tego typu gierek. Można nawet powiedzieć, że zachowuje się jak kobieta. Dlatego postanawia wykorzystać swoje niezbyt heroiczne umiejętności i opracowuje plan zdobycia Marysi poprzez wyeliminowanie Janka z gry.
Jak to robi?
Gdy Janek jest na treningu, a Marysia w bibliotece, przegryw decyduje się dołączyć do niej. Podchodzi i przedstawia się jako przyjazny znajomy. Może nawet sugeruje, że jest gejem, aby wypaść jak najbardziej bezpiecznie i nieszkodliwie w jej oczach. Pokazuje, że nie jest seksualnym zagrożeniem.
Przysiada się i zaczyna z nią żartować w dziewczęcy sposób. Mówi też o wspólnych zainteresowaniach, np. że też słucha Sanah. W końcu zdobywa zaufanie Marysi. Może nawet przekonuje ją, żeby odrabiali wspólnie zadania domowe.
Gdy to się uda, przegryw przechodzi do drugiego aktu przedstawienia.
Przebywając z Marysią, zaczyna nią manipulować. Zniekształca obraz Janka, który dziewczyna ma w głowie. Krok po kroku wskazuje na cechy mogące być negatywnie odbierane i podkreśla je, mówiąc coś w stylu:
„Sportowcy są impulsywni i naiwni, trochę jak jaskiniowcy. To nie intelektualiści, jak my. Przecież ja i ty jesteśmy wyrafinowani. Czytamy książki, więc jesteśmy lepsi od jakiegoś tam sportowca. Mamy w sobie ten społeczny spryt, rozumiemy subtelność, mamy te kobiece cechy, jesteśmy przebiegli, kreatywni… jesteśmy parą sprytnych dziewczynek, prawda? W porównaniu do nas mężczyźni to durnie.”
Na początku Marysia prawdopodobnie nie będzie podatna na te sugestie. Nie zakorzenią się w niej, bo kobiece instynkty i tak będą ją pchały w stronę zwycięzców pokroju Janka.
Jednak istnieje szansa, że z czasem dziewczyna zacznie podważać własne wyobrażenie Janka jako niezwyciężonego sportowca. Może ujrzy go w innym świetle — bardziej jako komiczną postać. Wiedziona manipulacjami Tomka dostrzeże żałosne, problematyczne strony naturalnego zwycięzcy.
Oczywiście przyjaciel przegryw będzie wtedy w pogotowiu i powie: „Myślę, że widziałem Janka, jak rozmawiał z inną dziewczyną. Nie wiem, pewnie to jego przyjaciółka czy coś. Nie chcę nic sugerować. Gadał z jakąś laską z brązowymi włosami, a ty jesteś blondynką. Nie wiem, o co chodziło”.
I nagle Marysia zaczyna się denerwować. Czuje się zagrożona. Narastają w niej wątpliwości co do swojego związku.
A przyjaciel przegryw stoi obok i mówi: „Och, płaczesz? Może powinnaś przyjść do mnie, porozmawiać. Spędzimy razem czas i obgadamy, co zrobisz z Jankiem.” To jego szansa na zbliżenie się do niej.
W tym scenariuszu przegryw wykorzystuje pełną moc swojego przebiegłego geniuszu i kreatywnych możliwości do przekształcenia wizerunku Janka w umyśle Marysi.
Pragnąc władzy, sukcesu i dziewczyny, Tomek posunął się tak daleko, by stworzyć cały schemat kłamstw. Całą światopoglądową fikcję. Stworzył zaklęcie i rzucił je na umysł Marysi, by uczynić siebie dobrym, a Janka złym.
To ciekawy wynalazek. Nietzsche nazywał go reewaluacją moralności.
W realnym życiu Tomek jest przegrywem, a Janek zwycięzcą. Janek jest dobry, przystojny, silny, atletyczny, instynktowny, popularny, a Tomek to przegryw, kujon i brzydal. Ale jego geniusz i pragnienie Marysi jest tak silne, że tworzy całkowicie fałszywą, wymyśloną i oderwaną od życia historię.
Co więcej, ze względu na sposób, w jaki działa ludzka cywilizacja, jego taktyka może się powieść.
Dlatego wpaja w umysł Marysi fikcję. Przedstawia Janka jako impulsywnego, głupiego, nierozważnego i złego, a wszystkie jego zalety jako wady. Natomiast siebie maluje jako coś dobrego. Nie jest przegrywem i kujonem, tylko myślącym, uduchowionym, społecznie wyrafinowanym, kulturalnym małym człowieczkiem. Jest serdecznym przyjacielem, a nie bezdusznym sportowcem.
Warto to zrozumieć.
Przegryw posunie się naprawdę daleko, żeby zdobyć Marysię. Będzie kłamał o całej naturze rzeczywistości i bez mrugnięcia okiem zbuduje fałszywą ideologię czy zakłamane społeczeństwo, żeby tylko zniszczyć obraz męskości, do którego nie jest w stanie dorosnąć przez własną słabość.
Współczesna dominacja przegrywów
Teraz, kiedy opisałem ten schemat, łatwo zauważysz, że w dzisiejszym świecie zachodnim obserwujemy coś w stylu dominacji przegrywów. Z wszystkich mediów wylewa się ściek kłamstw (mniej lub bardziej subtelnych), które mają na celu podkopanie idei męskości.
Męski mężczyzna już nie jest męski, tylko toksycznie męski.
Naturalne męskie cechy, takie jak chęć rywalizacji, podziw dla siły i umiejętności, niechęć wobec ludzi o mentalności ofiary, przywództwo w rodzinie i wiele innych są dzisiaj przedstawiane jako coś złego.
Zupełnie jakby panowała jakaś zmowa przegrywów i zniewieściałych facecików, którzy mają na celu zniszczenie prawdziwych mężczyzn.
Skrajnie destrukcyjna droga tchórza
Tym oto sposobem docieramy do najmroczniejszej drogi, którą może obrać Tomek.
Zdarza się, że strategie przegrywa nie działają. Czasami nie może wygrać, przez co niezaspokojone pragnienia wywołują w nim frustrację. Jako że nie potrafi pokonać Janka, nigdy nie zaciągnie Marysi do łóżka.
W takich momentach niezdolny do spełnienia swoich pragnień przegryw może zacząć myśleć o zemście. Pasja, której nie potrafi wyrazić w zdrowy sposób, pozostaje w nim, wrze i zniekształca jego percepcję rzeczywistości.
Zaczyna wyrywać sobie włosy i fantazjuje o zmianie natury szkoły — o całkowitym zniszczeniu Janka. Kupuje broń, patrzy na nią i wyobraża sobie, że pewnego dnia wejdzie do środka i na zawsze pozbędzie się problemu.
Zemści się na nich wszystkich, pokaże im, kto jest fajny, kto jest silny, kto ma władzę.
Wreszcie uwolni swoje emocje. Nie będzie to orgazm, radość czy świętowanie wśród zwycięzców i Marysi. Jego emocją będzie zemsta.
Więc Tomek wchodzi do szkoły z półautomatycznym karabinem i znajduje każdą Marysię i każdego Janka, a następnie niszczy ich piękno. To jego ostateczna orgia przemocy, ostateczne uwolnienie.
Dziwnym trafem po fakcie nikt nie może zrozumieć, dlaczego Tomek to zrobił. Czy oszalał? Skąd w nim tyle agresji? Nikt nie pojmuje jego skali frustracji, którą demony umysłu wykorzystują do podpowiadała mu: “jedynym rozwiązaniem jest destrukcja.”
Właśnie dlatego mentalne przegrywy, czyli słabi i żałośni ludzie, są najbardziej niebezpieczni. Takie osoby skrywają w sobie ogromne pokłady nienawiści i frustracji, które są dodatkowo potęgowane przez uczucia zazdrości i urazy. W efekcie mogą fantazjować o ekstremalnych formach okrucieństwa i szaleństwa jako środku do osiągnięcia swojej zemsty.
Podsumowanie
Pokazując komuś, kto boryka się z frustracją i urazą, że może przekształcić te emocje w coś pozytywnego — coś heroicznie twórczego — możemy zaoferować cenną perspektywę. W obecnych czasach, kiedy społeczeństwo jest przepełnione resentymentami i uczuciem porażki, taka możliwość transformacji jest bardziej istotna, niż kiedykolwiek.
Zamiast słuchać demonów, które czają się w twojej głowie i czekają na odpowiedni moment, by podsunąć ci jakiś diabelski pomysł, zacznij działać w rzeczywistym świecie.
Porażka może być katalizatorem pozytywnych zmian i dalszego rozwoju. Ponadto podążając ścieżką heroizmu, przy okazji staniesz się większym i bardziej dojrzałym człowiekiem.
W epoce, w której żyjemy, pełnej wyzwań i niepewności, umiejętność porzucenia frustracji na rzecz twórczej siły jest wyjątkowo cenna. Nie tylko w środowisku licealnym, gdy próbujesz zdobyć względy dziewczyny — to tylko przykład, dzięki któremu schemat jest lepiej zrozumiały.
Heroiczne podejście do życia pomoże ci w każdym sektorze działalności ludzkiej.
Uwagami, przemyśleniami albo osobistymi doświadczeniami w tym temacie możecie podzielić się w komentarzach (albo napisać do mnie bezpośrednio). A jeśli uznaliście tekst za ciekawy i/lub pomocny, podzielcie się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnijcie na stronę facebook’ową bloga i polubcie moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Po pierwsze, Marysia nigdy nie będzie pożądała Tomka tak bardzo jak Janka (jeżeli w ogóle). Oczywiście, jeżeli Tomek osiągnie sukces finansowy, być może będzie mógł sobie ją „kupić” – ale nie kupi seksualnego popędu, a ten z uwagi na jego fizyczną ułomność będzie wykluczony. Jeżeli chodzi zaś o możliwość awansu społecznego to generalnie jest ona bardzo mocno ograniczona – czasem zdarzają się chwile przełomu (jak w Polsce po 1945 r., kiedy miliony zabiedzonych chłopów z przeludnionych wsi ruszyły do budujących się miast i nowych zakładów pracy), ale rzeczywistość daleka jest od korwinowskich historyjek o paróweczkowych potentatach.
Urodzenie się w niewłaściwym środowisku z niewłaściwymi genami w 99% przypadków skazuje cię na wegetację, życie bez większego sensu. Rzecz jasna można cope’ować i np. zostać profesorem, którego praca niemalże nikogo nie interesuje, a już na pewno nie wywoła u żadnej kobiety kisielu w majtkach. Nawet jednak to stanie się udziałem tych najbystrzejszych, bo szczytem dla losowego Mariusza będzie gównorobota u prywaciarza.
Nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele człowiek może zmienić. Nawet w swoim wyglądzie — i to bez żadnych drastycznych kroków, takich jak operacje plastyczne itp. Wiele ułomności, które ludzie wiążą z genami, wcale od nich nie zależy (np. cofnięta żuchwa to nie efekt złych genów, tylko złych nawyków i można to naprawić). Gorzej, jeśli ktoś jest kaleką (fizycznym lub umysłowym), ale nawet wtedy nic nie jest przesądzone.
Tekst napisałem na przykładzie walki o dziewczynę w liceum, żeby był łatwo zrozumiały, ale kobiety nie są całym światem. Prawdę mówiąc, są tylko jego małym wycinkiem. Życie się wokół nich nie obraca, więc taki Mariusz ma jeszcze wiele miejsc do realizowania się.
Niewłaściwe środowisko i geny na nic nie skazują. To tylko wymówki doomerów, którym nic się nie chce. A korwinowe historyjki o paróweczkach są jak najbardziej prawdziwe w wolnym świecie 😉 Problem polega na tym, że socjalistyczny zachód zaczyna coraz bardziej przypominać kolonię karną.
Zresztą w dzisiejszych czasach nie jest ciężko być „lepszym” od innych, bo coraz więcej ludzi wrzuca swoje życie do śmietnika i jeszcze przed 30. odwiesza rękawice, mówiąc „mam dosyć”.
Jestem kobieta i mi sie wpis spodobal.
Miło mi to słyszeć 😉