Pisząc poprzedni tekst przyszła mi do głowy myśl, że nasze współczesne, społeczno-kulturowe wychwalanie kobiety i kobiecości ponad wszystko jest w istocie cofnięciem się w rozwoju. Ludzkość zaczynała od wychwalania natury, „matki, która nas karmi”, a słabi mężczyźni bili pokłony przed jej podobiznami i w oczywisty sposób bali się kobiet ze swojego plemienia, nie rozumiejąc ich natury i „mocy stwarzania życia”, jaką posiadają.
Kategoria: O rodzinie
Wszystko, co musisz wiedzieć o relacjach w rodzinie
„Silne kobiety” czy po prostu słabi mężczyźni? cz. 2
„Silne kobiety” czy po prostu słabi mężczyźni? Cz. 1
Dziś wszyscy jesteśmy nauczani, żeby podziwiać „silne kobiety”. Zaczyna się to od naszych osobistych matek, którym (jak wszyscy mówią) należy się szacunek, miłość i wdzięczność. Potem przechodzimy w świat szkolny, gdzie stanowcza większość nauczycieli to kobiety, a finalnie lądujemy w społeczeństwie, które uważa, że kobiety powinno się chronić, podziwiać, wspierać i motywować, a przy tym nie widzi żadnej hipokryzji w tym, żeby nadal określać je jako „silne kobiety”.
Problem polega na tym, że w całej tej zawierusze wokół kobiet gubi się mężczyzna. Gubi się ojciec, jego absolutnie niezbędna rola w życiu dziecka, a co za tym idzie – nikt młodych ludzi nie uczy szacunku do taty. Ba! Nikt nie uważa, że w ogóle istnieje taka konieczność! Ojciec dziś jest mylnie uważany za mało znaczący dodatek do rodziny (dzieci akceptujące ten pogląd będą cierpiały całe życie), którego równie dobrze mogłoby nie być.
Głowa rodziny.
Dlaczego to mężczyzna jest liderem?
Na blogu już kilkukrotnie pisałem, że to do mężczyzny należy rola przewodzenia — zarówno związkowi, jeśli w grę wchodzi jedynie para, jak i rodzinie, gdy do całości dołączają dzieci. Jednak do tej pory nie miałem jeszcze okazji dokładniej wyjaśnić, dlaczego tak jest.
Matka
Przejście z jej domu do domu ojca
Matka pojawiła się już w ostatnim wpisie. Poruszałem w nim problem domu rodzinnego, oporów współczesnych, dorosłych dzieci przed opuszczeniem go i kosztów – zarówno psychicznych, jak i fizycznych – które się z tym wiążą.
W tym tygodniu chciałbym ugryźć temat od innej strony. Zajmę się relacją, która związuje matki z ich dziećmi i katastrofalnym skutkiem tego, co potocznie nazywa się „nieodcięciem pępowiny”.
Ze szczególnym uwzględnieniem konsekwencji wynikających z tego dla synów.
Rodzice i dorosłe dzieci
Jak niszczy Cię dom rodzinny?
Rodzice. Według danych Eurostatu prawie 45% ludzi w wieku 18-35 lat wciąż z nimi mieszka. Ponad połowa (60%) z nich to mężczyźni. Blisko 3 000 000 (trzy miliony) dorosłych mężczyzn zwleka z wyfrunięciem z rodzinnego gniazda. Innymi słowy: mamy w Polsce trzy miliony maminsynków, co (procentowo) plasuje nasz kraj w europejskiej czołówce.
Dlaczego tak się dzieje?
Ojciec, jego brak i głód, który się z tym wiąże.
Całą masę narzekań współczesnych, młodych mężczyzn da się sprowadzić do jednego sformułowania:
– Brakuje mi ojca.
Historię ojcowskiej pozycji w społeczeństwie można streścić jako mozolny, acz nieubłagany upadek z szacunku i podziwu, do wyszydzania i nieważności. Niestety, w tym upadku biorą udział także ich synowie, dla których tata – jako pierwszy przedstawiciel męskości i pierwszy wzór do jej naśladowania – w pewnym wieku staje się o wiele ważniejszy od matki.
Brak ojca lub słaby ojciec = słaby syn (córka również na tym cierpi, ale z racji bycia dziewczynką nie tak bardzo, jak chłopcy).






