Na blogu już kilkukrotnie pisałem, że to do mężczyzny należy rola przewodzenia — zarówno związkowi, jeśli w grę wchodzi jedynie para, jak i rodzinie, gdy do całości dołączają dzieci. Jednak do tej pory nie miałem jeszcze okazji dokładniej wyjaśnić, dlaczego tak jest.
Kategoria: O męskości
Znajdziesz tu wszystko, co musisz wiedzieć o byciu mężczyzną.
Głowa rodziny.
5 przykazań szanującego się mężczyzny w kontaktach z kobietami
Życie mamy jedno – i to na ogół wystarczająco długie, żebyśmy zdążyli pożałować swoich głupich, albo niezbyt przemyślanych decyzji. W przypadku mężczyzn bardzo często wiążą się one z kobietami. Chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że największym wyzwaniem w naszym męskim życiu jest związek z płcią przeciwną. Kryje on w sobie wiele niebezpieczeństw – tym większych, im bardziej bezmyślnie się na niego zdecydujemy.
Matka
Przejście z jej domu do domu ojca
Matka pojawiła się już w ostatnim wpisie. Poruszałem w nim problem domu rodzinnego, oporów współczesnych, dorosłych dzieci przed opuszczeniem go i kosztów – zarówno psychicznych, jak i fizycznych – które się z tym wiążą.
W tym tygodniu chciałbym ugryźć temat od innej strony. Zajmę się relacją, która związuje matki z ich dziećmi i katastrofalnym skutkiem tego, co potocznie nazywa się „nieodcięciem pępowiny”.
Ze szczególnym uwzględnieniem konsekwencji wynikających z tego dla synów.
Toksyczna męskość
Prawda czy bzdura?
To, co w Ameryce i na zachodzie Europy dzieje się na porządku dziennym, powoli zaczyna napływać i do nas. Może nie powinniśmy się dziwić, skoro miłość Polaków do Stanów Zjednoczonych trwa od wielu lat, a tamtejsze trendy prędzej czy później znajdują swoich fanów na naszej rodzimej ziemi. Z tego powodu od pewnego czasu możemy obserwować rodzącą się u nas antymęską narrację, z flagowym terminem „toksyczna męskość” na sztandarach.
Termin ów został ukuty przez środowiska feministyczne. Jest jednym z całej gamy oskarżeń, wymierzonych już nie tylko w mężczyzn, ale w całe społeczeństwo zachodnie (które jest owych mężczyzn dziełem).
Rodzice i dorosłe dzieci
Jak niszczy Cię dom rodzinny?
Rodzice. Według danych Eurostatu prawie 45% ludzi w wieku 18-35 lat wciąż z nimi mieszka. Ponad połowa (60%) z nich to mężczyźni. Blisko 3 000 000 (trzy miliony) dorosłych mężczyzn zwleka z wyfrunięciem z rodzinnego gniazda. Innymi słowy: mamy w Polsce trzy miliony maminsynków, co (procentowo) plasuje nasz kraj w europejskiej czołówce.
Dlaczego tak się dzieje?
Kręgosłup i serce, cz. 2
Miłość prawdziwego mężczyzny
W poprzednim wpisie dokonałem rozdziału pomiędzy mężczyznami i „miłymi facetami”. Napisałem wtedy, że dzieli ich solidny kręgosłup – pierwsi twardo obstają przy swoich poglądach i potrafią być niebezpieczni; drudzy, w pogoni za sympatią otoczenia czy swojej wybranki, zamieniają się w galarety społeczne, kiwają grzecznie na każdą usłyszaną opinię, nawet jeśli sami myślą zupełnie co innego.
Dzisiejszy temat jest przedłużeniem poprzedniego. Porozmawiamy o drugim członie tytułu: sercu mężczyzny. Panie i panowie, czapki z głów – dzisiaj zajmiemy się miłością.
To ona pozwala twardemu, pewnemu siebie facetowi obrać odpowiednią drogę; ukierunkować siłę, chęć podejmowania ryzyka i waleczność tam, gdzie można zrobić z nich dobry użytek. „Dobry”, czyli taki, który służy jemu i innym.
Kręgosłup i serce, cz. 1
Antidotum na syndrom „miłego faceta”
Czego brakuje niedojrzałemu chłopcu, a jest ważną cechą mężczyzny z krwi i kości? Co sprawia, że kobieta czuje się przy swoim wybranku bezpiecznie, szanuje go i jego decyzje, nawet jeśli niezbyt przypadły jej do gustu? Dlaczego płeć piękna gardzi „miłymi facetami”?
Powierzchownych odpowiedzi może być wiele, ale zastanawiając się nad nimi szybko odkryjemy, że sprowadzają się do podstawowych braków w charakterze danego delikwenta.
Chodzi o słabość. Brak siły.
Pewność siebie czy szacunek do siebie? Co wybrać?
Nasz świat jest skonstruowany tak, by nagradzać osoby cechujące się pewnością siebie. Więcej: my, ludzie, nasza biologiczna budowa, każe nam lgnąć do pewnych siebie osobników. Podziwiamy ich, chcemy być z nimi kojarzeni, a co najważniejsze: poprzez przebywanie w pobliżu próbujemy nauczyć się tej trudnej sztuki.
W dzisiejszym świecie mamy cały legion coachów i mówców motywacyjnych, którzy są bardziej niż skorzy pomóc nam w naszych staraniach. Ale ile ich interwencja jest warta? Obawiam się, że niewiele, bo po początkowym uniesieniu i poczuciu, że możemy wszystko, większość z nas zjeżdża z powrotem do swojej nory.
Dlaczego tak się dzieje?
Męska przyjaźń, wspólnota i wartość, jaką ze sobą niosą.
Mówiąc o męskich przyjaźniach, a szczególnie wspólnotach, nie mam na myśli grupy rówieśniczej, kolegów, z którymi dorastałeś. Nie chodzi o to, że się nie nadają, albo że czegoś im brakuje – mogą być ważną częścią owej wspólnoty, ale na pewno nie jedyną.
Jaki jest problem z grupą rówieśniczą?
A no taki, że zostawiona samopas, będzie się uczyć życia od siebie nawzajem.
„Co w tym złego?” – zapytacie.
„A co o życiu może wiedzieć banda nastolatków?” – mógłbym zapytać w odwecie. Ba, nawet dwudziestolatkowie nie grzeszą mądrością (żeby nie powiedzieć, że w większości przypadków nadal są kompletnymi idiotami i nie zdisować się jeszcze bardziej ;)) – średnio jako taką wiedzę o życiu zdobywamy dopiero, gdy zbliżamy się do trzydziestki.
Ojciec, jego brak i głód, który się z tym wiąże.
Całą masę narzekań współczesnych, młodych mężczyzn da się sprowadzić do jednego sformułowania:
– Brakuje mi ojca.
Historię ojcowskiej pozycji w społeczeństwie można streścić jako mozolny, acz nieubłagany upadek z szacunku i podziwu, do wyszydzania i nieważności. Niestety, w tym upadku biorą udział także ich synowie, dla których tata – jako pierwszy przedstawiciel męskości i pierwszy wzór do jej naśladowania – w pewnym wieku staje się o wiele ważniejszy od matki.
Brak ojca lub słaby ojciec = słaby syn (córka również na tym cierpi, ale z racji bycia dziewczynką nie tak bardzo, jak chłopcy).










