Dzisiaj miał być inny temat, ale katowickie newsy jakoś mnie zniosły w tę stronę.
Jak widzisz, temat ciężki, ale za to tekst lekki, bo krótki 😉
Przygotuj się na trochę filozofowania z mojej strony.
Dzisiaj miał być inny temat, ale katowickie newsy jakoś mnie zniosły w tę stronę.
Jak widzisz, temat ciężki, ale za to tekst lekki, bo krótki 😉
Przygotuj się na trochę filozofowania z mojej strony.
Nie dziwią mnie kobiety, które głośno dyskutują o problemach, bo to niejako ich natura. Ale mężczyźni? Niestety coraz więcej facetów łyka kobiecego bakcyla. Wierzą, że gdy dzielą się problemami i są wrażliwi w związku, zbliżają się do kobiety albo „wynoszą związek na nowy poziom”.
Nie, mężczyzno. Nie rób tego. Każda taka chwila słabości wystrzeli ci rykoszetem w twarz w najmniej spodziewanym momencie.
Uważasz inaczej? W takim razie przeczytaj artykuł.
Ostatnio przyszło mi do głowy coś, o czym myślałem już kiedyś, ale jeszcze nie miałem okazji rozwinąć tematu. Mianowicie: gdzie zgubił się okres kawalerstwa w życiu każdego mężczyzny? Wielu osiemnastolatków wchodzi w dorosłość już z dziewczyną u boku albo żyje na łasce rodziców, póki takowej nie znajdzie. W efekcie nigdy nie poznają, jak smakuje kawalerskie życie.
To duży błąd, który będzie miał kolosalny wpływ na dalszy rozwój mężczyzny.
Dlaczego?
O tym więcej w artykule.
Gniew zmienia mężczyzn w kobiety. Nie wierzysz? Ten artykuł wyjaśni ci, dlaczego.
Tekst poparty kilkoma badaniami naukowymi i artykułami zewnętrznymi.
Kontynuuję tradycję sprzed roku i przed świętami poświęcam artykuł tematowi bliskiemu chrześcijaństwu. Ale bez obaw, wciąż pozostaniemy w obrębie kwestii związanych z męskością, kobiecością i związkami. Wbrew pozorom ateizm ma z nimi wiele wspólnego.
Bo dlaczego wychowane w tradycyjnych, katolickich domach dzieci wyrastają na ateistów? To pytanie od lat nurtuje księży, wierzących i ogólnie cały chrześcijański świat.
A ja mam na nie odpowiedź.
Jaką?
O tym przeczytasz w artykule. Dlatego bez przeciągłych wstępów zabierzmy się do naszych okołoświątecznych rozważań.
W poprzedniej części przyglądaliśmy się, jak ewoluuje społeczeństwo, gdy władza powoli przechodzi w ręce kobiet. Natomiast dziś poświęcimy czas najmniejszym komórkom społecznym, którymi są rodzina i związek.
Tutaj najwyraźniej widać, że każdy mężczyzna podążający za kobietą cierpi.
Za każdym razem, gdy mężczyzna podąża za kobietą, cierpi.
Dzisiaj, gdy do naszego społeczeństwa i kultury przekrada się nowa wizja — zamiana ról — widzimy to coraz wyraźniej. Motywowane zewsząd kobiety wyskakują przed szereg, a zniechęcani wszystkimi siłami mężczyźni usuwają się w cień.
Pytanie brzmi: czym to się skończy? Czy kobieta sprawdza się w roli lidera? Czy zaburzenie tradycyjnej hierarchii przyniesie pozytywne skutki?
„Nie” — brzmi moja odpowiedź. W artykule pokażę ci, dlaczego.
Mimo że uważam większość poezji (szczególnie tej współczesnej) za domenę kobiet i zniewieściałych mężczyzn, wśród dawnych wierszy nieraz trafiam na perełki. Jedną z nich jest „If” Rudyarda Kiplinga.
To wiersz o tyle wyjątkowy, że idealnie podsumowuje, kim jest prawdziwy mężczyzna.
Na pewno nie uszło twojej uwadze, że w ostatnich dniach wiedźmy (pod oficjalną nazwą „Strajk Kobiet”) zdominowały ulice polskich miast. Fascynujące, prawda? Nie kryję — sam z ciekawością obserwowałem to, co się działo. Szczególnie jedna rzecz nie dawała mi spokoju.
Dlaczego jedynym, o co potrafią walczyć nasze współczesne „silne i wyzwolone” kobiety, jest prawo do aborcji?
Nie to, że pod pretekstem fałszywej pandemii rząd każe nam nosić kagańce na ustach.
Nie to, że kolejna ustawa antycovidowa ładuje nam na barki więcej ograniczeń wolności, podatków i prawdopodobnie obowiązkowe szczepienia.
Nawet nie żadna cnota, która jest tradycyjnie kojarzona z kobiecością.
Nic z tych rzeczy. Wedle naszych cudownych kobiet fundamentem feminizmu jest aborcja. Najważniejszym filarem współczesnej kobiecości jest prawo do mordowania dzieci.
Ciekawe.
Bardzo dobitnie świadczy to o kondycji dzisiejszych kobiet.
Jak wiecie, rząd krok za krokiem stara się uczynić z nas niewolników w imię fikcyjnej pandemii. Tym samym każdemu w jakiś sposób uprzykrza życie. Mi również, przez co ostatnio nie miałem głowy do przygotowywania artykułów. Jednak bez obaw — wrócę ze zdwojoną siłą już niedługo! Kto wie, może nawet będę miał dla was niespodziankę? Póki co wybaczcie zastój i oczekujcie kolejnych wpisów w najbliższej przyszłości!