Zawsze ktoś musi przewodzić. Tak jak w rządzie jest premier, w partii jej przewodniczący, w firmie prezes, w drużynie lider, tak samo w związku jest osoba, która prowadzi, oraz osoba, która podąża. Ba! Nawet w tzw. związkach homoseksualnych partnerstwo nie istnieje. Ktoś jest bardziej męski i staje się liderem, a ktoś jest bardziej kobiecy i staje się uległy. Nie ma równości, o której próbują przekonać nas współcześni specjaliści i populistyczne mrzonki o wspólnym podejmowaniu decyzji.
Zawsze musi być ktoś, kto powie ostatnie słowo, kto weźmie na siebie odpowiedzialność zarówno za sukces tego, co się ustaliło, jak i za porażkę.










