Mimo że dziś miała pojawić się kontynuacja ostatniego wpisu o partnerstwie (a raczej jego nieistnieniu), to postanowiłem przenieść ją na kolejny tydzień, a w zamian zająć się czymś związanym ze zbliżającym się okresem świątecznym. Nie odbiegniemy przy tym za bardzo od tematu męskości, bo przyznaję, że będę dziś opowiadał o Bogu, ale ze szczególnym naciskiem na to, dlaczego Bóg Ojciec jest przede wszystkim Bogiem mężczyzn, a dopiero w następnej kolejności kobiet. Nie możecie się doczekać odpowiedzi? Ja też, więc przejdźmy do rzeczy.
Tag: męskość
Nie ma czegoś takiego, jak partnerstwo
Zawsze ktoś musi przewodzić. Tak jak w rządzie jest premier, w partii jej przewodniczący, w firmie prezes, w drużynie lider, tak samo w związku jest osoba, która prowadzi, oraz osoba, która podąża. Ba! Nawet w tzw. związkach homoseksualnych partnerstwo nie istnieje. Ktoś jest bardziej męski i staje się liderem, a ktoś jest bardziej kobiecy i staje się uległy. Nie ma równości, o której próbują przekonać nas współcześni specjaliści i populistyczne mrzonki o wspólnym podejmowaniu decyzji.
Zawsze musi być ktoś, kto powie ostatnie słowo, kto weźmie na siebie odpowiedzialność zarówno za sukces tego, co się ustaliło, jak i za porażkę.
Jak mężczyźni (i kobiety) niszczą sobie życie?
Piekło to nie jakiś abstrakcyjny termin, nie mający większego znaczenia, ani miejsce, do którego można trafić po śmierci, tylko całkiem realny stan ludzkiego istnienia. Ziemskie piekło, bo o nim tutaj mowa, jest tak samo namacalne, jak pierwszy lepszy przedmiot, który możemy wziąć do ręki, tylko że – w przeciwieństwie do przedmiotu – je mierzymy nieco inaczej, niż za pomocą wagi czy linijki.
Ziemskie piekło mierzymy własnym, szeroko pojętym cierpieniem. I chociaż może zabrzmieć to nad wyraz surowo, to po dłuższym zastanowieniu każdy powinien zauważyć prawdę w tym stwierdzeniu: lwią część tych cierpień człowiek sprowadza na siebie sam.
„Silne kobiety” czy po prosty słabi mężczyźni? cz. 3
Chłopcy zdobywają kobiety
Przeszliśmy drogę od rodziny i wychowania do tego, w jaki sposób te rzeczy przekładają się na późniejsze życie w społeczeństwie. Dzisiaj chciałbym nieco poszerzyć tę analizę i tym samym zakończyć cały cykl. Poszerzyć o niezwykle istotną sprawę, bo o relację między dwiema płciami, które nie bardzo wiedzą, co to znaczy być kobietą i mężczyzną.
Sprawdzimy, jak chłopcy zdobywają dziewczyny.
„Silne kobiety” czy po prostu słabi mężczyźni? cz. 2
Społeczeństwo
Pisząc poprzedni tekst przyszła mi do głowy myśl, że nasze współczesne, społeczno-kulturowe wychwalanie kobiety i kobiecości ponad wszystko jest w istocie cofnięciem się w rozwoju. Ludzkość zaczynała od wychwalania natury, „matki, która nas karmi”, a słabi mężczyźni bili pokłony przed jej podobiznami i w oczywisty sposób bali się kobiet ze swojego plemienia, nie rozumiejąc ich natury i „mocy stwarzania życia”, jaką posiadają.
„Silne kobiety” czy po prostu słabi mężczyźni? Cz. 1
Dziś wszyscy jesteśmy nauczani, żeby podziwiać „silne kobiety”. Zaczyna się to od naszych osobistych matek, którym (jak wszyscy mówią) należy się szacunek, miłość i wdzięczność. Potem przechodzimy w świat szkolny, gdzie stanowcza większość nauczycieli to kobiety, a finalnie lądujemy w społeczeństwie, które uważa, że kobiety powinno się chronić, podziwiać, wspierać i motywować, a przy tym nie widzi żadnej hipokryzji w tym, żeby nadal określać je jako „silne kobiety”.
Problem polega na tym, że w całej tej zawierusze wokół kobiet gubi się mężczyzna. Gubi się ojciec, jego absolutnie niezbędna rola w życiu dziecka, a co za tym idzie – nikt młodych ludzi nie uczy szacunku do taty. Ba! Nikt nie uważa, że w ogóle istnieje taka konieczność! Ojciec dziś jest mylnie uważany za mało znaczący dodatek do rodziny (dzieci akceptujące ten pogląd będą cierpiały całe życie), którego równie dobrze mogłoby nie być.
Męska czytelnia #2
Gdzie ci mężczyźni?
Podchodziłem do Gdzie ci mężczyźni? z rezerwą, bo mamy do czynienia z pozycją psychologiczną, której współautorem jest kobieta, co w wypadku tego tematu nie mogło świadczyć dobrze o jakości gotowego dzieła. Co prawda Zimbardo, jako główny autor, oprócz robienia za reklamę książki, mógłby windować oczekiwania czytelnika – w końcu jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy współczesnej psychologii. Niestety, moich nie windował, bo podczas własnej pracy naukowej miałem okazję czytać kilka wywiadów dotyczących męskości z nim w roli głównej i gładko wpadały one w narrację „jacy mężczyźni są żałośni, a kobiety cudowne”. „Podziękował” – pomyślałem wtedy i zapomniałem o temacie.
Aż do niedawnego sięgnięcia po książkę, którą napisał we współpracy z wymienioną już doktorantką. Przejdźmy więc do rzeczy: co możemy znaleźć w Gdzie ci mężczyźni?
„Kobieta po prostu jest, mężczyzna musi się stać”, czyli
Dlaczego cierpimy dziś na niedobór prawdziwych mężczyzn?
Jak pisze Camille Paglia, dawna feministka i krytyk społeczny:
Kobieta po prostu jest, mężczyzna musi się stać. Męskość jest ryzykowna i nieuchwytna. Jest osiągana na drodze buntu wobec kobiety i potwierdzana wyłącznie przez innych mężczyzn.
W tekście rozwiniemy ten temat.
Upadek mężczyzn?
Dlaczego mężczyźni słabną i niewieścieją?
W prasie co i rusz można natknąć się na tematy poświęcone męskości, gdzie samozwańczy eksperci próbują wyjaśnić tzw. „upadek mężczyzn”. Czasem robią to z litościwą manierą ludzi chcących pomóc, czasem z dumą i wyższością, jakby czekali na to od wieków (tak dzieje się najczęściej wtedy, gdy głos zabierają sfrustrowane kobiety, skrycie nienawidzące mężczyzn).
My postaramy się spojrzeć na sprawę obiektywnie. Co takiego dzieje się z mężczyznami, że tak często wytyka się im słabość? Czym dzisiejszy facet różni się od tego, który żył dawniej? Jak to lubią mówić kobiety: „gdzie ci prawdziwi mężczyźni”?
Głowa rodziny.
Dlaczego to mężczyzna jest liderem?
Na blogu już kilkukrotnie pisałem, że to do mężczyzny należy rola przewodzenia — zarówno związkowi, jeśli w grę wchodzi jedynie para, jak i rodzinie, gdy do całości dołączają dzieci. Jednak do tej pory nie miałem jeszcze okazji dokładniej wyjaśnić, dlaczego tak jest.










