Kilka razy w życiu byłem zakochany. Na poważnie. Z idealizowaniem dziewczyny i innymi stanami występującymi w takich sytuacjach. Praktycznie na każdym etapie nauczania (podstawówka, gimnazjum, liceum, studia) miałem jakiś obiekt westchnień.
Nic wyjątkowego. Dużo facetów miało podobnie.
W takim razie dlaczego o tym wspominam? Bo jeden z tych przypadków był wyjątkowy. A wyjątkowy był dlatego, że na studiach po raz pierwszy zdecydowałem się coś zrobić z tym całym zakochaniem. Podjąć jakąś akcję.










